<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048</id><updated>2012-02-23T16:19:46.579+01:00</updated><category term='osobistości'/><category term='osobowość'/><category term='czy już za późno...'/><category term='Tato...'/><category term='emocje'/><category term='świadectwo'/><category term='zakochując się w kawie'/><category term='krytyka'/><category term='rozmyślania nad zimną zieloną herbatą...'/><category term='Polska'/><category term='ludzie'/><category term='coraz bliżej święta...'/><category term='w jesienne południe'/><category term='autorytet'/><category term='samotna pośród kropel deszczu i spadających liści'/><category term='o muzyce'/><category term='wiara'/><category term='oto ja'/><category term='życie'/><category term='abstrakcja'/><category term='myśli'/><category term='moje zdjęcia'/><category term='żałoba narodowa'/><category term='Tatry'/><category term='moje ja'/><category term='metafora'/><category term='przemyślenia'/><category term='całkiem subiektywnie.'/><title type='text'>niecodziennik Moniki M.</title><subtitle type='html'>refleksje, przemyślenia, cisza i ja.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>97</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5576036466701870639</id><published>2012-02-22T19:06:00.003+01:00</published><updated>2012-02-22T19:57:47.502+01:00</updated><title type='text'>"Któryś za nas..."</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PbcQA7heAS4/T0U5_57xhiI/AAAAAAAAAQI/Rt7_KuAn71o/s1600/B%25C3%25B3g.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 192px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PbcQA7heAS4/T0U5_57xhiI/AAAAAAAAAQI/Rt7_KuAn71o/s200/B%25C3%25B3g.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5712035472435414562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;22 lutego, A.D.&lt;br /&gt;Środa Popielcowa.&lt;br /&gt;Pierwszy dzień Wielkiego Postu. Świat biegnie tak samo jak dawniej. W sejmie te same twarze, te same zapewnienia o chęci dobra ogółu. Na ulicach miast ten sam, szary marazm, ta sama plucha i zgniła trawa. W sklepach, świątyniach XXI wieku, te same kolejki po ubezwłasnowolnienie pieniądzem. W szpitalach nadal przybywa chorych, umarli umierają jak co dzień. Taksówkarze jak zawsze markotni i niezadowoleni na brak klientów. Nic nie wskazuje na to, że katolicy rozpoczynają właśnie dziś Wielki Post. Czy to źle? Nie jest to negatywne, a prawdę powiedziawszy, jest nawet ok. Czy Jezus chciałby tego, byśmy przybrali szaty żałobnika, wystawili swój ułomny, ludzki organizm na wyniszczenie wskutek żywienia się suchym chlebem i wodą? Czy sensem poszczenia jest obwieszczanie wszystkim, że teraz jest dla mnie smutny czas, ksiądz przywdziewa fioletowy ornat, czyli wszyscy mamy lamentować, wszyscy muszą wiedzieć, że mam wielkie postanowienia wielkopostne, które z pewnością będą przepustką do Wieczności? Mój drogi Czytelniku, oddaj Bogu to, co Boskie, a społeczeństwu to, co ludzkie. Wielki Post to dla mnie czas przede wszystkim zagłębienia się w modlitwie, do dobroci Pana. To czas ciszy, ale nie dlatego, że jestem w smutku, ale dlatego, że to, co najważniejsze, to, na co najbardziej poszukujemy odpowiedzi, przyjdzie do nas same w ciszy serca. I jak dla mnie, w zakazie hucznych zabaw nie chodzi o to, by wyjść na opłakującego, ale by być wolnym od tego, co rozprasza. Rozprasza tych, którzy uczestniczą w tym wydarzeniu, ale też rozkojarzą tych, którzy w milczeniu czuwają i oczekują Pana. Cisza serca to też spokój, dlatego też gorąco zachęcam, by u progu tego wspaniałego czasu danego od samego Boga, pojednać się z Nim, a jeśli z Nim, to także z Bliźnim. Czy nie wspaniale byłoby wykorzystać ten czas, jako czas ćwiczeń duchowych, pracy nad sobą w oparciu o Boga? I teraz najważniejsze. Pokaż, że kochasz Boga! Nie chodzi o to, byś codziennie chodził do kościoła ( co jednak jest pięknym pomysłem na oddanie się Bogu), ani też o to, byś wyszedł teraz na ulice i zaczął wszystkich ewangelizować. Tu chodzi o kwestię osadzoną głębiej,w  naszym sercu. Proste pytanie : jak wygląda człowiek zakochany? Dodam, że szczęśliwie zakochany, ze wzajemnością, bez przeszkód etc. Obdziela wszystkich uśmiechem, nie jest chętny do sporów, chce spędzać jak najwięcej czasu ze swoim Oblubieńcem ( tak, nazwa nieprzypadkowa), potrafi robić wiele czynności, których dawniej by nie wykonał, a On to robi jeszcze z przyjemnością! Zakochaj się na nowo w Bogu na ten czas. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Post, modlitwa, jałmużna&lt;/span&gt;, jak najbardziej, to jest niezaprzeczalnie najważniejsze w tych dniach, ale czy miłość do Stwórcy i dzielenie się nią nie jest formą pięknej modlitwy? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5576036466701870639?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5576036466701870639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2012/02/ktorys-za-nas.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5576036466701870639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5576036466701870639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2012/02/ktorys-za-nas.html' title='&quot;Któryś za nas...&quot;'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PbcQA7heAS4/T0U5_57xhiI/AAAAAAAAAQI/Rt7_KuAn71o/s72-c/B%25C3%25B3g.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3994425796770052275</id><published>2012-01-29T19:04:00.004+01:00</published><updated>2012-01-29T19:33:32.172+01:00</updated><title type='text'>Tchnienie wolności.</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9D5Usw22d0Q/TyWQoJiYzTI/AAAAAAAAAP8/7GENVawYpk8/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 147px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-9D5Usw22d0Q/TyWQoJiYzTI/AAAAAAAAAP8/7GENVawYpk8/s200/images.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703123522563919154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wolność... Tak często o niej mówimy, wyrażamy jej znaczenie, nie przywiązując głębszej uwagi co do wgłębienia się w temat. Owszem, pewnie niektórzy z Was, drodzy czytelnicy, pomyśleli o wolności w różnych, odbiegających od siebie kategoriach. Wolnością przecież może być niepodległe państwo, czy też brak nałożonych na kogoś sankcji karnych. To są te najbardziej oczywiste znaczenia. Jednak pozwólcie, że do tematu nawiążę bardziej osobiście, nieco refleksyjnie, wieczorem ciemnym i zimnym już. &lt;br /&gt;Tak, niewątpliwie takie chwile sprzyjają do natłoku myśli i przypływu inspiracji. Czym dla mnie, tak w głębi serca, jest wolność? Gdy o niej myślę, przede wszystkim nasuwa mi się taki dość idylliczny obraz. Wolność to dla mnie plecak wyekwipowany na konkretny cel, wolność to otwarta przestrzeń przede mną i otwarty umysł, który zracjonalizuje moje pragnienia, by te, nie przerosły zdolności. Wolność to odczucie wiatru, deszczu, zapachu rozgrzanych skał zmoczonych przez deszcz pojawiający się znikąd. Wolność to właśnie ta chwila, kiedy przysiadasz na skale i choć mogłoby być wokół Ciebie mnóstwo osób, Ty skupisz się na tym, co wewnątrz Ciebie, dzięki temu, co doznajesz na zewnątrz. Wolność to sposób, w jaki rozumujesz, myśli Twoje nie biegną nigdzie, są spokojne, tak samo jak i Ty sam. Przecież wolność ma swój smak i zapach. Niekiedy dźwięk. Wolność to odczucie zachwytu nad tym, co wokół nas. To próba własnej interpretacji otoczenia, jak cudownie szumi górski strumień, jak wspaniale pachnie letni las, tuż przed zapadnięciem zmroku. Wolność to bycie sobą. To nieustanna próba odkrywania siebie i drugiego człowieka. To nieustanna próba odnalezienia w sobie i w bliźnim Boga. Wolność to bycie zadowolonym ze swojego życia. To miłość. To ziemska wolność, która jest dostępna na co dzień. Istnieje druga, niewiarygodnie przerastająca tą pierwszą. Wolność Rajska. &lt;br /&gt;Według mnie, w wolności chodzi o to, że bez ziemskiej,trudno jest o zrozumienie tej Niebiańskiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak poza tematem już, polecam na dzisiejszy wieczór ten filmik, godny uwagi : &lt;a href="http://vimeo.com/35396305"&gt;klik &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3994425796770052275?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3994425796770052275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2012/01/tchnienie-wolnosci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3994425796770052275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3994425796770052275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2012/01/tchnienie-wolnosci.html' title='Tchnienie wolności.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9D5Usw22d0Q/TyWQoJiYzTI/AAAAAAAAAP8/7GENVawYpk8/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-6712507464675024185</id><published>2012-01-14T13:35:00.002+01:00</published><updated>2012-01-14T13:59:07.376+01:00</updated><title type='text'>Postanowienia noworoczne.</title><content type='html'>&lt;a href="http://us.123rf.com/400wm/400/400/stoupa/stoupa0803/stoupa080300014/2685072-stary-zegar-wskazuj-cy-pi-ciu-do-dwunastu-na-tarczy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://us.123rf.com/400wm/400/400/stoupa/stoupa0803/stoupa080300014/2685072-stary-zegar-wskazuj-cy-pi-ciu-do-dwunastu-na-tarczy.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Często wyznaczamy sobie cele do osiągnięcia wraz z przekroczeniem magicznej granicy nowego roku... Nie zawsze dotrzymujemy ich, często podupadamy i zapominamy o tym, co było dla nas ważne na przełomie lat. Dlatego ja postanowiłam te najważniejsze spisać w tym miejscu : &lt;br /&gt;1. Nawrócić się. Nie ma nic ważniejszego, by powstawać po tym, jak się upadnie. Jestem świadoma, że taką potrzebę będę miała niejednokrotnie w ciągu Anno Domini 2012. Jeśli nie będzie chęci nawrócenia, wszystko inne nie będzie miało sensu.&lt;br /&gt;2. Tworzyć, pisać, jeśli miałoby to nawet etykietkę "do szuflady", albo "pójdę do malarskiego i kupię sztalugę i olejne". Zakupić nowy komplet ołówków w skali od H, do 8B co najmniej. Zainwestować w nowe pędzle, papier akwarelowy. &lt;br /&gt;3. Pojechać w góry. Samotnie, albo z moim mężczyzną. Odpocząć od miasta, od studiów, od domu. Przygotować się na nowy rok akademicki. Spędzić czas aktywnie odpoczywając. Zachłysnąć się moimi górami, moim małym, wielkim światem. Zjeść duuuużo oscypka i nie pojawić się na Krupówkach. &lt;br /&gt;4. Zadbać o swoje zdrowie, o siebie. Naprawić Achillesa, pić kawę. &lt;br /&gt;5. Przeczytać przynajmniej raz w miesiącu książkę z półki "niezwiązane z uczelnią". &lt;br /&gt;6. Pokonać strach przed odrzuceniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-6712507464675024185?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/6712507464675024185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2012/01/postanowienia-noworoczne.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6712507464675024185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6712507464675024185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2012/01/postanowienia-noworoczne.html' title='Postanowienia noworoczne.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3189183052462245944</id><published>2011-12-24T14:31:00.002+01:00</published><updated>2011-12-24T14:40:06.941+01:00</updated><title type='text'>Życząc, życzenia słać, życzeniami dzielić się.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://indahouse.blox.pl/resource/Boze_Narodzenie_2008.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 578px; height: 426px;" src="http://indahouse.blox.pl/resource/Boze_Narodzenie_2008.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla wszystkich czytelników, obserwatorów, zaglądających tutaj i komentujących, dla KAŻDEGO człowieka, bez względu na wszystko, pragnę życzyć zdrowych, pełnych radości i prawdziwego, głębokiego szczęścia świąt Bożego Narodzenia. Niech Pan Wam wskazuje drogę, którą macie podążać, wypełniając swoje powołanie. Niech Wasze serca będą wolne od niepokoju i nienawiści do kogokolwiek. Niech nadchodzący rok obfituje w wiele łask od naszego Pana, gdyż Jezus jest bardzo hojny i pragnie tego, co dla nas, Jego Dzieci, najlepsze. Radujmy się!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3189183052462245944?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3189183052462245944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/12/zyczac-zyczenia-sac-zyczeniami-dzielic.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3189183052462245944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3189183052462245944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/12/zyczac-zyczenia-sac-zyczeniami-dzielic.html' title='Życząc, życzenia słać, życzeniami dzielić się.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-332033087673470194</id><published>2011-11-12T15:17:00.003+01:00</published><updated>2011-11-12T15:32:40.721+01:00</updated><title type='text'>Jak to jest, być zabitym przez pudło.</title><content type='html'>Bynajmniej nie chcę się ekscytować szeregiem niewyszukanych żartów, dotyczących uśmiercenia jednej z głównych bohaterek serialu emitowanego w TVP2. Chcę napomknąć o umiarze. Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że dziś umiar jest czymś zepchniętym na margines. Ankiety na facebooku - w nadmiarze i ile wlezie -  o ile na początku można było na to przymknąć oko, bo nie ma niczego szkodliwego w wiadomości, że Twój znajomy woli spędzić wakacje w górach, albo, że ostatnio przeczytał 'Autoportret reportera" Kapuścińskiego ( co daj Boże), to teraz pięćdziesiąt wiadomości od jednej osoby jedna pod drugą, o miłości do ogórkowej i wyższości imienia Ania nad Kasią, może trochę zdenerwować. To samo działo się, przepraszam, dzieje się dziś, z tytułową Hanką. Nagle wielkie zainteresowanie postacią i wykorzystywanie szumu do zabłyśnięcia głupawym żartem, co staje się męczące i na dłuższą metę niesmaczne. Politycy nie mają umiaru w oszukiwaniu ludzi i w wymyślaniu infantylnych problemów, nad którymi debatują. Może powinniśmy chodzić do konfesjonału z braku umiaru życiowego? Nie znamy, nie wyczuwamy granicy dobrego smaku. Może powinniśmy utworzyć szkoły, w której będą nas nauczać dobrego smaku? Umiaru? Trochę to smutne, że to, co powinno być ludzkie, jest zatracone na rzecz... nie wiem... czegoś zwierzęcego ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-332033087673470194?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/332033087673470194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/11/jak-to-jest-byc-zabitym-przez-pudo.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/332033087673470194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/332033087673470194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/11/jak-to-jest-byc-zabitym-przez-pudo.html' title='Jak to jest, być zabitym przez pudło.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1292131260597653460</id><published>2011-10-22T19:19:00.002+02:00</published><updated>2011-10-22T19:23:36.902+02:00</updated><title type='text'>Jak świętować, by błogosławionego nie sprofanować...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/ed/ed2c/ed2cddbb11624fd0bcefb1e06f862d51_thb14.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 225px;" src="http://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/ed/ed2c/ed2cddbb11624fd0bcefb1e06f862d51_thb14.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten post tak à propos dnia, jaki dzisiaj obchodzimy. Dziś po raz pierwszy w Kościele Katolickim jest wspomnienie błogosławionego Jana Pawła II. Patrząc na dzisiejsze społeczeństwo, na to całe pokolenie JP2, mam pewną propozycję. Zamiast kupować zdjęcie papieża Polaka okraszone tandetnymi muszelkami, nie znad polskiego morza, sprowadzane Bóg wie skąd, zamiast lalki – Jana Pawła II, zamiast wina z widniejącym wizerunkiem błogosławionego,  czy w końcu popielniczki, zapałek, albo i zapalniczki z rozpikselowanym zdjęciem na etykietce naszego rodaka, pójdźmy na Mszę, pomódlmy się, by się za nami wstawiał, a nie propagujmy kultury kiczu i wyzysku na naiwności. Jeśli zaopatrywanie się w wątpliwej jakości gadżety ma za zadanie pokazać, że jesteśmy dumni z wielkiego duchem Polaka, że był i jest On dla nas przykładem, to tylko pogratulować. Moim skromnym zdaniem, nie na tym zależało bł. Janowi Pawłowi II. Jeśli chcesz pokazać, że jesteś kimś, kto identyfikuje się z nauką Karola Wojtyły, zacznij się w niej zagłębiać i ja przekładać na swoje życie. Nie ma nic bardziej bezmyślnego jak upychanie wszędzie, gdzie się da Jego wizerunku, za wszelką cenę. Jak już doświadczamy tego, można nosić przy kluczykach wizerunek błogosławionego, można kupować cebulki tulipanów nazwane Jan Paweł II, można podpalać papierosy zapalniczką, na której widzimy słynnego Lolka, ale po co? Jaki to ma sens?&lt;br /&gt;Te i trochę inne sytuacje ostatnio uświadamiają mi jedno – żyjemy bez głębszego sensu i bez zastanowienia się nad tym, co czynimy. Czy nie szkoda czasu na marnotrawienie go na coś bezsensownego? Czy w zamian za to, nie lepiej chwilę przerwać nasz wir pracy, by zaszczepić w sobie poczucie sensu tego, co czynię? &lt;br /&gt;Kolejna, głośna już sprawa, która mnie dotknęła, to spreparowany materiał filmowy, w której główną rolę bierze nasz prezydent. Już mniejsza o to, że się pomylił, wspominając o niejakim Janie Pawle... III. Każdy jest tylko człowiekiem i pomyłka się zdarza nawet tym z pozoru 'idealnym'. Jednak mnie zastanawia i delikatnie porusza do przemyśleń subiektywizm mediów. Oczywiście miałam świadomość manipulacji na potrzeby własne, świadomość tego, że choć z założenia media publiczne powinny być obiektywne, to takie nie są, ale pozostaje w mojej pamięci wielki niesmak, gdy środki masowego przekazu informacji wycinają to, co im się podoba i sklejają tak, jak chcą. Co trzeba robić, by odnaleźć prawdę i się nie zagubić w zalewającej nas ilości fałszu i obłudy? Czy  w dzisiejszym, jakże postępowym świecie istnieje miejsce na prawdę? A może jest ona po prostu dla większości niewygodna, niemodna? &lt;br /&gt;Dzisiejszy dzień zaczęłam Mszą, tuż po północy, w dniu, kiedy mamy wspomnienie wyżej opisanego błogosławionego. Tak na marginesie, bardzo cenię sobie ten czas i możliwość spotkania się z Bogiem, również poprzez ubogacający kontakt z ciekawymi ludźmi, na comiesięcznych czuwaniach u ojców Redemptorystów. Zawsze jest to niewątpliwa łaska i moment, w którym można sobie wiele poukładać. Wracając do tematu, zasięgnę do poezji i twórczości Jana Pawła II. Na tym zakończy się moje dziękczynienie ( oczywiście oprócz modlitwy).  Jak widać, można przeżyć bez konsumpcjonistycznego nastawienia na uwielbienie tak wielkiego człowieka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1292131260597653460?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1292131260597653460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/10/jak-swietowac-by-swietego-nie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1292131260597653460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1292131260597653460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/10/jak-swietowac-by-swietego-nie.html' title='Jak świętować, by błogosławionego nie sprofanować...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5216306897001795318</id><published>2011-10-11T21:32:00.002+02:00</published><updated>2011-10-11T22:37:52.165+02:00</updated><title type='text'>Osiecka, herbata waniliowa, koc...</title><content type='html'>Tak, nastąpił jeden z tych wieczorów, kiedy jakoś tak w środku we mnie wszystko się skręca w wielki supeł i chce gdzieś wyjść, choć za bardzo nie nadaje się na rozmowy. Znów publikuję cokolwiek po tak długiej przerwie i dziwnie się z tym czuję, jednocześnie odczuwam wielki głód do pisania... do grafomaństwa, które tu czynnie, ostatnio biernie już uprawiam. Jest to jeden z tych wieczorów, kiedy za oknem pada deszcz, na szybach spływają leniwie wielkie krople wody, w kubku paruje świeżo co zaparzona herbata waniliowa z miodem, kiedy pod ręką mam koc, a na kolanach laptopa. Jest to ten moment, kiedy sama spokojnie mogę zebrać swoje myśli i od dawna, jak nigdy, ta dzisiejsza wieczorna samotność nie doskwiera. Czuję, jak nie czułam od dawna, że wszystko jest na swoim miejscu,a  przynajmniej, że nie jest tak, że nie wiem od której strony za coś złapać, by się nie rozsypało. Najdziwniejsze i najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że wszystko stało się tak nagle, zaskoczyło. W ogóle, od ostatniego czasu stało się tyle wspaniałych rzeczy : wakacje, Tatry, pielgrzymka, On, Toruń ( dziękuję za gościnę i poświęcony mojej małej osobie czas), podróż do Katowic z inspirującą kobietą,  Gliwice (  a w nich wspaniali ludzie, którym jeszcze raz dziękuję za serdeczność, za uśmiech, 'za gościnę', za wytrzymywanie ze mną w sklepie z butami i w ogóle... dobrze, że jesteście! :) ) oraz niezapowiedziany, niosący za sobą dużo emocji, skrajnych rzekłabym, Kraków, który miał nie nastąpić, jednak chyba Bóg chciał inaczej. Ten czas dał mi wiele do zrozumienia. Najpiękniejszych chwil naszego życia nie zaplanujemy, choćbyśmy chcieli. Szczęścia nie wysiedzimy jak kwoka jajko, raczej znajdziemy jako bezcenny skarb. I choćby tym małym szczęściem miała być kawa z dawno nie widzianym znajomym, albo zwykły uśmiech osoby, której się nie zna i nigdy w życiu zapewne po raz drugi nie pozna, albo też, tym już większym, odnalezienie miłości w relacji, która nie zanosiła się na aż takie ocieplenie relacji... To wszystko jest nie po to, by doszukiwać się dziury w całym i by zastanawiać się, co będzie jeśli. Owszem, warto być ostrożnym, ale nie na tyle, by blokować sobie drogę do małych radości i co za tym idzie, wielkich szczęść.  Tak, mogę powiedzieć, że czuję się spełniona. Idealnie nie jest, ale chyba w momencie, kiedy kobieta ma obok siebie kogoś bliskiego, z którym podziela tę bliskość i intymność,  kiedy czuje się akceptowana z niedoskonałościami, z nieudolnością swoją, kiedy podziela z Nim swoje pasje, zainteresowania, a także poglądy... czy nie wtedy, kobieta może o sobie powiedzieć inaczej, jak kobieta spełniona? Taki stan, choć ktoś może powiedzieć, ciemnoty, umożliwia zapomnienie o tych nieistotnych elementach życia codziennego, które dotychczas ją trapiły i urastały do rangi dramatów. Czy właśnie nie tak to działa, że gdy nadchodzi moment, kiedy odszukujemy swoje miejsce i odczuwamy upragnione szczęście, dostrzegamy infantylizm naszych urojonych zmartwień, porzucamy nasze wspomnienia, które dotychczas wierciły nam dziurę w brzuchu i wołały "pamiętaj o nas!". I przepraszam bardzo tych, których razi w oczy mój hurraoptymizm, tak, jestem tego świadoma, ale nie chcę teraz zastanawiać się nad tym, co będzie, jak moje szczęście zgubię po drodze. Najważniejszego Wam nie powiedziałam jeszcze, zapomniałam dodać... że owe szczęście, buduję na Bogu. To dzięki Niemu jestem szczęśliwa i staram się nie zapominać, kto to wszystko mi 'ufundował'. Niech Jego wola się stanie... ;) Dobrej nocy, dobrego jutrzejszego dnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5216306897001795318?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5216306897001795318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/10/osiecka-herbata-waniliowa-koc.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5216306897001795318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5216306897001795318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/10/osiecka-herbata-waniliowa-koc.html' title='Osiecka, herbata waniliowa, koc...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3159552668748020481</id><published>2011-07-22T23:23:00.003+02:00</published><updated>2011-07-23T14:37:06.265+02:00</updated><title type='text'>powrót, upadek, obrót, powstanie</title><content type='html'>Logując się na bloggera, miałam dziwne wrażenie, jakbym powracała do czegoś, co próbowałam jakoś od siebie odgonić, a tak jednak nie było. W głośnikach śpiewa Sojka, za oknem granatowe sklepienie i w kubku herbata z cytryną. A w głowie? W głowie wiele obrazów, niczym klatki filmu, pojedyncze kadry, odzyskane wskutek wspomnień. Takie wieczory niewątpliwie sprzyjają wielu refleksjom na temat życia. Czasem jest tak, że chce się po prostu zmienić swoje życie, zacząć coś od nowa. Choćby to miało być małe posegregowanie swoich zachowań i dotychczasowych poczynań na te, które są warte zachodu oraz na te, które czynią regres w naszym rozwoju. Choćby miało się ochotę na większe skupianie uwagi na tym, co się czyta i jak się z tego korzysta. I niechby nawet polegałoby to na zmianie drobnych nawyków, dosyć banalnych, jak chociażby większa uwaga poświęcona porządkowi w pokoju, to z całego serca, z głębi siebie, mówię stanowcze TAK! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia i trochę trwoży mnie jednak takie moje małe spostrzeżenie. Żyjemy w bardzo konsumpcjonistycznym świecie. Nastawieni na zysk, na złapanie dużej ilości tzw. ochłapów od życia, by mieć siłę biec w wyścigu szczurów, po nie wiadomo w gruncie rzeczy co. Zadowalamy się wątpliwymi artykulikami o życiu " gwiazd", które się sprzedają, filmami opartymi ciągle na tej samej, dennej fabule, ociekającej seksem i perwersją, muzyką o niczym ( " chcę być jak moje włosy", albo " dzisiaj jest piątek, a wczoraj był czwartek" ) książkami o taniej, kiczowatej miłości... Nie chcę tak. Gdyby tak można było całkowicie się od tego odciąć, wyemancypować... Jednak spojrzenie na dzisiejsze realia, na swoje życie, daje konkretny wniosek. Jesteśmy tak bardzo  w to wciągnięci, co więcej, to ewoluuje, niczym groźna zaraza, że nie jesteśmy w stanie całkowicie tego zjawiska, wątpliwie przyjemnego, wyplenić całkowicie, choćbyśmy chcieli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3159552668748020481?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3159552668748020481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/07/powrot-upadek-obrot-powstanie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3159552668748020481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3159552668748020481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/07/powrot-upadek-obrot-powstanie.html' title='powrót, upadek, obrót, powstanie'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-199826015562839246</id><published>2011-05-28T01:42:00.004+02:00</published><updated>2011-05-28T02:55:00.161+02:00</updated><title type='text'>"Łzy są piękne" *</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i.pinger.pl/pgr24/a5828914000c93bc4a01d573"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 338px;" src="http://i.pinger.pl/pgr24/a5828914000c93bc4a01d573" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Łza, ciecz łzowa – substancja nawilżająca, oczyszczająca, zabezpieczająca (przed zarazkami) powierzchnię rogówki i spojówki oka. Składa się głównie z wody, niewielkiej ilości soli (chlorku sodu) oraz białek, w tym substancji bakteriobójczych (lizozym, defensyny)."&lt;/blockquote&gt; z Wikipedii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak dzisiejszy post nie będzie mówić o roli fizycznej łzy. Chcę rozważyć to, czym jest łza, tak wewnętrznie. Kiedy płaczemy? Najczęściej wtedy, kiedy jesteśmy smutni, bezradni, zdenerwowani, doprowadzeni do pewnej granicy. Jest to bardzo trudne dla nas, czujemy się słabi, kiedy łza za łzą skapują na policzek i ześlizgują się dalej, w dół. Wiecie, bo to jest tak, że łzy są najcenniejsze, kiedy moczą rękaw kogoś bliskiego. Nie chodzi mi o to, by się użalać nad sobą i mówić tym, patrzcie, jak mi smutno, chodźcie i mnie pocieszajcie. Czasem jest tak, że przy najbliższych normalnie pękamy i płaczemy. Jednakowo mamy potwierdzenie, że w swoim smutku nie jesteśmy sami, że jest ktoś, kto nas wspiera. I to są piękne, wartościowe łzy, które uchodzą z nas, choćby na jakiś czas zacierają wspomnienie o bólu, bliskość ten ból uśmierza... Są też łzy, które choć wypłakane, tkwią w nas dalej. Mowa o tych do poduszki. Najczęściej ten płacz pogłębia stan sytuacji, beznadziejnej często, choćby jeśli chodzi o kwestię samotności, braku oparcia w kimś. Są też łzy, które są potrzebne - łzy wzruszenia. Są najpiękniejszą formą podziękowania za coś, co dokonało się w naszym życiu, a co zasługuje na pochwałę. Szkoda tylko, że coraz mniej ludzi stać na łzy wzruszenia, dzisiejszy świat i szybkie życie nie pozwala na taką formę zachwytu, często uznając ją za okazanie słabości. Myślę, ze to błędne stwierdzenie.  Płacz i przyznanie się do niego, a przez płacz przyznanie się do prawdy o sobie, o swoim stanie, jest jakąś formą odwagi, a nie tchórzostwa. Powracając już do początku wpisu... Łza, to substancja, która nie jest szkodliwa dla organizmu, a zbawienna w skutkach. Bez łez, prawdopodobnie nasz wzrok byłby narażony na samoistne zatracenie, oczy wysychałyby, niezdolne do normalnego funkcjonowania, a co dalej idzie, do widzenia. Czy więc pretekst w tym świetle " głupie łzy" jest na miejscu? Czy płacz jest taki szkodliwy i zły i w ogóle, niestosowny? Jakby nie patrzeć, jest to oczyszczenie zarówno duszy, jak i ciała, choćby pewnego elementu naszej fizjonomii. I co najważniejsze, nawet " I zapłakał Jezus" ( J 11, 35 ). Dla mnie to On jest najbardziej męski spośród mężczyzn, jakich świat widział. Dlaczego mam się wstydzić czegoś, co i Jezus uczynił? Nie powstydziłabym się modlitwy, dawania świadectwa, nie powstydziłabym się wybaczenia, dania szansy potrzebującemu, więc czemu miałabym się powstydzić łez? Chce naśladować Jezusa. Jednak to już temat na inny czas... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________&lt;br /&gt;* cytat z dzisiejszej rozmowy, który podyktował napisanie tego posta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-199826015562839246?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/199826015562839246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/05/zy-sa-piekne.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/199826015562839246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/199826015562839246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/05/zy-sa-piekne.html' title='&quot;Łzy są piękne&quot; *'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1201091313653665054</id><published>2011-05-15T03:02:00.001+02:00</published><updated>2011-05-15T03:02:39.899+02:00</updated><title type='text'>znów.</title><content type='html'>Znów muszę się budować na nowo.&lt;br /&gt;Po kolei układać cegły mojej duszy, łatać dziury w sercu.&lt;br /&gt;Znów muszę przekopać ogródek i zasiać w nim ziarno.&lt;br /&gt;Szczelnie pozatykać szczeliny w okiennicach mojego ja, przez które świszcze wiatr wspomnień.&lt;br /&gt;Po raz kolejny przyjdzie mi akceptować zmiany klimatyczne w pogodzie mojego serca. &lt;br /&gt;I może nic w tym nienormalnego, ale nie każdy buduje swój dom wielokrotnie pod rząd, murując całą ścianę, burząc ją i zaczynając od nowa. &lt;br /&gt;Po raz kolejny będę tą samą M., którą byłam dawniej, nieufną, zamkniętą na innych. &lt;br /&gt;Znów się zniechęcę.Znów światopoglądem będą rządziły niejasne przesłanki.&lt;br /&gt;A gdybym tak Panie Boże powiedziała najnormalniej na świecie, że powoli zaczynam mieć dość? Gdybym chciała wysiąść z pędzącego ekspresu donikąd? To nie tak, że "wiem" lepiej, co dla mnie dobre. Po prostu jestem człowiekiem, tylko człowiekiem, ze swoją ułomnością, emocjonalnością, z uczuciami, które się szybko rodzą i trudno się ich pozbyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1201091313653665054?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1201091313653665054/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/05/znow.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1201091313653665054'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1201091313653665054'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/05/znow.html' title='znów.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8166833145063902025</id><published>2011-04-28T23:30:00.003+02:00</published><updated>2011-04-30T00:14:08.426+02:00</updated><title type='text'>Kobietą jestem i nic co kobiece nie jest mi obce!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.meritum-news.com/PORADY/wp-content/uploads/2010/08/0824-kobieta-i-mezczyzna.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 310px; height: 402px;" src="http://www.meritum-news.com/PORADY/wp-content/uploads/2010/08/0824-kobieta-i-mezczyzna.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czemu taki tytuł? Pięknie jest odkrywać uroki bycia kobietą, ba, co więcej, pięknie jest poznawać pewne "braki". Napisałam to celowo w cudzysłowie, gdyż z natury wszystko się uzupełnia, stanowi odmienność, która rzuca całkowicie inne światło na poznanie. Ciepło - zimno, materia - antymateria, dobro  - zło, plus - minus, kobieta... mężczyzna. Minus z minusem w magnesie się odpycha, łączy się z plusem. Do połączenia się z przeciwieństwem dążymy z natury. Trochę się wkurzam, kiedy zarówno mężczyźni, jak i kobiety ciągle psioczą na płeć przeciwną. Ciągle marudzą na temat czegoś, co poniekąd wynika z naszej natury i nas w piękny sposób różni, uzupełnia. Nie lepiej po prostu to zaakceptować? Nie mówię o akceptacji różnych odchyleń czy dewiacji. Nie lubię takiej postawy, kiedy dajmy na to mężczyzna wymaga, by to kobieta decydowała za niego, by stanowiła tą, która w głównej mierze decyduje o wszystkim. Nie rozumiem też kobiet, kiedy pragną, by ich mężczyzna lubił zakupy, znał wszystkie nazwy kolorów i odróżniał róż od łososiowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... bo czasem kobieta lubi wypić wino z ukochanym przy świecach, dostać w środku zimy bukiet tulipanów,mieć świadomość, że gdyby tylko ten jedyny mógł, wygrzebałby spod ziemi dla niej konwalie... I choćby się zapierała, choćby uważała to za przeżytek i coś oklepanego, w głębi serca i tak poczuje się milej, dostając choćby kwiatka bez okazji. I nie ma co się tłumaczyć upływającym wiekiem, że wraz z kolejnymi latami, ma się mniejszą ochotę na coś romantycznego, szalonego. Często jest tak, że kobiety chcą żyć właśnie w takim przekonaniu, bo... są zaniedbywane przez swoich partnerów w tej materii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8166833145063902025?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8166833145063902025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/04/kobieta-jestem-i-nic-co-kobiece-nie.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8166833145063902025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8166833145063902025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/04/kobieta-jestem-i-nic-co-kobiece-nie.html' title='Kobietą jestem i nic co kobiece nie jest mi obce!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-4047243485979061344</id><published>2011-04-24T13:36:00.004+02:00</published><updated>2011-04-24T13:44:33.836+02:00</updated><title type='text'>Śpiewajmy Panu, bo wielka Jego moc!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://famvin.org/pl/files/2009/04/zmartwychwstal_q.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 319px;" src="http://famvin.org/pl/files/2009/04/zmartwychwstal_q.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niech zabrzmi wesołe Alleluja! Zmartwychwstał prawdziwie Pan, pokonał śmierć! Cieszmy się więc i weselmy, oddajmy Mu cześć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-4047243485979061344?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/4047243485979061344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/04/niech-zabrzmi-wesoe-alleluja.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4047243485979061344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4047243485979061344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/04/niech-zabrzmi-wesoe-alleluja.html' title='Śpiewajmy Panu, bo wielka Jego moc!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1686484511848940999</id><published>2011-04-05T21:33:00.003+02:00</published><updated>2011-04-05T22:06:07.533+02:00</updated><title type='text'>trans.</title><content type='html'>Wielki Post 2011 w toku.&lt;br /&gt;Coraz częściej przypomina mi się jeden z moich ulubionych cytatów z Pisma Świętego: &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! "&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Ap 3,19&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz czytając te słowa, czy też ogólnie słysząc je, że Bóg poprzez doświadczanie mnie, w sposób często bolesny okazuje mi swoją miłość, byłam w szoku i po prostu nie dowierzałam tym słowom, bo jak to tak? Prowadzenie człowieka drogą poprzez ciernie i raniące stopy skały nie wydaje się być wyrazem ojcowskiej miłości. Wyprowadzanie na przysłowiową pustynię również nie. Jednak im dłużej myślałam nad tym, im więcej razy powtarzałam sobie to zdanie w myśli, tym bardziej rozumiałam cały sens. Jezus - ukochany Syn Boży. Bóg schodzi na ziemię w postaci Jezusa, swojego Syna, który z góry ma zapowiedziane ogromne cierpienie i śmierć męczeńską. Mesjasz przychodzi dzięki niepoliczonej miłości Ojca do nas, ludzi, dla naszego zbawienia. Z takiej też miłości Baranek Boży umiera na krzyżu, by odkupić nasze winy. Z jednej strony mamy wielkie cierpienie Jezusa jako człowieka, z drugiej zaś niesamowite świadectwo miłości Stwórcy do ludzkości, do całego Dzieła. To na krzyżu dokonała się najwspanialsza ofiara miłości.&lt;br /&gt;Teraz trochę tak od drugiej strony - aspekt ludzkiego cierpienia. Kiedy doznajemy krzywdy, często obwiniamy Boga, próbujemy odejść od Niego. Jednak On nas przywołuje. Właśnie w momentach, kiedy czujemy się dotknięci, często On jest przy nas. Nie daje nam bólu w prezencie, chce nas wypróbować, jak Abrahama. Nieważne, co, lub kto będzie Izaakiem. Ważne, że musimy Mu zaufać. Bezgranicznie. Podobną sytuację mamy już w NT, kiedy to uczniowie, z obawy przed sztormem budzą Jezusa. Przecież sam Bóg był przy nich w łodzi! Nie ufając Mu w 100%, woleli się upewnić, z troski o swoje życie. Mogłabym wymieniać w nieskończoność cytaty świadczące o tym, że Bóg na swój Boski sposób wyciąga do nas rękę i mówi: zaufaj. Odwagi. To ja zwyciężyłem świat - świat, w rozumieniu jako wszystko to, co grzeszne, brudne.&lt;br /&gt;Post 'zainspirowany' obrazkiem z Internetu  &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/02575-fccd959ba0e09fa.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 665px;" src="http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/02575-fccd959ba0e09fa.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Powiem szczerze, zasmuciłam się patrząc na tę grafikę. Ten ekran, cokolwiek by to nie było, to dzisiejszy "świat", o którym przed chwilą pisałam. My, wszyscy trwamy w transie, wpatrując się i zachwycając tym, co serwuje nam medium, bożek. Jezus z tyłu idzie swoją Drogą Krzyżową, woła nas, a my dalej swoje. &lt;br /&gt;Oderwijmy się więc od swoich bożków, odejdźmy od telewizorów, komputerów, Internetu i pójdźmy w piątek na Drogę Krzyżową, pójdźmy razem z Nim. Weźmy krzyż na plecy, krzyż swoich grzechów, swojego męczeństwa, swojego życia. Zaufajmy Bogu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1686484511848940999?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1686484511848940999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/04/trans.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1686484511848940999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1686484511848940999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/04/trans.html' title='trans.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-879119283554629194</id><published>2011-03-06T20:42:00.002+01:00</published><updated>2011-03-06T21:26:35.099+01:00</updated><title type='text'>Choroba ducha.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTbUojWnAz11GX_IB1towl4HJWNnEqouqeN7tAJtYtW8F7f8zpy"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 275px; height: 183px;" src="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTbUojWnAz11GX_IB1towl4HJWNnEqouqeN7tAJtYtW8F7f8zpy" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"I tylko w jednym różnicie się od Boga - Bóg wie wszystko, a wy wszystko wiecie lepiej." &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Erich Maria Remarque&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często jest tak, że my, ludzie wiemy "lepiej" od Boga. Sami sobie planujemy, sami marzymy i dryfujemy zamknięci w nieprzepuszczalną skorupkę naszych wyobrażeń na morzu wody, bez której nie możemy żyć. Złapiemy urywek szczęścia, jakąś niewinną radość i już  tworzą się nam w głowie scenariusze bardzo piękne, wzniosłe, tyle, że nie budowane na Bogu. Jesteśmy wygadani i Boga przegadujemy na siłę tym, co sobie wymyślimy, a przecież "Głośniej niżeli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy. I kto w sercu ucichnie, zaraz Go usłyszy." (A.Mickiewicz). Potem, gdyby jednak nie poszło wszystko po naszych planach, obwiniamy Boga, albo siebie, popadając w coraz to bardziej większego dołka. Dokopując sobie na każdym metafizycznym metrze naszego życia. Ale wiecie co? Ja się buntuję. Zostawiam swój egoizm, chcę go zostawić, o tu, w miejscu, do którego już nigdy nie wrócę, jedynie, podczas wspomnień. Przecież "Żaden dzień się nie powtórzy,&lt;br /&gt;nie ma dwóch podobnych nocy,&lt;br /&gt;dwóch tych samych pocałunków,&lt;br /&gt;dwóch jednakich spojrzeń w oczy."&lt;br /&gt;( W.Szymborska)&lt;br /&gt;Tak, to też chcę zmienić. Nie chcę zajmować sobie teraźniejszości czymś z przeszłości, bo być może przegapię, przeoczę coś pięknego, ba, najpiękniejszego, co może mnie spotkać. Oczywiście nie zapominam o przeszłości, ale nie pielęgnuję nadmiernie tego, co było. Przede wszystkim chcę mieć siłę do tego, by móc modlić się do Boga o to, by kierował mną drogą, którą sobie dla mnie upatrzył. Nie tym szlakiem, który sama sobie wybrałam, ale tym, który Pan wybrał dla mnie zanim po raz pierwszy moje serca zabiło. Czasami odnoszę wrażenie, że nasza droga do Boga to budowanie wieży Babel. Chcemy się do Niego dostać kierowani pychą. Robimy coś absurdalnego.Ja chcę Mu ufać, chcę zdać się na Jego wolę, bo "Kto złoży nadzieję w Panu, nie zachwieje się, nie upadnie." (o.Jordan)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak już na koniec fragment tekstu utworu pt. "Drogi" ( Stróże Poranka)&lt;br /&gt;&gt;&gt;A Bóg map nie rozdaje,&lt;br /&gt;Bóg map nie rozdaje&lt;br /&gt;Nie wiesz dokąd iść&lt;br /&gt;A Bóg czasu nie mierzy&lt;br /&gt;Bóg czasu nie mierzy&lt;br /&gt;Nie wiesz czy ci wystarczy sił&lt;br /&gt;Na wędrowanie&lt;br /&gt;Na wędrowanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówię tobie: „Wiarę miej&lt;br /&gt;W drodze swojej nie ustawaj&lt;br /&gt;Żebyś doszedł dokąd chcesz&lt;br /&gt;Niech marzenia staną się&lt;br /&gt;Twoja nocą, twoim dniem&lt;br /&gt;Głosem serca w życiu&lt;br /&gt;Kieruj się”&lt;&lt;&lt;br /&gt;.... bo trzeba mieć wiarę w Boży plan i w swoje marzenia oparte nie tylko na podstawie zaspokojenia własnych ulotnych zachcianek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-879119283554629194?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/879119283554629194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/03/choroba-ducha.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/879119283554629194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/879119283554629194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/03/choroba-ducha.html' title='Choroba ducha.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8397194799899105995</id><published>2011-02-19T10:36:00.002+01:00</published><updated>2011-02-19T11:04:11.532+01:00</updated><title type='text'>Czuwanie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTPtbTsNajJBUVi-_4s3Wd5ySnavG8XlhfbI5V0-2ya15GSeE_ojQ&amp;t=1"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 275px; height: 183px;" src="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTPtbTsNajJBUVi-_4s3Wd5ySnavG8XlhfbI5V0-2ya15GSeE_ojQ&amp;t=1" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Słowo czuwanie chyba każdemu z nas kojarzy się z wyczekiwaniem na ważną osobę. Czuwanie, na którym wczoraj / dziś byłam jest dla mnie osobiście wyczekiwaniem na Najważniejszą Osobę, na którym niekoniecznie trzeba skupić się na tym, by mieć wokół siebie jak najwięcej znajomych, z którymi będzie świetnie nam się rozmawiało na czasie wolnym, czy na pracy w grupach. Oczywiście nikt tam nie jest persona non grata, jednak najważniejszy w tym czasie jest kontakt z Bogiem, a czasem wychodzi jak wychodzi.&lt;br /&gt;Przyznam, że wczorajszo - dzisiejsze czuwanie należało do jednego z bardziej wymagających ode mnie skupienia, bo rozproszenie było i to duże. Są takie momenty w życiu, w naszej wierze, że patrzymy na Jezusa w Monstrancji i wiemy, że On tam jest, ale pomimo tego, że siedzimy tak blisko, czujemy się tak bardzo niezdolni do bliskości z Nim. Czujemy się wypaleni, obojętni, pomimo, że czyści, dopiero po spowiedzi, jednak niekoniecznie z wielkim zapałem i tzw. fajerwerkami w wierze, o których z resztą wczoraj była mowa. Aby się przełamać potrzebowałam jednego, z pozoru nieznacznego gestu. Trwając na Adoracji i bijąc się z własnymi myślami, zastanawiając się jak mogę zbliżyć się do Boga, moja Przyjaciółka złapała mnie za dłoń. To mi wystarczyło, by poczuć, że On jest najbliżej mnie, siedzi obok i darzy mnie miłością. Kurcze, czasem żyjemy w takim może nie zaślepieniu, ale niedowidzeniu rzeczywistości. Czasem tak trudno nam pamiętać o tym, że Jezus jest w każdym z nas i chce dotrzeć we wszystkie możliwe sposoby. Niecodziennie mam tak, przyznam się bez bicia, że rozmawiając z drugim człowiekiem, widzę, że w Nim jest Jezus. Dlatego dziękuję Ci Aniu za ten gest, za to, że przypomniałaś mi o tak ważnej rzeczy i dzięki czemu na nowo przeżywałam swoje małe odrodzenie. Dzięki Ci Tato, za to, że pomimo wszystko kochasz swoją upadającą córkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8397194799899105995?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8397194799899105995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/02/czuwanie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8397194799899105995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8397194799899105995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/02/czuwanie.html' title='Czuwanie.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-4323511696050667269</id><published>2011-02-06T21:55:00.002+01:00</published><updated>2011-02-06T22:18:17.447+01:00</updated><title type='text'>Podły dzień.</title><content type='html'>Nie cierpię takich dni. &lt;br /&gt;Pomimo ciepła panującego w pokoju, mi jest zimno i wiem, że nie jest to spowodowane żadną chorobą, ani nic w tym stylu. Po prostu mi zimno. Na sercu chyba również.&lt;br /&gt;Połowa dnia spędzona na czytaniu interesującej, wciągającej książki, lecz jednocześnie bardzo przyziemnej, mówiącej na ile potrafi być upośledzone człowieczeństwo i jakie są skutki dopuszczenia skrzywdzonego w dzieciństwie człowieka do władzy.&lt;br /&gt;Tak, literatura wojenna.&lt;br /&gt;Malując się, doszłam do pewnej odkrywczej myśli, marzenia. Gdybym mogła sobie narysować tak samo, jak kreskę nad linią rzęs, uśmiech. Gdybym mogła podpiąć kąciki ust, by nieustannie wskazywały na stan zadowolenia ducha. Byłoby pięknie. Nikt nie lubi widzieć zasępionych, zamyślonych ludzi. Łatwiej jest spojrzeć na człowieka uśmiechniętego, bo to powód, by samemu się uśmiechnąć. Nakładając lakier na paznokcie zastanowiłam się, jaki sens ma to wszystko, co tu na Ziemi robimy. Kobiety malują się, by podkreślić swoją urodę, niekiedy maskują wręcz ją. Czują się bardzo kobiece, kiedy mogą to robić, albo kiedy mogą zmieniać kolor emalii na płytce paznokcia, bo chcą być zauważone, ze swej natury. Chcą wykrzyczeć całemu światu, choćby ten świat miałby się ograniczać do malutkiego światka Moniki M. albo innej Ani, Basi itp., że są piękne, że tak się czują. Każda kobieta przecież ma w sobie piękno. &lt;br /&gt;Jej kompleksy? Każda z nas je ma. A to rozstępy, a to za grube uda, zbyt proste rzęsy, zbyt rzadkie włosy, zbyt duży nos... Kobiety ZBYT przejmują się swoim wyglądem, nie doceniając swojego wnętrza. To głupie, ale niestety prawdziwe. &lt;br /&gt;Wiecie, bo z nami to jest tak, że pragniemy zdobywać tytuły, cieszymy się z nich, awansujemy w pracy i jesteśmy szczęśliwi... i nadchodzi śmierć. Czy jesteśmy wtedy szczęśliwi? Czy ogarnia nas strach, bo coś tu na ziemi zostawiamy?Chciałabym w momencie, albo tuż przed śmiercią pomyśleć sobie, że to wszystko tu na ziemi nie należało do mnie i wracam do domu. Bardzo chciałabym mieć taką wiarę, by dotrwać te kilkadziesiąt, kilkanaście, kilka lat do śmierci i móc być spokojnym i opanowanym ze swojej śmierci, by nie rozmyślać, że coś tu cennego dla mnie zostawiam, ale ile bezcennych darów otrzymam od Boga. Jeśli zasłużę. To drugie, pragnę żyć tak, abym zasłużyła sobie na Wieczność u boku Boga,choć to się wiąże z tym pierwszym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem dziś obojętna. Obojętna na to, czy mi źle, czy dobrze.&lt;br /&gt;Obojętna na pogodę, na ból, na strach. Popijam gorącą czekoladę i nie potrafię wykrzesać z siebie odrobiny radości, bo po prostu, jest mi to OBOJĘTNE.&lt;br /&gt;Nie chcę obojętnie żyć... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybaczcie wpis o niczym.&lt;br /&gt;Gdybym została zapytana dziś, co się u mnie działo, pewnie odpowiedziałabym NIC ciekawego. Nic...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-4323511696050667269?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/4323511696050667269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/02/pody-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4323511696050667269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4323511696050667269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/02/pody-dzien.html' title='Podły dzień.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1702069699647941754</id><published>2011-01-02T05:57:00.004+01:00</published><updated>2011-01-02T06:59:15.336+01:00</updated><title type='text'>Dawno temu w Edenie...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TSAHH9pjWdI/AAAAAAAAAPU/2VUhjvcA6dA/s1600/36a106a21a71385b338ddd02c3889ce214190.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 192px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TSAHH9pjWdI/AAAAAAAAAPU/2VUhjvcA6dA/s200/36a106a21a71385b338ddd02c3889ce214190.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557449773564516818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak mnie ostatnio ruszyło, po pewnych spostrzeżeniach.&lt;br /&gt;Istnieje dziś jako nabyte piętno pierwszych rodziców syndrom Adama i Ewy. Choćbyśmy się ich wypierali, mówili, że tak nie jest, przyjdzie moment, w którym uzmysłowimy sobie, na ile wkradł się do naszego życia...&lt;br /&gt;Ale od początku. Właśnie, jak było u Początku?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;" Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,&lt;br /&gt;    na obraz Boży go stworzył:&lt;br /&gt;    stworzył mężczyznę i niewiastę. "&lt;br /&gt;                            Rdz 1,27&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;" Potem Pan Bóg rzekł: «Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc». Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę "istota żywa"*. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny*.&lt;br /&gt;    Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber*, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział:&lt;br /&gt;    «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!&lt;br /&gt;    Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»."&lt;br /&gt;Rdz 2, 18-23 &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Wyłania nam się obraz mężczyzny, który był pierwszy i w zasadzie ma być pewnego rodzaju przewodnikiem Kobiety po Edenie. Z natury widać, że mężczyzna sam wykazuje jakąś nieprawidłowość w tym, że jest sam. Nie ma przy nim kobiety i Bóg doskonale o tym wie. Wieńczy swoje dzieło, koronując je Ewą. Kobietą. Istotą, która nie jest tylko jakimś uzupełnieniem w ostatniej chwili, bo się tak Bogu podobało, ale ostatnim pociągnięciem pędzla Artysty, które jest najważniejsze. Bez niego dzieło byłoby niepełne. To mężczyzna ma zadanie ochronić ją przed wszelką zwierzyną i zdobyć dla niej pokarm. Ona przy nim ma się czuć bezpieczna. On przy niej doceniony, silny, choćby nie był siłaczem, ale silny w swojej męskości. Oni mają współtworzyć zgrany duet, dzielić się zajęciami, dokonywać wspólnie wyborów, dzielić się smutkami i radościami ( swoją drogą, chyba nie było w Raju smutku, więc moja wtopa, wybaczcie). &lt;br /&gt; jak dzisiejszy mężczyzna się przedstawia? Często zostaje zniewieściały. I wcale nie chodzi o wygląd, ani o wizualne zachowanie, To nie ma znaczenia. Chodzi raczej o charakter. Jest modne równouprawnienie, więc mężczyzna nie trudzi się zbytnio, by zaimponować kobiecie, co więcej, nie uważa, że popełnia błąd, gdy czeka aż to kobieta podejmie za niego kluczową decyzję. Panowie, na litość Boską. Jeśli pozwolicie paniom podjąć ruch w waszą stronę, jeśli to ona będzie decydować o tym, o czym Wy z natury powinniście decydować, to każda inna funkcja, jaką mielibyście odgrywać w związku zdewaluuje się i mniejszym złem dla was będzie, jeśli to ona zadecyduje za was. W sumie wam to na rękę. Kobiety drogie! Nie przyzwyczajajcie mężczyzn do tego, że to wy pełnicie męską rolę w związku, w kontaktach, relacjach.&lt;br /&gt;Jak dzisiejsza zatem Ewa wygląda? Władcza, przewodząca, pragnąca wszystkich poustawiać. Może kojarzycie jak to wygląda u naszych mam. Niby z troski pomagają podejmować decyzje, niby delikatnie sugerują, niby organizują pracę w domu, niby coś... ale to wychodzi w głównej mierze z potrzeby zaplanowania, żeby potoczyło się po jej myśli. Ona jest od wieków nauczona, że mężczyzna zawodzi i musi sobie sama radzić. Dlatego coraz więcej kobiet posługuje się biegle wkrętarkami, wyrzynarkami, piłami i innymi atrybutami zarezerwowanymi dla panów.  Już Ewa odczuła brak troski o nią. Czym innym niby jest bierność Adama  przy drzewie? Co więcej, zamiast wziąć choćby połowę odpowiedzialności w obliczu Boga, On usprawiedliwia się dość... mało przekonywująco: &lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt; " Mężczyzna odpowiedział: «Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem»"&lt;br /&gt;Rdz 3, 12&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie tak, jakby sam nie mógł jej powstrzymać, ani sprzeciwić się, wskazać złego postępowania. Taka bierność jest niemęska,  nie uważacie? Pisząc dawniej o sile męskości nie miałam bynajmniej na myśli tylko i wyłącznie mięśni. Chodziło mi raczej o siłę, jaką Adam pokazać mógł, sprzeciwiając się i tłumacząc Ewie, co robi źle. O podejmowanie stanowczych decyzji, o przyznanie się do błędu. Sama chciałabym być kobieca w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie chciałabym być zdana na siebie wtedy, kiedy powinnam liczyć na mężczyzn. Chciałabym, by moja wrażliwość i subtelność była doceniona, a nie wyśmiana i uznana za niewygodną. Bym liczyła się jako całość, a nie seksualność i reszta. Chciałabym być wolna od ponoszenia odpowiedzialności za mężczyzn. W końcu, chciałabym być kochana przez tego, który nigdy nie pomyśli nawet o porodzie jako wyłącznie moim przykrym obowiązku, zmartwieniu, ale jak o wspólnym przeżywaniu CUDU miłości. &lt;br /&gt;Na koniec, noworocznie, życzę Wam, abyście odkrywali w sobie tę pierwotną i piękną kobiecość i męskość. By nie została ona zatracona na skutek dzisiejszego obrazu świata. Chociaż... Jeszcze parę godzin temu myślałam i nawet wspomniałam w pewnej rozmowie, że to zjawisko jest typowe dla naszych czasów. Teraz po napisaniu tego wpisu odkrywam, że to problem całej naszej ludzkości. Od początku on nam towarzyszył..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1702069699647941754?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1702069699647941754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/01/dawno-temu-w-edenie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1702069699647941754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1702069699647941754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2011/01/dawno-temu-w-edenie.html' title='Dawno temu w Edenie...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TSAHH9pjWdI/AAAAAAAAAPU/2VUhjvcA6dA/s72-c/36a106a21a71385b338ddd02c3889ce214190.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3626068188979831726</id><published>2010-12-24T14:57:00.002+01:00</published><updated>2010-12-24T15:00:16.049+01:00</updated><title type='text'>Dziś krótko.</title><content type='html'>Dziś krótko.&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim moim Czytelnikom i nie tylko, życzę zdrowych, pełnych miłości i wzajemnej życzliwości świąt Bożego Narodzenia. Niech nowonarodzony Bóg ma Was wszystkich w opiece i prowadzi po najpiękniejszej ścieżce, jaką można sobie wymarzyć! &lt;br /&gt;Wesołych dni świątecznych, ale przede wszystkim całego roku.&lt;br /&gt;Monika M. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3626068188979831726?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3626068188979831726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/12/dzis-krotko.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3626068188979831726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3626068188979831726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/12/dzis-krotko.html' title='Dziś krótko.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3410943814755063487</id><published>2010-12-07T10:44:00.002+01:00</published><updated>2010-12-07T11:16:36.036+01:00</updated><title type='text'>Zimowy sen.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TP4JfC9-wLI/AAAAAAAAAPI/liI_fx9cly0/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 147px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TP4JfC9-wLI/AAAAAAAAAPI/liI_fx9cly0/s200/images.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547882219944460466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiele zwierząt zapada na zimę w zimowy sen - niby nic nadzwyczajnego. Przyzwyczailiśmy się do tego, to normalne ich przystosowanie do życia. Czasem też sami popadamy w coś, co trochę przypomina ten stan. Tylko, że człowiek nie jest stworzeniem, które może sobie na to pozwolić. Ale nas to niewiele obchodzi. No bo jak, mróz za oknem, to nie wyjdziemy z domu, śnieżyca, to nie wyjdziemy do kościoła, mróz, to na spacer z przyjacielem -  w żadnym wypadku! Ale długie świąteczne zakupy - to i owszem, a jak!&lt;br /&gt;Nie chcę tu atakować ciepłolubnych, bo sama jestem taka, ale chcę zauważyć jedną prawidłowość, że choć czas nam nie sprzyja piękną pogodą, to Bóg nie chce mieć nas przysłoniętych opadami śniegu.  &lt;br /&gt;Bo Bóg to nasz lekarz. Nikt chyba nie będzie mieć co do tego stwierdzenia wątpliwości. Ostatnio jadąc do Warszawy na wizytę u specjalisty, gdzie czekałam ponad rok na ten dzień, taksówkarz widząc mocne opady śniegu zapytał się mnie: A pani to chce się gdziekolwiek jechać w taką pogodę? &lt;br /&gt;Nie tyle mi się chciało jechać, bo dawno nie byłam w Warszawie itp. itd. ale dlatego, że tyle czekałam. Czekać na marne i przed samym wyjazdem zrezygnować z planów... Nie, nie widzi mi się taka opcja. I zobaczcie, ja wychodząc z jednej Mszy, czekam już na drugą. Nie traktuję tego jako obowiązku, a raczej przywilej. Tak jak człowiek nie poradzi sobie sam bez lekarzy, bez medycyny, tak samo nie poradzi sobie sam bez Boga. Choćby był najbardziej samodzielny i myślał o sobie jako o panu swego życia, prędzej czy później polegnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcesz być silny w Bogu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3410943814755063487?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3410943814755063487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/12/zimowy-sen.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3410943814755063487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3410943814755063487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/12/zimowy-sen.html' title='Zimowy sen.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TP4JfC9-wLI/AAAAAAAAAPI/liI_fx9cly0/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1559939548577231048</id><published>2010-11-15T23:16:00.003+01:00</published><updated>2010-11-15T23:23:00.824+01:00</updated><title type='text'>" ... nowy zacznę dziś łów!"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TOGyAXA6A6I/AAAAAAAAAO4/LeFi27WGaks/s1600/barka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 146px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TOGyAXA6A6I/AAAAAAAAAO4/LeFi27WGaks/s200/barka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5539904735889982370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Fenomen „Barki”... Na czym on tak naprawdę polega? Tak się dziś zastanawiałam po tym, jak usłyszałam jej słowa. Niewątpliwym, głównym powodem, dla którego „Barkę” kojarzą prawie wszyscy Polacy nie jest bynajmniej sama treść, która chwyta za serca, porusza tłumy. To tkwi zupełnie w innym punkcie odniesienia – pewnego dnia, Jan Paweł II, jakże uwielbiany przez katolików ( i nie tylko)  powiedział, że ta pieśń OAZOWA jest bliska Jego sercu... Pierwsze pytanie dla przeciętnego znawcy „Barki”. Czym jest Oaza? Mam świadomość, że większość z nas nawet nie ma szerszego pojęcia o tym, jak wygląda i funkcjonuje ta wspólnota. Jako „pieśni oazowe” można znaleźć  setki innych mniej, lub bardziej ambitnych utworów, jednak akurat ta, została wywyższona przez Ojca Świętego. Tylko ta jest znana masom.  W zasadzie nic dziwnego. Obok wadowickich kremówek ( które niekoniecznie są najsmaczniejszymi ciastkami pod słońcem ), czy też słynnego okna na ul. Franciszkańskiej w Krakowie ( tak Tomku, w tym roku odbyłam tam „pielgrzymkę”, już nie jestem tak do tyłu!) to główny symbol Jana Pawła II. Tak się teraz tylko zastanawiam... Czy On sam chciał być kojarzony z takim wizerunkiem? Papież jedzący kremówki, śpiewający wraz z rozentuzjazmowanym tłumem „Barkę”, czy też wychodzący do okna po prośbach tłumu? Owszem, to jest piękny znak tego, że Karol Wojtyła do końca był sobą i nie izolował się sztucznie przed wiernymi. Świadczą o tym też inne Jego gesty, zachowania, o których jest wzmianka chociażby w lekkiej, przyjemnej książce pt. „Kwiatki Jana Pawła II”. Tylko, tak naprawdę, ilu z nas zna choćby zalążek treści Jego encyklik, adhortacji, listów, czy chociażby kazań? Ilu z nas sięga zamiast po wspomniane przeze mnie „Kwiatki...”, a ilu po jakiś list, adhortację, lub zalążek Jego nauczania, filozofii? Tak abstrahując, ostatnio było mi dane obejrzeć dyskusję wyznawców różnych religii, w tym Katolików, czy w dzisiejszym świecie papież nie jest trochę celebrytą. Po części się zgadzam z tym poglądem. Ktoś, kto jest sławny, po prostu istnieje i to uznawane jest za priorytet dla mas. Poznanie każdej sławnej osoby tak jakby od środka zabrałoby  nam zbyt wiele czasu, by byłoby to możliwe do wykonania. Tak więc funkcjonuje też wizerunek papieża. Głowa Kościoła Katolickiego, ktoś, kogo zna co najmniej połowa ludności świata. Są prowadzone dyskusje na temat wyrywkowych słów Biskupa Rzymu, wyrwanych z kontekstu dla wygody mediów, a my nie za bardzo jesteśmy chętni do zbytniego wgłębiania się w resztę. Głową naszego Kościoła jest człowiek, o którym bardzo mało wiemy, a istotą jego bytności jest to, jakie buty nosi, co uważa na tematy modne w dzisiejszych czasach...&lt;br /&gt;Z drugiej strony w słowach „Barki” możemy rozpoznać piękny przekaz, na który niestety nie wszyscy zwracają uwagę. Jest to wyraz gotowości do poddania się woli Bożej, powiedzenie Bogu TAK, ufność wobec Jego zamysłów. W metaforyczny sposób dotyka naszych codziennych problemów, zmagań z rzeczywistością.&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Czy Ty drogi Czytelniku, jesteś gotowy pójść za Nim? Czy chcesz być prowadzony przez Jego Słowo?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1559939548577231048?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1559939548577231048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/11/nowy-zaczne-dzis-ow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1559939548577231048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1559939548577231048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/11/nowy-zaczne-dzis-ow.html' title='&quot; ... nowy zacznę dziś łów!&quot;'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TOGyAXA6A6I/AAAAAAAAAO4/LeFi27WGaks/s72-c/barka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2048189155223109027</id><published>2010-11-11T16:40:00.003+01:00</published><updated>2010-11-11T17:27:49.343+01:00</updated><title type='text'>Jedyny taki dzień.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TNwZe2K2FcI/AAAAAAAAAOw/RJ0D6g6SYHI/s1600/orzel21.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 135px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TNwZe2K2FcI/AAAAAAAAAOw/RJ0D6g6SYHI/s200/orzel21.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538329659486639554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chciałoby się rzec - dzień jak co dzień. Ten sam deszcz, co padał wczoraj, te same szare chmury. Każdy gdzieś się spieszy, pomimo dnia wolnego od pracy. Sklepy są tradycyjnie otwarte, te mniejsze, prywatne, by zarobić na gapowiczach, którzy nie zrobili wczoraj zakupów. Nawet wieczór nadchodzi szybciej, tak jakby chciał pokazać, że słodkie lenistwo ma swój kres i że znowu ktoś mógł zmarnować tyle wolnych godzin. Cennych tak bardzo w dzisiejszych czasach, w wiecznie zapracowanym tłumie ludzi, goniącym za pieniądzem. Czy dziewięćdziesiąt dwa lata temu mieszkańców Polski obudził piękny poranek? A może padał gęsty śnieg, zupełnie normalny o tej porze roku? To nieistotne. Nieistotne jest też to, że dziś za oknem jest tak nieciekawie. Nieistotny jest chłód, wiatr, zimna mżawka. To głupstwa. Ważne, najważniejsze jest to, że od niespełna wieku jesteśmy niepodległym państwem. Pomimo 2 Wojny Światowej nie zniknęliśmy z mapy, marzenie wroga o trwałej ekspansji legło w gruzach. Co prawda prawdziwą wolność ostatecznie odczuliśmy jako naród w roku '89, jednak bez pamiętnego dnia 11 listopada nie mielibyśmy najprawdopodobniej nawet namiastki tego. To wielkie święto dla nas, Polaków, choć jest coraz bardziej przyćmiewane aktualnymi wydarzeniami na arenie politycznej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj pewna młoda osoba powiedziała mi tak spontanicznie: Cieszę się, cholernie się cieszę, że odzyskaliśmy niepodległość. To powinien być niesamowity dzień dla każdego z nas!&lt;br /&gt;Właśnie... Czy mamy tego świadomość? Odnoszę wrażenie, że z biegiem lat coraz mniej doceniamy ten fakt. Coraz bardziej zatracamy w sobie ducha patriotyzmu. Potrafimy źle mówić o swoim kraju za granicą, ośmieszamy się przed innymi narodowościami... Gdy przychodzi czas na głosowanie, przywilej demokracji, prawo każdego pełnoletniego obywatela RP, po prostu połowa z nas nie idzie. Dziś prezydent Bronisław Komorowski zapewniał swoich rodaków o tym, że Polska jest krajem bezpiecznym, stabilnym. Co będzie jednak, gdy przyjdzie się zmierzyć z wrogiem? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądźmy dumni z tego, że jesteśmy Polakami. Bądźmy dumni z tak pięknej historii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2048189155223109027?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2048189155223109027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/11/jedyny-taki-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2048189155223109027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2048189155223109027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/11/jedyny-taki-dzien.html' title='Jedyny taki dzień.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TNwZe2K2FcI/AAAAAAAAAOw/RJ0D6g6SYHI/s72-c/orzel21.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5650156058860605489</id><published>2010-11-07T13:08:00.003+01:00</published><updated>2010-11-07T13:31:40.431+01:00</updated><title type='text'>Sezon świąteczny czas zacząć!</title><content type='html'>Otóż wszem i wobec, otwarcie mogę powiedzieć, że sezon świąteczny uznaję za otwarty! Już od dawna w hipermarketach odstraszały mnie bombki, słodycze w postaci mikołajów, gwiazdek, aniołków i innych tym podobnych udziwnień. Dziwię się, że na budynku pobliskiego centrum handlowego nie ma jeszcze oświetlenia, takiego jakie rok temu zawisło już 3 listopada. Czekają na śnieg? Czyżby bez śniegu nic z tych chwytów marketingowych nie ma sensu? &lt;br /&gt;Boję się coraz bardziej tych czasów, gdzie święta zostaną całkowicie sprowadzone do lampek na choinkę, do szukania prezentów, do robienia super ekstra wielkiej, wystawnej wigilii, do pokazania się, na jakie markowe ubrania mnie stać, do pochwalenia się kolejnym awansem w pracy... Już dawno Boże Narodzenie zostało przemianowane na potrzeby mass na świetny czas na zarobek. Wraz z tymi zabiegami i my się zmieniamy. Oddajemy niejako kult pieniądzom, atmosferze, całej tej szeleszczącej celofanem z opakowań na prezenty otoczce. Trzeba się chyba poważnie zastanowić nad tym, co świętujemy. Czy obchodzimy w tym czasie radosną nowinę Narodzenia Pańskiego, czy może obchodzimy święto Mikołaja, prezentów i czasu wolnego? Owszem, święta mają swój urok, gdy bliscy ofiarowują sobie podarki, gdy spotykają się w swoim gronie, gdy w salonie stoi wielka żywa choinka i gdy śpiewają kolędy. Nic złego nie ma w kojarzeniu świąt po zapachu piernika i pomarańczy, krzyżującym się z eteryczną wonią świerka. Jednak trzeba pamiętać o tym, by słów Jezus Malusieńki nie zastąpił Frosty the snowman... Zmieniając swoje podejście, zmieniamy też chociaż w minimalnym stopniu podejście swoich bliskich. Święta nie są czasem, gdy w TV leci po raz enty Kevin sam w domu a my przygryzamy do tego odgrzewanego kotleta. Chyba, że sam tak błędnie zakładasz i nie chcesz zmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo nadejdzie czas Adwentu. Czy dla Ciebie będzie to czas oczekiwania na ponowne przyjście Jezusa, czy może nastąpi wzmożona aktywność zakupowa, z dala od kościoła, z dala od bliźniego?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5650156058860605489?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5650156058860605489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/11/sezon-swiateczny-czas-zaczac.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5650156058860605489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5650156058860605489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/11/sezon-swiateczny-czas-zaczac.html' title='Sezon świąteczny czas zacząć!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-940006007559932342</id><published>2010-10-31T18:07:00.003+01:00</published><updated>2010-10-31T18:55:43.306+01:00</updated><title type='text'>Zapal internetowy znicz!</title><content type='html'>Fenomen dzisiejszych czasów! &lt;br /&gt;Wirtualny cmentarz! Możesz umieścić swojego zmarłego krewnego na wirtualnym cmentarzu, odpowiednio wybierasz, czy żydowskim, komunalnym, anglikańskim, czy katolickim. Za niewielką opłatę postawisz kwiaty, czy znicze, ustalisz termin, do kiedy ma się palić! Tym bardziej atrakcyjna propozycja, gdyż wszystko robimy siedząc wygodnie w fotelu z laptopem na kolanach, czy na skórzanym krześle przed własnym biurkiem! Zero sprzątania, zero zimna, mrozu... &lt;br /&gt;Zauważyłam, że mu jako ludzie brniemy w coraz większy bezsens zachowań. Robimy coś, co tak naprawdę nie ma jako takiego sensu. Jaki niby sens ma takie wirtualne cmentarzysko ogłupiające melancholijną muzyką? Rzeczy realne zastępujemy odpowiednikami, wątpliwej jakości.&lt;br /&gt;I chyba najważniejsze... Dzień Wszystkich Świętych sprowadzamy do zadumy, do rytualnych wypraw na cmentarz, często jedynych w całym roku. To, co powinniśmy robić w dniu 2 listopada, przekładamy na dzień, w którym powinniśmy świętować wspomnienie naszych świętych patronów. A co będziemy robić, gdy już dojdziemy na ten cmentarz?? Plotkować o sąsiadkach, o członkach rodziny z jakąś kuzynką, ciotką, siostrzenicą... Mówić, co na obiad dziś zrobiłyśmy, odbierać telefony, palić papierosy, przeklinać... Kłócić się. &lt;br /&gt;Zdecydowanie nie lubię tego dnia. Tłumy masowo odwiedzają bliskich, którzy odeszli do Ojca, często zapominając o modlitwie za nich, o odwiedzinach, dbaniu o grób w ciągu roku.Idę i ja, by towarzyszyć Mamie i pomimo tego, że nie jesteśmy osobami, które właśnie zachowują się, jakby były na targu, to muszę na to patrzeć.  Muszę w tym uczestniczyć. &lt;br /&gt;Będąc tam, stojąc pomiędzy całą radosną gromadką ma się ochotę krzyknąć:&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; ciszej nas tym grobem!&lt;/span&gt; bo pomiędzy nimi są osoby, które realnie odczuwają brak ojca, matki, które ten jarmarkowy klimat odbierają jako atak na ich cichy płacz. ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię pójść po paru dniach na Agrykolę wieczorem. Jest cicho, w powietrzu unosi się duszący zapach parafiny a nad cmentarzem roztacza się tajemnicza poświata. Patrząc na te wszystkie krzyże, można poczuć się jak w kościele, gdzie zgaszone jest światło. Bóg tam musi być obecny...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-940006007559932342?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/940006007559932342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/zapal-internetowy-znicz.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/940006007559932342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/940006007559932342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/zapal-internetowy-znicz.html' title='Zapal internetowy znicz!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-7815035950622396248</id><published>2010-10-27T19:25:00.003+02:00</published><updated>2010-10-27T20:22:01.611+02:00</updated><title type='text'>Thank God I'm a woman!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TMhtwffUouI/AAAAAAAAAOo/gcWcFTpzrCM/s1600/ziarno_otvv.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 138px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TMhtwffUouI/AAAAAAAAAOo/gcWcFTpzrCM/s200/ziarno_otvv.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5532792822078677730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Być kobietą... To brzmi dumnie! W tym momencie nie godzę w męską dumę, broń Boże. Mówi się powszechnie, że kobiety są dyskryminowane... Mówi się, że są traktowane często nie do końca serio. Mniejsze stawki w pracy, małe możliwości odnośnie pracy w okresie ciąży, a także wtedy, kiedy pod opieką ma swoją pociechę ( chyba każdy wie, że kobieta w ciąży, lub ta, która planuje założyć rodzinę jest postrzegana jako mniej atrakcyjna dla standardowego pracodawcy). &lt;br /&gt;Ja jestem moi mili dumna, z tego, że Bóg stworzył mnie kobietą. Jestem szczęśliwa, że mogę być matką, że w moim ciele dokona się cudowny akt stworzenia dziecka - nowe Życie. Jestem szczęśliwa z tego, że będę żoną, że ofiaruję się temu JEDYNEMU na całe życie. Oddam się w całości, Będę OBLUBIENICĄ. Doceniam w sobie kobiecą kruchość, wrażliwość, emocjonalność... To jest piękne. Kocham to w sobie. Nie jest mi potrzebna wielka siła, mocne nerwy, niechęć do uzewnętrzniania się. To od mężczyzny wymagam zdecydowania, by mógł podejmować sloganowo - męskie decyzje. To od Niego wymagam opieki, poczucia bezpieczeństwa. Nie chcę sama sobie tego zapewniać, uzupełniać braki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że mogę ubrać spódniczkę, buty na obcasie, to jest może drobnostka, ale bardzo poprawia humor, samopoczucie. Nie chcę "wbijać" się w męskie stroje, role, by pokazać, jaka twarda ze mnie sztuka. Nie. Mam świadomość o swojej kruchości i się tego nie wstydzę. Pomalowanie paznokci sprawia mi również wielką radochę i sobie tego nie odmawiam. W sklepie z biżuterią szukam błyskotek, które podkreślą mój charakter - nie bojowej wyzwolonej kobiety, ale delikatnej Moniki M. Cieszę się, że taka jestem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                        &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;    Cieszę się, że jestem sobą. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-7815035950622396248?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/7815035950622396248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/byc-kobieta.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7815035950622396248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7815035950622396248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/byc-kobieta.html' title='Thank God I&apos;m a woman!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TMhtwffUouI/AAAAAAAAAOo/gcWcFTpzrCM/s72-c/ziarno_otvv.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-7435788784256076848</id><published>2010-10-21T21:30:00.002+02:00</published><updated>2010-10-21T22:05:49.116+02:00</updated><title type='text'>Czekać, to znaczy żyć.</title><content type='html'>Tak się spojrzałam dziś na magiczny licznik odliczający do pewnego wydarzenia, umiejscowiony po prawej stronie na moim blogu i wiecie co? Naszło mnie na myślenie. Zawsze do czegoś czekamy, do czegoś ważnego, bądź też mniej. Czekamy na listy od znajomych, czekamy do momentu kiedy nożykiem będziemy mogli przeciąć delikatnie kopertę i wyjąć w końcu korespondencję, dotknąć coś, co dotykała, pisała druga osoba, co nie jest tak 'roznegliżowane' z części drugiej osoby, co nie jest jak sms, a jest czymś pomiędzy mailem a rozmową w cztery oczy. &lt;br /&gt;Czekamy na terminy wyznaczone nam w kolejce u specjalisty, czy to u dentysty na coroczny przegląd uzębienia, czy też w specjalistycznej klinice, gdzie pobyt ma nam objaśnić pewne zachowania naszego organizmu.&lt;br /&gt;Czekamy na pewne spotkania, przyjazdy, z osobami, za którymi tęsknimy i których nie możemy mieć na co dzień obok siebie.&lt;br /&gt;Czekamy na nasze wyjazdy w miejsca ukochane, do których wracamy co roku, albo chociaż cyklicznie. Do miejsc, których jeszcze nie odkryliśmy, ale bardzo tego pragniemy.&lt;br /&gt;Czekamy na wyniki matury, na pierwsze kolokwium, na zdobycie tytułu na wyższej uczelni, na znalezienie pracy... &lt;br /&gt;Czekamy na miłość, na drugą osobę, która przyjdzie, nagle 'z nikąd' pojawi się w naszym życiu, zupełnie niespodziewanie, a potem nie będziemy mogli sobie wyobrazić życia bez tej drugiej osoby, jak zwykliśmy mawiać, naszej drugiej połówki. &lt;br /&gt;Czekamy na wydanie nowego albumu ulubionego artysty, nowej książki tego pisarza, który pisze tak, że kończąc ostatni akapit jednej książki, przez długie godziny myślimy o fenomenie publikacji. &lt;br /&gt;Czekamy w końcu na Życie Wieczne, na spotkanie Twarzą w Twarz z Bogiem, na dostąpienie Wieczności.&lt;br /&gt;W zasadzie czekamy na wszystko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy więc dobrym stwierdzeniem byłoby, że życie człowieka to nieustanna walka z niecierpliwością, która wzbudza się w nas, kiedy bardzo czegoś pragniemy i za razem z wielką niechęcią wobec tych obowiązków, których uniknąć nie możemy ? Czemu się dzieje tak, że niekiedy nasze pragnienia stają się prawdziwym ciężarem i boimy się dnia,w  którym nastąpi ich realizacja??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno wiem. Bez tych dwóch stanów, niecierpliwości i niechęci wobec czegoś, byłoby nudno. Gdybyśmy wszystko mieli podane na tacy, stalibyśmy się trochę jak maszyna -  coś jest podane, coś jest realizowane i popada w niepamięć, bo dzieje się następna rzecz. Nie czuję się na tyle prymitywna uczuciowo, duchowo, by być wyciągiem taśmowym. Cieszę się z moich niedociągnięć, z mojej chaotyczności, spontaniczności, pewnego niepoukładania, z tego, że mam w sobie niecierpliwość, ale też z tego, że przepełnia mnie obawa. To stanowi o moim człowieczeństwie. O tym, że nie jestem usystematyzowana, ale stanowię osobną jednostkę, którą kieruje Bóg i po części ja sama. Mam w sobie uczucia, które chcą się jakoś uzewnętrznić. Boże, dziękuję Ci za to, że dałeś mi życie. Dzięki za to, że jestem kobietą, indywidualnością, która upada, ale pragnie powstawać i ma świadomość o swoim "bałaganie" emocjonalnym. Dzięki Ci za to, że obdarzyłeś mnie uczuciami, stanami, nie tylko tymi, które są przyjemne, ale też tymi, które pozwalają prawdziwie zasmakować w szczęściu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-7435788784256076848?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/7435788784256076848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/czekac-to-znaczy-zyc.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7435788784256076848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7435788784256076848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/czekac-to-znaczy-zyc.html' title='Czekać, to znaczy żyć.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1840324952274168532</id><published>2010-10-10T13:42:00.002+02:00</published><updated>2010-10-10T14:23:41.346+02:00</updated><title type='text'>radość, radość ach to ty ;)</title><content type='html'>Pięknie jest dawać komuś zwykły uśmiech. Bez żadnej głębszej przyczyny, ot tak. To takie łatwe - po prostu się uśmiechnąć. Dzięki uśmiechowi zmieniają się najbardziej zatwardziałe serca, najbardziej zadziorne dzieciaki, które dzięki uśmiechowi nie są łobuzami, a stają się aniołkami, które chcą się przytulić, chcą być po prostu kochane. I pięknie jest zobaczyć ich uśmiech.&lt;br /&gt;Wspaniale jest ofiarować komuś, bezimiennie, bezinteresownie czas. Po prostu. Chociażby zbierając dla potrzebujących żywność, czy stojąc z puszką Fundacji Trzeciego Tysiąclecia.To tak niewiele, w zasadzie nic. Dzięki tym chwilom, dzięki wielkiej ofiarności ludzi otrzymałam od nich sporą dawkę szczęścia. Ubogaciłam się tym przeżyciem, tą życzliwością. Takich ludzkich porywów serca nie widzi się na co dzień. Widząc i doświadczając tej dobroci w dniu dzisiejszym wiem, że cudownie by było robić takie akcje częściej. Chociażby w życiu prywatnym, na co dzień. Wyjść spod twardej skorupy człowieka zajętego tylko sobą, uśmiechać się do ludzi, bez większego powodu, dzielić się swoją radością. Jeśli ktoś poprosi o pomoc w pracy, szkole, domu, ofiarować siebie, choć drobną część. Starsza pani zagaduje w tramwaju, nie zbywać jej z oburzeniem, ale ofiarować jej ten krótki czas, wysłuchując, często właśnie to się najbardziej liczy, odpowiadając do zobaczenia na pożegnanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękne jest też to, że nie każdy starszy człowiek mówi o młodzieży źle. Dobrze jest usłyszeć, że w nas młodych ktoś pokłada nadzieję, że ktoś dziękuje Bogu za nas, ludzi młodych. To naprawdę motywuje do rozwoju własnego, do rozwoju społeczeństwa, do chęci większego wkładu we wszystko, co się robi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1840324952274168532?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1840324952274168532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/radosc-radosc-ach-to-ty.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1840324952274168532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1840324952274168532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/radosc-radosc-ach-to-ty.html' title='radość, radość ach to ty ;)'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5249385877472773854</id><published>2010-10-05T19:25:00.002+02:00</published><updated>2010-10-05T20:27:31.668+02:00</updated><title type='text'>pośród wirujących liści.</title><content type='html'>Czasami mam taki czas, że chciałabym się zakopać w ciepłej kołdrze, wziąć do ręki książkę, jedną z tych moich ulubionych, które nieustannie kuszą z półki, jednak nie mam czasu. Nadeszła jesień.&lt;br /&gt;Jak pamiętam poprzednie jesienie??&lt;br /&gt;Niespecjalnie. Szaro - bure ulice, chłodny wiatr, zimny deszcz, opadające liście. I gdzieś pośrodku tej całej zawieruchy stoję ja. Wiatr niespecjalnie zwraca uwagę na to, że wolałabym, by moje włosy nie były w cudownym nieładzie przedstawiającym nie wiadomo co. Deszcz nie zważa na to, gdzie pada i trafia w najbardziej wrażliwe miejsca, spadnie a to kropla na rzęsę, a to na czubek nosa, na wargę, na odsłonięty fragment szyi. W ogrodzie staczam nieustanną walkę z liśćmi, by w końcu zostawić je w spokoju. Jesień w moim życiu właśnie tak wyglądała najczęściej - zmaganie się z trudnościami, próba zrobienia czegoś, co koniec końców i tak się nie udaje. Tak to się kończyło. Tegoroczna jesień jest inna. Od początku to czułam. Może i jest ten sam nieznośny wiatr, co współgra z deszczem szydzącym z mojego sprzeciwu, ale moje nastawienie jest inne, inne jest też działanie. Nie chcę być nastawiona na niepowodzenie, choć z pewnymi sprawami po prostu sobie odpuszczam, ale za inne biorę się porządnie i wierzę w powodzenie. Ja pokochałam tą jesień taką, jaka jest. Z tymi zmianami pogody. Z moimi zmianami nastroju, z moimi problemami. Kiedyś prześcigałam się w myśleniu nad tym, którą porę roku kocham najbardziej. Wiosnę uwielbiam za to, że wszystko się budzi, rozkwita, piękniej pachnie powietrze, w duchu jest wielka chęć do działania. Lato to czas odprężenia, czas wyjazdów, dalekich i bliższych. Jesień jest piękna, bo zatrzymuje człowieka w biegu za czymś, co trudno określić. Zima ma wiele uroku, wiele zachwytu nad delikatnością z jaką opadają płatki śniegu, nad ciepłem w domu, który jest oddzielony grubymi murami od mrozów, nad gwieździstym niebem i iskrzącym się śniegiem po zmroku. Tak, jestem optymistką i tak, bardzo się cieszę, że Bóg umiejscowił mnie w Polsce, w swoich planach, bo tylko tu są tak piękne zimy, wiosny, lata, jesienie... Tylko tu. I nigdzie indziej. Tylko tu wrzesień pachnie krwią poległych w walce o kraj, tylko tu w morzu kryją się wraki i resztki broni chemicznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie chcę być nią...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5249385877472773854?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5249385877472773854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/posrod-wirujacych-lisci.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5249385877472773854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5249385877472773854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/10/posrod-wirujacych-lisci.html' title='pośród wirujących liści.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5684459399666564003</id><published>2010-09-28T20:34:00.006+02:00</published><updated>2010-09-28T23:14:50.183+02:00</updated><title type='text'>wieża Babel.</title><content type='html'>Tak, budowałam taką swoją małą - dużą wieżę Babel. Któż z nas jej nie budował choć raz w życiu??  Tak, moja również się zburzyła, nieuchronnie. Pierwsze uczucie - szok, niedowierzanie, ogromna pustka. Bo ja coś na siłę chciałam tak poukładać i koniec. Stało się i muszę iść dalej, a powiem nawet, że jakoś teraz mi lepiej, wiedząc, że Bóg wie najlepiej, co dla mnie dobre. To, w jakiej sytuacji postawi mnie za rok, w jakim miejscu będę, to będzie Jego wola i nie zostawi mnie samej tam. Nie poddaję się w swoich zamiarach jednocześnie wiedząc, że to, co mnie czeka będzie dla mnie NAJODPOWIEDNIEJSZE, choćbym zapierała się przed tym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ojcze nasz, któryś Jest w Niebie... &lt;br /&gt;Święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje&lt;br /&gt;BĄDŹ WOLA TWOJA, JAKO W NIEBIE TAK I NA ZIEMI &lt;br /&gt;Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;( spójrz Panie na moje prośby, na moją modlitwę, spełń je proszę, jeśli są zgodne z Twoją wolą...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;i odpuść nam nasze winy&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;( ... bo choć często wątpię w Twoją moc i nie patrzę się na Twoje zamiary, bo jestem słaba... to jednak pragnę nieustannie być przy Tobie!) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jako i my odpuszczamy naszym winowajcom&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt; ( mężczyznom, którzy za szczyt swojego bycia super uważają rzucenie tekstu z okna samochodu : hej maleńka, piękna, etc,  bliskim, którzy mnie opuszczają bez słowa, wrogom, którzy czekają tylko aż się potknę...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;i nie wódź nas na pokuszenie&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;( oddal mnie od grzechu, który chce mnie posiąść...) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ale zbaw nas od złego&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt; ( pomimo tego, jak wiele razy przybiłam Cię na drzewo Krzyża swoimi grzechami, obejmij mnie Boże, bo Cię kocham, miłością człowieczą!)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Amen.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chcę żyć Twoim słowem i postępować wg Twoich zasad. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5684459399666564003?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5684459399666564003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/wieza-babel.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5684459399666564003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5684459399666564003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/wieza-babel.html' title='wieża Babel.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1171759919401552098</id><published>2010-09-19T23:49:00.003+02:00</published><updated>2010-09-20T00:13:42.966+02:00</updated><title type='text'>apostolstwo miłości i radości.</title><content type='html'>Jestem świeżo po obejrzeniu filmu dokumentalnego pt.'Bakita'. Opowiada on o sylwetce siostry Józefiny Bakhity. Świętej, kanonizowanej przez Jana Pawła II. &lt;br /&gt;Pierwsza myśl - jak piękne było jej powołanie, jak trwałe. Wyzwolona z niewoli, wstąpiła do klasztoru. Klasztoru, który dla niektórych jest synonimem niewoli, ucieczki przed życiem, brakiem pomysłu na życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne pytanie - czy mi pomoc drugiemu człowiekowi sprawia tyle radości co tej kobiecie? Czy kiedykolwiek wykształci się we mnie tak piękna bezinteresowność jak w jej sercu? Zważywszy na to, że nigdy nie poczułam niewoli w wymiarze takim, jakiej św. Józefina Bakhita doznała, będzie mi trudno, ale niech Ona służy mi za wzór, za przykład apostolstwa przepełnionego miłością i radością z dzielenia się Bogiem z bliźnim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Bądźcie dobrzy, kochajcie Pana, módlcie się za tych, którzy Go nie znają. Bądźcie świadomi szczęścia, polegającego na tym, że wy Go znacie!"&lt;br /&gt;św. s. Józefina Bakhita&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę Was z tego miejsca o modlitwę za pewnego człowieka. Aby wytrwał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1171759919401552098?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1171759919401552098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/apostolstwo-miosci-i-radosci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1171759919401552098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1171759919401552098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/apostolstwo-miosci-i-radosci.html' title='apostolstwo miłości i radości.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2291951253678091913</id><published>2010-09-13T20:57:00.002+02:00</published><updated>2010-09-13T21:20:54.342+02:00</updated><title type='text'>uchwycić wiatr.</title><content type='html'>Czuję się z lekka oszukana przez życie. Pierwszy raz zapragnęłam czegoś, przed czym uciekałam od parunastu lat. Pierwszy raz pomyślałam na 'chłodno' o pewnym wydarzeniu w moim życiu i zobaczyłam je w całkowicie innych barwach, jednakże... chyba obydwie wersje są dla mnie tragiczne w skutkach? Nie odzywać się przez coś, czy dla czegoś? Cierpieć przez kogoś, czy z kimś??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, ja i moje chore myśli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat oszalał, a ja najwyraźniej wraz z nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego chcę?? Modlitwy. Mojej, jak i też w mojej intencji... Chyba tego potrzebuję teraz najbardziej. Plus całkiem przyziemnie spokój, ciszę, aby móc zatopić się w lekturze książki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;" Oko za oko uczyni tylko cały świat ślepym."&lt;br /&gt;M. Gandhi &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.s.: Idę na Mein Kampf! W końcu się doczekałam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2291951253678091913?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2291951253678091913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/uchwycic-wiatr.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2291951253678091913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2291951253678091913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/uchwycic-wiatr.html' title='uchwycić wiatr.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2864228831586193421</id><published>2010-09-03T23:35:00.002+02:00</published><updated>2010-09-04T00:05:05.091+02:00</updated><title type='text'>Szczęście człowieka.</title><content type='html'>Wielu z nas potrafi określić swój stan jako bycie szczęśliwym, bądź też, nie daj Boże, nieszczęśliwym. Sama po sobie widzę, że często przychodzi mi umartwiać się nad wyraz, trwać w bezsensownym dołku psychicznym, albo cieszyć się z byle czego. Czym zatem jest szczęście, te prawdziwe i co je warunkuje?&lt;br /&gt;Wiadomo, z perspektywy czasu skala szczęścia jak i same jego podmioty się zmieniają. Jako dziecko  cieszymy się z nowej zabawki, z  opieki Mamy czy Taty, z ich uwagi, jako uczeń z dobrych wyników i udanych spotkań towarzyskich, jaki pracownik z efektywności swojej pracy...Można tak wymieniać w nieskończoność, a dziś nie mamy zbyt wiele czasu, jesteśmy ludźmi nadmiernie zapracowanymi, zapędzonymi, więc nie ma sensu się rozwijać na niepotrzebnej płaszczyźnie. Czym dla mnie, konkretnie jest szczęście? To pytanie powinniśmy sobie sami zadać, by spojrzeć prawdzie w oczy. Często narzekając na niewygody, nie patrzymy na to, że jednak wielu innych ma gorzej. Istnieje pogląd, słuszny z resztą, że gdy cierpimy jesteśmy skupieni na sobie, na swoim bólu i nie obchodzi nas to, że ktoś ma gorzej, jednak jest to w jakiś sposób motywacja do wyłączenia trybu - marudy i doświadczenia emocji, którą nazwano empatią. Nie ma co mylić jej z litością. Wyczucie empatii wbrew pozorom jest nie tylko ukierunkowane na drugiego człowieka, ale głęboko siedzi w nas samych. Widzimy ludzką biedę = chcemy pomóc = staramy się pomóc = nasuwają nam się konkretne przemyślenia = próbujemy je porównać na tle swojego życia. &lt;br /&gt;Do tej pory mam pewien obraz w głowie. Reality show. Wyspa 'bezludna'. Kilkunastu mężczyzn i kobiet walczą w różnych rozgrywkach, typują siebie kto ma odejść, tworzą na potrzebę swojego 'szczęścia' w formie pieniędzy plemię. Pewnego dnia jedna drużyna wygrywając zawody, w nagrodę otrzymuje... Bochenek chleba, zwykłego, białego chleba. Ludzie skaczą, piszczą, cieszą się i przeżuwają kromkę, z pietyzmem zbierają okruszki z dłoni. Doceniają wartość wypieku. Są szczęśliwi.&lt;br /&gt;I teraz nachodzą mnie dwa wnioski - refleksje, jak zwał, tak zwał.&lt;br /&gt;1. Ile razy przyszło mi wyrzucić a to niedojedzoną kanapkę, a to chleb, który spadł... Na świecie jest całe mnóstwo takich ludzi, którzy wiele by dali za kromkę zwykłego chleba, która tym czasem trafia u mnie do śmietnika... Nie wyrzucam oczywiście bochenkami, kromkami, tylko są to tzw. resztki, ale jednak.&lt;br /&gt;2. Czy wygrany tego reality show będzie wspominać właśnie moment wygrania chleba, jako ten główny, który głęboko mu zapadł w pamięć, czy raczej zwierzęcą walkę o wygraną - pieniądze. Co dla mnie jest prawdziwym szczęściem? Wygrana miliona w totolotka, czy raczej pewny byt, dach nad głową i nadzieja na Zbawienie? To, co dla tych uczestników było chwilowym szczęściem, czyli chleb oraz ta główna wygrana, która cieszy najbardziej, to są pozory. Iluminacje, wytworzone przez dzisiejszy świat, przez pieniądz. Prawdziwe dobro zostaje dewaluowane na rzecz chwilowych przyjemności. I nic dziwnego, że człowiek patrzy na drugiego powierzchownie. Nos się nie podoba? Proszę bardzo, zmieniamy go. Nie rozwijamy ducha, ale inwestujemy ślepo w ciało, w obawie, że to co najcenniejsze w nas nie wystarczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie, dziękuję Ci za moje życie, za mój krzyż, za liczne zmartwienia, problemy, trudy. To właśnie one uświadamiają mi o cudzie istnienia. To te chwile uczą mnie pokory i pokazują to, co jest godne uwagi człowieka - Twojego stworzenia. Nie pozwól, bym hańbiła Cię, będąc Twym dzieckiem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2864228831586193421?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2864228831586193421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/szczescie-czowieka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2864228831586193421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2864228831586193421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/09/szczescie-czowieka.html' title='Szczęście człowieka.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-556021233698751099</id><published>2010-08-26T22:59:00.003+02:00</published><updated>2010-08-26T23:32:17.959+02:00</updated><title type='text'>ścieżka Pana</title><content type='html'>Czasami mam ochotę wszystko to zostawić i pójść tam, gdzie mnie nogi poniosą. Mam takie dni, że chcę się użalać nad beznadziejnością mojego położenia. Ale tego nie robię, bo wiem, że to nie sztuka się poddać, sztuką jest powstać z upadku, wyjść z dołka i ruszyć ku lepszemu.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;                       ***&lt;br /&gt;Jak to moje życie będzie wyglądać za kilka lat? Będę budzić się o świcie, gdy z okna poprzez drewniane żaluzje będą wpadać leniwe słoneczne promienie, bo w moim życiu tylko słoneczne dni mają miejsce bytu. Obudzę męża, zapewne delikatnym gestem, przepełnionym troską, wstanę i wstawię wodę na kawę. Pójdę do łazienki, wyjdę i obudzę dzieci, chłopca i dziewczynkę, by odwieźć je kolejno do przedszkola i szkoły. Zrobię twarożek i skroję warzywa, zdrowe odżywianie przede wszystkim! W między czasie zrobię śniadania drugie dla męża i dzieci. Przy stole będziemy rozmawiać o naszych snach, planach na dziś z jeszcze sennym wzrokiem, rześką twarzą. Gdy wszyscy wyjdą zajmę się sobą, wysuszę włosy, o ile naturalnie nie wyschły dotychczas. Nałożę delikatny makijaż, ubiorę jedną z tysiąca sukienek lub spódnic, dobiorę buty i torebkę. Wyjdę lekkim, rytmicznym krokiem do biura, będę redagować jakiś tekst, traktujący o ludzkiej tragedii, o szczęściu, o życiu innych. W drodze powrotnej powoli będę wyrzucać resztki, strzępki 'ich' życia na korzyść swojego. Zajdę do gabinetu ginekologicznego - otrzymam piękne zdjęcie rodzącego się we mnie życia. Wrócę w euforii do męża, który zaakceptuje ten fakt i będzie przeszczęśliwy. Wieczorem czytam Schmitt'ów Carroll'ów i innych panów w łóżku, gdy mąż czyta Kinga, lub innego pisarza. Zasypiamy w objęciach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;               ***&lt;br /&gt;Czy warto żyć takimi marzeniami? Boże, będę dziękować za taką przyszłość, taką ścieżkę, jaką Ty chcesz mnie poprowadzić. Oddaję się Tobie i nie chcę planować tego, jak sobie ułożyć życie szczęśliwie, ale bez Ciebie, bo w codziennych planach, marzeniach zapominamy o Tobie, o Budowniczym, o Twórcy nad wszystkich twórców. &lt;br /&gt;Nie chcę tworzyć świetnych wizji, takich jak JA sobie upatrzyłam. &lt;br /&gt;Wszystko mi się brzydko pisząc spieprzyło. Powaliło mnie coś konkretnie na łopatki i nie potrafiłam się z tego pozbierać. Nie czułam siły, kopa. Czułam się samotna ze swoimi zmartwieniami. Dziś jednak poczułam konkretnie coś mocnego, dobrego. Może drobny gest koleżanki, która podała mi różaniec przed Mszą, abym wypełniła coś w stylu przyrzeczenia wobec Boga, a które dotychczas nie zawsze mi wychodziło? Może pewne słowa pewnego kapłana (tak ojcze, to o Ojcu i Ojca dzisiejszym kazaniu, tym tajemniczym fragmencie), a może a przede wszystkim nie może, a na pewno Bóg, który w Nich jest? Bo w Tobie drogi Czytelniku jest Bóg, czy chcesz tego, czy nie. Przemawia przez Twoje gesty, uczynki. Dając dobro innemu, to tak, jakbyś dzielił się samym Bogiem. Spróbuj, to takie piękne uczucie, 'mieć' coś najcenniejszego i ofiarować cząstkę tego bliźniemu! Odwagi!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-556021233698751099?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/556021233698751099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/08/sciezka-pana.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/556021233698751099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/556021233698751099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/08/sciezka-pana.html' title='ścieżka Pana'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1302725928190582537</id><published>2010-08-19T11:29:00.002+02:00</published><updated>2010-08-22T23:28:08.062+02:00</updated><title type='text'>zapach kończącego się lata...</title><content type='html'>Czas letni powoli zanika w szarej rzeczywistości jesiennej. Gorące letnie powietrze poganiane jest przez zimne i deszczowe, powstają burze... Znów czas, kiedy to z człowieka robią się rozemocjonowane kluchy i ten na powrót za dużo myśli o tym, co było. Wyjazdy letnie czas kończyć... Powoli...&lt;br /&gt;Byłam ostatnio na jednym takim. Spędziłam półtora dnia  w miejscu dobrze mi znanego z dzieciństwa i strasznie było mi pusto. Dobiło mnie to, że moje sentymentalne miejsca zanikają. W lasku nieopodal ceglanego domu przedwojennego dawniej siadało się nocami przy kręgu z kamieni, w którym paliło się ogniska, grało na gitarze... Brało się koce i jedzenie w koszach. Teraz teren jest dziko zarośnięty, zastawiony od paru dobrych lat płotem, za którym i tak nic się nie dzieje. Leśniczówka niegdyś w świetnym stanie, została spalona, zostały nagie, ogołocone mury, porośnięte już mchem, a mini sad obok został zdominowany przez pokrzywy, chaszcze... &lt;br /&gt;Leśna polana teraz nie jest pokryta delikatną trawą i wrzosem, a porośnięta sosnami, jedna obok drugiej. Już nigdy nie rozłoży się tam koca, by z rozmarzeniem spojrzeć w niebo pełne błękitu. Czereśnia, która dawniej dawała soczyste owoce i mnóstwo kwiatów, teraz zmarniała, a po pewnym czasie została wycięta. Nic już nigdy nie będzie takie samo. Nawet dzisiejsza chwila, w której piszę to właśnie, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nie powtórzy się już NIGDY! &lt;/span&gt; Smutne to i zakrawa na potężne rozstrojenie egzystencjalne, ale ja już tak mam, że skupiam się na drobinach. Coś, co dla nas jest teraźniejszością, oczywistym realnym światem, za parę lat stanie się tęsknym wspomnieniem do czegoś, co już bezpowrotnie przepadło. Nie ma. &lt;br /&gt;Czy to nie jest głupie uczucie, że to, co teraz jest, smutki, radości zanikną bez śladu?? Zostaną tylko wspomnieniem tamtego lata, zapachem, który się będzie wietrzyć z dnia na dzień...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1302725928190582537?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1302725928190582537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/08/zapach-konczacego-sie-lata.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1302725928190582537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1302725928190582537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/08/zapach-konczacego-sie-lata.html' title='zapach kończącego się lata...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3579257232704011760</id><published>2010-08-05T13:39:00.004+02:00</published><updated>2010-08-05T14:38:33.982+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje ja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmyślania nad zimną zieloną herbatą...'/><title type='text'>powrót. Czasami powroty bywają trudne...</title><content type='html'>I już po. Po rekolekcjach, po Tatrach... Teraz zostały mi wspomnienia, zdjęcia i nawyki. Teraz już nie ja dostosowuję się do harmonogramu dnia, lecz mój harmonogram dnia, z życia  'przed' rekolekcjami próbuję na nowo nastroić. Czy rekolekcje, choćbyśmy byli z każdej strony odciągani od Boga i od myślenia o Nim mogą być bezowocne? NIE. Nie czuję tego w ogóle. Nie po to spędzałam cały ten czas na modlitwie, bo jaka by ona tam nie była, to jednak była, abym teraz 'po' rekolekcjach miała powiedzieć, że one mi nic nie dały zasadniczo. Dały mi bardzo wiele, ale to wszystko przyszło po cichu, w lekkim powiewie. Nie zawsze odnowa musi przychodzić z fajerwerkami i wielkim uczuciem ulgi ' a bo mi się udało i są owocne rekolekcje i koniec!'. Bóg jest mistrzem w dostrojeniu tego wszystkiego. I nic mi więcej nie potrzeba na dzień dzisiejszy,stała metanoja  plus ogólne dostrzeżenie w tym co mam dobrych stron - amen! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tatry stoją nieporuszone w swym ogromie po najeździe Moniki. Było rewelacyjnie, choć zawsze jest i chyba zawsze u mnie będzie specyficzny niedosyt pod tytułem - mogłam przecież więcej! Ale i tak było niesamowicie. Dwa dwutysięczniki plus klasycznie bardzo Giewont i Kasprowy. Cieszę się niesamowicie z tego czasu. Wspaniali ludzie i wspaniałe miejsce. Jakbym jeszcze tylko znalazła kabel USB do aparatu, byłabym przeszczęśliwa. Może ja faktycznie przesadzam z nadmierną egzaltacją od razu, jak tylko usłyszę słowo Tatry, a nie daj Boże, zobaczę je na żywo. Ale mi jest z tym dobrze. Każdy może mieć w swoim życiu jakiegoś bzika, byleby nie szkodliwego, a komu ja szkodzę taką pasją? Co najwyżej sobie samej, ale to już inna kwestia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Przyjaźń jest najważniejsza, od niej wszystko się zaczyna. Dopiero potem przychodzą głębsze uczucia. Przyjaźń to bezwarunkowa miłość drugiego człowieka, bezwarunkowa podkreślam. Często młodzież pyta mnie, czy jest możliwa przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną. Nie ma przyjaźni między chłopakiem a dziewczyną. Jest przyjaźń między człowiekiem a człowiekiem." Wanda Półtawska&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3579257232704011760?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3579257232704011760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/08/powrot-czasami-powroty-bywaja-trudne.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3579257232704011760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3579257232704011760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/08/powrot-czasami-powroty-bywaja-trudne.html' title='powrót. Czasami powroty bywają trudne...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3110277825746233313</id><published>2010-07-10T20:16:00.006+02:00</published><updated>2010-07-10T20:38:03.522+02:00</updated><title type='text'>w drodze...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TDi7Lm1GyPI/AAAAAAAAAOQ/87wPiVA8SfU/s1600/44432205.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 302px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TDi7Lm1GyPI/AAAAAAAAAOQ/87wPiVA8SfU/s400/44432205.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492345553654565106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede mną długo wyczekiwany wyjazd. Tatry i Łomnica. Czy podołam? Czy nie stchórzę, a przede wszystkim, jakim człowiekiem wrócę 31 lipca? &lt;br /&gt;I czy nadejdzie długo wytęskniony odpoczynek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment wpisu na moim fotoblogu sprzed roku : &lt;br /&gt;"Chce tam powrócić. Może i jestem autsajderką, ale czasem potrzeba mi ludzia bym nie zdziczała do końca. Brakuje mi tej kaplicy, jutrzni... Brakuje mi spacerów, rozmów i tych mimowolnych uśmiechów. Brakuje mi słów :dobrze, że jesteś, wypowiedzianych przemyslanie i nie z radochą, tylko z subtelnością. Brakuje mi krótkich rozmów w drodze do Marianum, po tych schodkach, brakuje krótkich, tajemniczych odpowiedzi, napawających optymizmem. Brakuje mi majeranku i pieńka, brakuje herbaty mietowej po 23 w kuchni. Brakuje płaczu do poduszki i rozmowy z Aga. Brakuje mi namiotu spotkania, brakuje mi kóz, gustujących w mojej garderobie. Brakuje mi mokrych pleców od wody, kanapek z marmoladą..." z wpisu, o zgrozo, nazwanego "drogowskazy". Skąd mi się to wzięło?&lt;br /&gt;Następny:&lt;br /&gt;*"Dzięki za te 15 dni. Wspaniałych dni. Dzięki za każdą osobę, którą tam poznałam. Dzięki za to, że mogłam się wyciszyć i skupić na czymś istotnym.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;DOBRZE, ŻE JESTEŚCIE!"&lt;br /&gt;Czy w tym roku wrócę z podobnymi emocjami w sercu? W podobnym stanie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" &lt;br /&gt;Flp 4,13&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Chcę, bardzo chcę już wsiąść do pociągu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3110277825746233313?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3110277825746233313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/07/w-drodze.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3110277825746233313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3110277825746233313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/07/w-drodze.html' title='w drodze...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TDi7Lm1GyPI/AAAAAAAAAOQ/87wPiVA8SfU/s72-c/44432205.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-608073683899930255</id><published>2010-07-05T22:26:00.003+02:00</published><updated>2010-07-05T23:06:28.431+02:00</updated><title type='text'>nic i wszystko.</title><content type='html'>Idę zmęczona w gorączce okołopołudniowej. Na termometrze słupek rozgrzanej rtęci wskazuje 32 stopnie w cieniu, którego jest jak na lekarstwo i zazwyczaj w najmniej potrzebnych miejscach. Wkurzam się sama na siebie, jakbym mogła wpłynąć na stan pogody. Triumfalnie przechodzę przez pasy oddzielające teoretycznie rewir pożegnania się z A., ośmioletnim chłopcem, którym się opiekuję dwie godziny dziennie, dorywczo dorabiając na drobne wydatki, wyrzucając z siebie z każdym krokiem coraz więcej dziecięcej logiki, troski o to, by chłopiec miał czapkę na głowie, w trosce o to, by nie spadł z drabinki, by nie wybiegł mi pod samochód. Jestem tylko ja i nikt poza mną. Moja samotność, w 'wielkomiejskim' szumie. Kieruję się chodnikiem w stronę dworca PKP, by zapytać się o połączenie, którym za 6 dni zamierzam wyjechać, ale po prostu mi się odechciewa. Mijam groteskowo wyglądającą postać. Dziewczyna, lat niespełna dwadzieścia, ubrana w czarne legginsy, sukienkę tego samego koloru i dopełniający wszystko czarny kardigan. Buty - oczywistą oczywistością są glany dziesięciooczkowe. Czarnym oczywiście długim paznokciem wybijała rytm (mniej więcej taki: raz przerwa raz dwa) w metalową poręcz. W miarę jak oddalałam się od osobliwej postaci, metaliczny, płytki dźwięk drażnił mnie coraz bardziej. Podchodzę na zatłoczony przystanek 'siedemnastki' i czekam, czekam... i jeszcze czekam... Aż nadjeżdża autobus! Prawdziwe monstrum, wehikuł czasu, bez klimatyzacji, bez niczego! Cała zgraja z przystanku niecierpliwie wpakowuje się do puszki. Dwadzieścia minut jazdy w zbiorniku potu, ludzkiego gorącego oddechu, jeszcze bardziej gorącego powietrza wlewającego się przez uchylone szyberdachy. Zadowolona z niskiego wzrostu, który obfituje w uchronienie się całkowicie od promieni słonecznych, siadam i zaczynam czytać książkę. Kolejne linijki spełzają leniwie, literki plączą się, a treść zlewa się z ogólną pustką w głowie. W oka mgnieniu jestem u celu, mało co nie przejechałam swojego przystanku. Wysiadam z niepozornym chłopakiem trzymającym w ręku pojemnik na mocz do analizy. Wchodzę zaraz za nim do spożywczego. Nie wspominając o 'zdecydowaniu' w wyborze zakupów i przemilczawszy kwestię dwóch żywców ( jeden z bąbelkami, drugi bez) charakterystycznym dla mnie momentem tej chwili było pożegnanie owego mężczyzny z kasjerką, która była równie zaskoczona co ja. Mianowicie brzmiało ono" no to buźka!" Pokonałam odcinek sklepy - dom mniej więcej w pięć minut i w jednym ułamku sekundy zadałam sobie pytanie: Monika, gdzie do cholery w tym wszystkim, co robisz, jest Bóg? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te pytanie chyba już zwyczajowo, tendencyjnie omijałam każdego dnia, nie skupiałam się za bardzo nad tym. Nie wnikałam głębiej. Za dwa tygodnie niespełna odpowiem sobie na nie szczegółowo, kawałeczek po kawałeczku. Będę mieć na to dużo czasu. Wystarczająco. Chcę rekolekcje i chcę czas 'po'. Chcę móc odnaleźć się na nowo, nawrócić.            &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Nie ma drugiego człowieka takiego jak ty. Jesteś jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy, całkowicie oryginalny i niepowtarzalny. Nie wierzysz w to, ale naprawdę nie ma&lt;br /&gt;żadnego drugiego takiego jak ty. I żaden człowiek, którego kochasz, nie będzie już zwyczajnym człowiekiem. Jakaś osobliwa siła przyciągania promieniuje z niego. I ty zmieniasz się pod jego wpływem. Jemu możesz nawet powiedzieć: "Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów&lt;br /&gt;ani doskonały, bo: Ja przecież Ciebie lubię!"&lt;br /&gt;Phil Bosmans&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-608073683899930255?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/608073683899930255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/07/nic-i-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/608073683899930255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/608073683899930255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/07/nic-i-wszystko.html' title='nic i wszystko.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-7245620487029969938</id><published>2010-06-23T19:05:00.002+02:00</published><updated>2010-06-23T19:32:47.184+02:00</updated><title type='text'>Wakacje</title><content type='html'>Nadchodzi niespiesznie, ale nie leniwie czas wypoczynku, wyjazdów, czas odetchnięcia od szkoły, od sesji, być może od pracy. To ode mnie zależy, jak tym czasem zagospodaruję. Czy wyjadę w góry, czy nad morze, to już nieistotne, ale najważniejsze jest chyba w tym wszystkim to, by prawdziwie wypocząć i zregenerować siły, nie tylko fizyczne. Marzy mi się od prawie roku wyjazd z tego depresyjnego Elbląga. Choć byłam parokrotnie gdzieś na południu, gdzieś bardziej na północy, czy nawet w Warszawie - to wszystko było takie chwilowe, ulotne, a nade wszystko ciążyło nade mną piętno dnia następnego, że wrócę i coś konkretnego na mnie tam czeka. &lt;br /&gt;Już odliczam dni do momentu, kiedy wsiądę w pociąg i zostawię za sobą bardzo wiele. Wiele smutków, niepowodzeń, czy problemów. Wyjadę do czegoś, gdzie zostawiłam już dawno swoje serce, do gór. Wyjadę na konkretne spotkanie z Bogiem, by po tym prawie miesiącu wrócić umocniona, odnowiona, spełniona. Jadę nie bez strachu. Niektóre sytuacje powodują narastanie tej emocji w nas, wprost proporcjonalnie co do zaistniałych niedomówień.&lt;br /&gt; Na nowo uzależniam się od książek, nie mogę wejść do biblioteki, by nie wyjść z niej choć z dwoma egzemplarzami.&lt;br /&gt; Nie czuję, że długo oczekiwany moment to już, mam wrażenie, że to tylko chwila, która i tak przeleci mi pomiędzy palcami. Który moment wleje we mnie wakacyjną świeżość? Czy taki moment naprawdę nadejdzie??&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-7245620487029969938?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/7245620487029969938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/06/wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7245620487029969938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7245620487029969938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/06/wakacje.html' title='Wakacje'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-4025970809383129980</id><published>2010-06-16T16:12:00.002+02:00</published><updated>2010-06-16T16:38:38.212+02:00</updated><title type='text'>Dziewictwo.</title><content type='html'>Ostatnio w programie rozrywkowym, typowo "śniadaniowym" padło pytanie : &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy dziewictwo jest chlubą kobiety, czy raczej jej przekleństwem?&lt;/span&gt; Odpowiedź dla mnie jest jasna. Oczywiście, że chlubą. Nie chcę z tego miejsca oskarżać nie-dziewice o rozwiązłość, czy też niemoralność, bo nie o to chodzi. Chodzi mi raczej o to, by być może uświadomić co niektórym młodym dziewczynom, co tracą oddając się "temu na całe życie". Zacznę od pytania, retorycznego - ilu spośród dotychczasowych partnerów (zakładając, że nie jesteś trzynastolatką, bądź też osobą uznającą za związek tydzień spotykania się) było w waszym światopoglądzie tym jedynym, kandydatem na całe życie?? Kobieta bardzo głęboko przeżywa miłość, toteż na chwilę obecną nie jest często sobie w stanie wyobrazić końca związku, a już na pewno bycia z kimś innym! Co ja mówię, kobieta... Mężczyzna zapewne również, tylko bardziej to ukrywa, czasem nawet przed sobą samym. Nie rozwlekając precyzowania pytania... Pada z Jego ust argument :&lt;span style="font-style:italic;"&gt; przecież się kochamy, będziemy ze sobą na zawsze itp...&lt;/span&gt;. Już widzisz ile w tym prawdy? Do czego dążę? Może to brzmi dla co niektórych zaściankowo, niczym slogan wyjęty za czasów średniowiecza( choć swoją drogą zastanawiam się, dlaczego Średniowiecze uznaje się za cnotliwą epokę, doprawdy... ) ale dziewictwo jest najwspanialszym prezentem dla męża. A w czym mamy pewność, że ten chłopiec będzie z nami na całe życie? Co nas formalnie z nim łączy? Może to brutalnie brzmi, ale oprócz wspólnej fascynacji, miłości nic. Żadne trwałe przysięgi, gdyż wystarczy jedna większa kłótnia i rach pach ciach, po "Ani i Tomku". To przed Bogiem sobie wyznajemy miłość i obiecujemy wierność i to, że się nie opuścimy aż do śmierci. Nie inaczej. Wiąże nas podwójna przysięga, sobie nawzajem i Temu, który jest dla nas Ojcem. Ślub nie jest zachcianką, a przemyślaną decyzją, po narzeczeństwie, czyli okresie, który ma nas niejako przygotować do wspólnego życia, jako jedność. Święta jedność. Dzięki ofierze ze swojej czystości małżeństwo nie jest tylko "papierkiem" jak myślą co niektórzy, nie jest zmianą nazwiska dla panny młodej, czy też szopką poprzedzającą wielką zabawę, pijaństwo i na następny dzień - wielki kac i poprawiny, coby to poprawić dolegliwości. Związku nie można budować od dachu, a od fundamentów. Dach to zwieńczenie, a czym jest zwieńczenie w związku, jakby to teraz można modnie nazwać... wypróbowanym przed ślubem? Mieszkanie wspólne jest już wcześniej, dziecko być może tak, nie wspominając o seksie, niejednokrotnym, więc co? Pewność bycia razem aż do śmierci? A czy nie jest to wypowiadane setki razy pomiędzy wierszami, okupione słodką jakże, niewinną niepewnością do dniu Ślubu? &lt;br /&gt;Teraz bardziej brutalnie. Jeśli związek opiera się na fizyczności, jeśli dziewczyna daje chłopakowi wszystko, co może mu w tym wymiarze ofiarować-siebie samą, czym on teraz się zadowoli? To normalne i wszechobecne, że mężczyzna, który pożąda kobiety, pragnie zdobywać ją kawałek po kawałeczku, aż do upragnionego celu. Zaraz zaczniecie mi wmawiać, że to nie tak, że seks jakoby cementuje związek... Ale związek to nie tylko relacja fizyczna, poczucie bliskości w wymiarze fizycznym, ale przede wszystkim duchowym. Spójność umysłów, komunia dusz, akceptacja wad i zalet. &lt;br /&gt;W życiu człowieka narodziny są bardzo ważnym momentem, aktem stwórczym jest poczęcie. Dlaczego więc właśnie seks pełni rolę rozrodczą?? Nadaje funkcję rodzicielską?? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyźni mi wybaczą, że dziś tylko o kobietach... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-4025970809383129980?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/4025970809383129980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/06/dziewictwo.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4025970809383129980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4025970809383129980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/06/dziewictwo.html' title='Dziewictwo.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1916647561403893318</id><published>2010-06-09T17:38:00.002+02:00</published><updated>2010-06-09T17:57:09.819+02:00</updated><title type='text'>Cały Twój kce być jo!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TA-5lQlr_8I/AAAAAAAAANo/lQnl2ZqD1-A/s1600/P1240108.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TA-5lQlr_8I/AAAAAAAAANo/lQnl2ZqD1-A/s400/P1240108.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480803321292521410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I po Lednicy. Jechałam tam z nastawieniem na jakie ta impreza masowa powinna zasługiwać - że będzie bez ochów i achów. Czemu impreza? Może niektórzy w tym momencie zbulwersują się, jak sam o.Góra nazwał spotkanie młodych nabożeństwem, więc i ja powinnam tak je nazwać... a otóż dla mnie to nic innego jak impreza, porównywana do katolickiego Woodstocku. Zwieńczona Mszą, adoracją, którą na szczęście ominęłam. Jak wychodziliśmy w stronę parkingu autobusów, słysząc początek adoracji, miałam mieszane uczucia. Ale mniejsza. Jadąc z nastawieniem, jakim jechałam, czuję się usatysfakcjonowana i co więcej, zadowolona. Nic mnie nie zawiodło, a czasem nawet trochę czułam się zaskoczona i to pozytywnie. Mimo tego, że absolutnie owe spotkanie nie było nastawione na konkretną formację, to kto bardzo chce, kawałeczek po kawałeczku uszczypnie z tego i owego, np. z wspomnień o Janie Pawle II, z wykładu pani Wandy Pótawskiej czy nawet z radosnych okrzyków dominikanina. Dzień pozytywnej, katolickiej zabawy ot co!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna się w moim życiu okres zielonych kopert. Z nadzieją wyjść do ludzi - to jest to! Nieważne, czy tą chrześcijańską, czy ze zwykłą nadzieją na lepsze jutro. Ona wbrew pozorom nie jest matką głupich, nie przyczynia się do zepsucia, czy nawet życia w wyimaginowanym świecie. Mieć nadzieję, to znaczy żyć! A któż z nas nie chce żyć?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1916647561403893318?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1916647561403893318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/06/cay-twoj-kce-byc-jo.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1916647561403893318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1916647561403893318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/06/cay-twoj-kce-byc-jo.html' title='Cały Twój kce być jo!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/TA-5lQlr_8I/AAAAAAAAANo/lQnl2ZqD1-A/s72-c/P1240108.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5119813661147507649</id><published>2010-05-21T19:00:00.003+02:00</published><updated>2010-05-21T19:44:50.817+02:00</updated><title type='text'>If you want to make God laugh...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S_bGfSB-3pI/AAAAAAAAANg/FZrS-0YhOkw/s1600/da-vinci-czlowiek-witruw_250.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S_bGfSB-3pI/AAAAAAAAANg/FZrS-0YhOkw/s200/da-vinci-czlowiek-witruw_250.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473780637833813650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;"Przełom w badaniach nad stworzeniem sztucznego życia. Zespołowi pioniera w tej dziedzinie, J. Craiga Ventera, udało się przeszczepić komórce sztucznie stworzony genom bakterii Mycoplasma mycoides, w ten sposób uzyskując pierwszą syntetyczną formę życia. Zachodnie media okrzyknęły Ventera współczesnym doktorem Frankensteinem."&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;z portalu internetowego www.onet.pl &lt;a href="http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1612484,1,czasopisma.html"&gt;&lt;klik&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takich chwilach zaczynam się zastanawiać do czego tak naprawdę dążą naukowcy? &lt;br /&gt;Nie chodzi mi tu bynajmniej o pozytywne skutki tj. ulepszone szczepionki, które miałyby pomóc ludzkości.  Teraz jest coś, co jest początkiem, co jest zaledwie zalążkiem, co nie jest żadnym wielkim przełomem, ale co będzie za parę lat? Człowiekowi zachce się mieć odrobinę więcej władzy nad życiem, to po-majstruje w probówkach, pod mikroskopem i  rach pach ciach! Oto nastało za pomocą jego wszędobylskich palców życie!&lt;br /&gt;Czy to nie można nazwać już zabawą w Pana Boga? Przypisanie sobie siły sprawczej ewidentnie pod to zakrawa! A co Ty na to człowiecze, by wynaleźć receptę na wywołanie deszczu, zatrzymanie burzy, tworzenie się gór, mórz, jezior tam, gdzie nasza wyobraźnia nas poniesie? Co Ty an to, by sobie samemu skonstruować twarz, wykalkulować wzrost, wagę, płeć, tembr głosu? Jak zabawa, to na całego! &lt;br /&gt;Warto się zastanowić, czy chcielibyśmy, by tak wyglądał nasz świat, konstruowany non stop przez nas samych. O ile byłoby to w jakimś stopniu "praktyczne", o tyle byłoby to nudne i przewidywalne, dewaluowałoby to prawdziwą wartość ludzkości, życia ogólnie pojętego. Więc jak, nadal uparcie twierdzimy, że badania genetyczne, kombinatoryka nad ludzkim życiem, komórką jest praktyczna, że to będzie wielki krok w przód, gdy stworzymy człowieka z pipety?  Zaprzedajmy ludzkość postępowi!&lt;br /&gt;Panie Boże, dziękuję Ci, ze stworzyłeś mnie taką, jaka jestem. Z niekoniecznie idealnym ciałem, nie jako brunetkę, a jako szatynkę, z nieokreślonym odcieniem zielonego w oczach... Dzięki Ci Panie za każdy centymetr mojego ciała, za zawroty głowy, za popsuty błędnik, za to, że nie mieszkam w ukochanych górach tylko na nizinnych, depresyjnych Żuławach, za to, że moje życie pełne jest zaskoczeń, miłych, niemiłych, obojętnie jakich, nieprzewidywalnych. Dziękuję za trudy, porażki, smutki, a także za radość i triumf. Dzięki Ci Tato, żeś nie stworzył człowieka idealnym, samowystarczalnym... Czy idealność naprawdę jest taka pociągająca? Czy posiadanie wszystkiego w zasięgu ręki jest czymś ekscytującym? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"If you want to make God laugh, tell him about your plans." &lt;br /&gt;W. Allen&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5119813661147507649?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5119813661147507649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/05/if-you-want-to-make-god-laugh.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5119813661147507649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5119813661147507649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/05/if-you-want-to-make-god-laugh.html' title='If you want to make God laugh...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S_bGfSB-3pI/AAAAAAAAANg/FZrS-0YhOkw/s72-c/da-vinci-czlowiek-witruw_250.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-7132008110705498145</id><published>2010-05-13T17:44:00.002+02:00</published><updated>2010-05-13T18:16:03.243+02:00</updated><title type='text'>chorobotwórcze myśli.</title><content type='html'>Jak bardzo zmienia się świat, kiedy człowiekowi zwyczajnie się zachoruje. Mój porządny i poukładany świat zapełnił się fruwającymi chusteczkami, a nos przyodział się w purpurę. Jest słabo, a będzie jeszcze słabiej po porządnej dawce leków plus takiej samej dawce nauki. To nie są te czasy, kiedy można było niewinnie przeleżeć cały dzień pod pierzynką, kiedy babcia ugotowała rosołek na kluskach, a mama co chwilę zaglądała z pytaniem - jak się czujesz? &lt;br /&gt;Nie chcę się żalić, że mi źle, choć w rzeczy samej tak jest, ale nie. Nie po to zdobyłam się na wyczyn napisania tu czegokolwiek (ok, podyktowane to było raczej poczuciem z lekka nudy i odosobnienia)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziesięć lat temu było inaczej. Było poczucie bezpieczeństwa, choć nikt tak naprawdę mi nie zapewniał tego na każdym kroku, ba! Nikt w zasadzie mi ani razu tego nie potwierdził. Obowiązki? A kto o nich wspominał? Kościół... Wielka szpiczasta budowla, sięgająca nieba, gdzie w złotej skrzynce mieści się Pan Jezus, który nie wiadomo w jaki sposób jest jeden, a dzieli się każdorazowo na Mszy dla wszystkich ludzi. Księża, których uważałam za nadludzi - osoby, które spotykały się 'po godzinach' z Panem Bogiem i relacjonowały mu wszystko, co zobaczyli na swoich 'obchodach'. Jak jeden ojciec, którego nie znałam, a mimo to, miło wspominam, naprawił mi różaniec, przecież nie mogłoby być inaczej, jak nazwać go moim bohaterem i odnosić się do Niego jako do bóstwa, które notabene, za parę miesięcy zagościło w moim domu! Co więcej, osoba duchownego budziła we mnie strach. Czarny, długi płaszcz do ziemi, wysoka postać, wpatrzona tajemniczo w jakiś tam punkt ( a któremu dziecku wytłumaczy się, że to nie punkt a Jezus?) I to wszystko siedziało w głowie dziecka w zupełności obojętnego na kwestię Kościoła. A sprawa Świata? Moje podwórko, sklep na rogu i ulica Gwiezdna to cały Elbląg,  a wyjazd siedemnaście kilometrów od Elbląga to wyprawa na kraniec świata! Jak niewiele potrzeba wtedy było mi do radości. &lt;br /&gt;A teraz? Zastanawiam się, co jest lepsze. Żyć w błogiej nieświadomości, czy też na dzień dzisiejszy ujmując, 'zacofaniu' niewinnym, wynikającym ze stanu rzeczy. Czy fakty, o których mi donoszą media o księżach, a tym bardziej wyszukane przeze mnie, całkiem przypadkiem wiadomości o ojcu, którego znałam z widzenia,z  posługi, o jego wybrykach, molestowaniu... Czy to coś wnosi konkretnie w moje życie? Ubogaca? Owszem, bariera wieku pozwoliła zawrzeć mi wiele wartościowych znajomości z duchownymi, co sobie cenię, ale zdarła też otoczkę, błogą wręcz, idealizującą. Teraz wyjeżdżając gdzieś na odległość stu kilometrów nie czuję zasadniczo odległości, a jedynie niedosyt, chęć dalszego 'zdobywania' świata, przemierzania go. Czuję się ograniczona. Pojmuję kwestie mojej wiary, Kościoła, ŻYJĘ TYM i oddycham, ta wiedza okazuje się być naprawdę potrzebną, owszem...Ale tak realnie rzecz ujmując... Co jest lepsze? To, co było, czy to, co będzie? Zdecydowanie obstawiam, że to co jest. Nie chodzi mi o olewanie tego, co było, palenie mostów, czy brak jakichkolwiek planów, ale o skupienie się na najistotniejszym, bez 'teraz' nie byłoby jutra...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-7132008110705498145?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/7132008110705498145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/05/chorobotworcze-mysli.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7132008110705498145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7132008110705498145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/05/chorobotworcze-mysli.html' title='chorobotwórcze myśli.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1427414132648760563</id><published>2010-05-02T15:59:00.002+02:00</published><updated>2010-05-02T16:36:37.652+02:00</updated><title type='text'>Bóg w Internecie.</title><content type='html'>Czy umiejscowienie Boga w Internecie było dobrym pomysłem? &lt;br /&gt;Dla Chrześcijanina odpowiedź jest prosta - o Bogu trzeba świadczyć, także tutaj, pomiędzy kąśliwymi uwagami na temat Stwórcy, Kościoła. Dla mnie osobiście nie da się wyjąć poruszania takich tematów w wirtualnym świecie, dlatego też otwarcie się wypowiadam o Jezusie na blogu, na forach, czy też w przypadkowych rozmowach gdziekolwiek. I przykrym może jest fakt, że spławić natrętnego "wielbiciela", który znalazł mnie na gg i chciał się usilnie spotkać, mimo, że się nie znaliśmy mogłam tylko tekstem: idę do kościoła na Mszę, cześć. Po tym tekście ów pan na szczęście moje, ale niefortunnie na nieszczęście argumentu nic nie odpisał i w końcu mnie zablokował. Czy Kościół, Bóg są swoistym straszakiem w dzisiejszym świecie?&lt;br /&gt;Dalej idąc, to właśnie tu, w sieci jest największa nagonka na katolików spowodowana przez "ateistów", którzy zakładają antyreligijne blogi, otwarcie pokazując misję swojego "dzieła" - chcę, aby ten blog spowodował odejście od Kościoła wielu ciemnych ludzi, albo żeby chociaż wprowadził w ich zaściankowe myślenie wątpliwości. Naprawdę jestem ciekawa, jaki procent tych biednych ludzi, powiedziałoby mi to w twarz, co tam wypisują. Biednych z powodu ograniczenia spowodowanego brakiem tolerancji naszej inności. Zabawne jest to, że głównym argumentem, dla którego co niektórzy negują KK jest pozycja jego członków do sprawy homoseksualizmu, aborcji, eutanazji. Pytanie narasta we mnie inne - dlaczego czują się lepsi, skoro otwarcie negują moje wartości? Hipokryzja? Nie mniej, modlę się i życzę im opatrzności Boga, gdyż z natury człowieczej na nią zasługują.&lt;br /&gt;Abstrahując od portali wyśmiewających Jezusa i Jego wyznawców znalazłam skrajnie odrębne zjawisko. Młodzi coraz częściej zamiast przeczytać porządny Rachunek Sumienia, których naprawdę jest w sieci wiele, dostosowanych do indywidualnych potrzeb, wolą się zapytać na forum, czy dajmy na to, masturbacja jest grzechem ciężkim. Opinii forumowiczów jest wiele, a wstyd i sumienie internauty zaspokoi się postem osoby, która będzie negować grzeszność samogwałtu, z wygody. &lt;br /&gt;Udziwnieniem jest także obecne już niestety zjawisko spowiedzi przez Internet. Może i zakrawało to o kpinę, było demonstracją jak tłumaczył się sam internauta, ale coraz więcej ludzi opowiada się za tym, by taka forma spowiedzi była dozwolona! Boję się takich czasów, kiedy taki "nowatorski" pomysł zalegalizują i zyska on przychylność kapłanów. Sakrament nie może być suchym klikaniem w klawiaturę, uzależnionym od rzeczy martwej, technicznej. Hakerskie programy już teraz pozwalają na wgląd do wystukiwanej treści na klawiaturze komputera.&lt;br /&gt;Jeszcze odrębną polemikę można prowadzić nad samym faktem umieszczanych treści w Internecie. Czy miejsce godne dla ewangelizacji, dla okazywania wzniosłych uczuć religijnych, tuż obok ofert prostytutek, obok ogólnodostępnej pornografii, nie zabezpieczonej w żaden sposób? &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;    " Z tego, że nie wierzysz w Boga, nie wynika jeszcze, że On w ciebie nie wierzy. "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Paul Samuel Leon Johnson&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1427414132648760563?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1427414132648760563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/05/bog-w-internecie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1427414132648760563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1427414132648760563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/05/bog-w-internecie.html' title='Bóg w Internecie.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2411590016265435739</id><published>2010-04-27T14:47:00.003+02:00</published><updated>2010-06-16T16:48:34.379+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żałoba narodowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>Worek przemyśleń...</title><content type='html'>Jeżdżąc codziennie autobusem linii 17, natykam się chcąc nie chcąc na coś, co mnie razi, a raczej może zastanawia. Żałoba narodowa minęła jakiś... tydzień z grubsza temu. Nie chcę do tego tematu specjalnie powracać, ale to jakoś nie daje mi spokoju. Równo siedem dni w oknach nadal widzą biało - czerwone flagi z kirem, na samochodach porozwieszane są czarne wstążki, a w mieście da się zaobserwować znamienne plakaty informujące o dwóch tragediach katyńskich. Skąd się to bierze? Rozumiem, że nadal trwają pogrzeby ofiar, tragedia nadal jest obecna w mediach, w życiu publicznym, na co dzień, ale po jaką cholerę wiszą te flagi, wstążeczki itp? Lenistwo? Brak czasu? Czy faktycznie nie mamy już sposobności zdjęcia obrazu naszego manifestu patriotyzmu? A być może flagi cierpliwie "czekają" na zbliżające się święto narodowe... Tylko co oznaczać ma wstęga żałoby? Jeżeli brak nam czasu i możliwości, to tylko usiąść i zapłakać rzewnymi łzami nad Polską w okowach przemęczenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga rzecz niedająca mi spokoju to plotki, ploteczki, nowinki... Ostatnimi czasy coraz bardziej irytuje mnie to zjawisko. Potwierdza niestety fakt o ograniczeniu człowieka w niektórych kwestiach, który za żadne skarby nie wyzbędzie się cech typowych dla zwierząt. Lubimy domalować co nie co, aby nasza wieść niecierpiąca zwłoki w dalszym przekazie była atrakcyjniejsza. Ania poszła raz na spacer jeden jedyny w wakacje z Jurkiem, co zaowocowało w obiegowej opinii, że łączył ich gorący acz burzliwy związek, wszak na jesień już ze sobą nie byli! Dorota pocałowała Arka, bo ten podał jej jasny przekaz, że jest nią zainteresowany,  a w afekcie to Dorota zburzyła związek Arka i Anety, która to opowiada teraz, jak jej biednego chłopaka wykorzystała bezwzględna Dorota, jaka to ona łatwa i puszczalska... &lt;br /&gt;Co więcej, Kasia należy do wspólnoty i zdarzy jej się wyjść z księdzem na spacer, to na pewno musi być jego tajna kochanka!&lt;br /&gt;I teraz zastanówmy się, spójrzmy prawdzie w oczy - ile z tych niesamowitych acz prawdziwych wieści są prawdą? Bo o ile Dorota okazała się szanującą siebie dziewczyną, która chciała odrobiny ciepła od mężczyzny, który się nią zaopiekuje, to o tyle została zapewne odebrana jako łatwa panienka. Najgorszą rzeczą jest uwierzyć w taką wieść osobie, która coś takiego plecie. A jeszcze większą zbrodnią przeciw tej osobie, a przede wszystkim przed sobą samym jest zatrzymanie tego dla siebie. Nie chodzi tu o rozpowiadanie tego wszem i wobec, ale o podejście do sprawy normalnie, porozmawianie z samą zainteresowaną/nym, bo idiotyzmem jest wiara w wieści od osób poufnych w jakieś informacje, pewniki, gdy np. Dorota tego nie zatwierdziła. Przez to może powstać całkowity impas. Dorotą może być zainteresowany mężczyzna, którym to i ona sama się interesuje, ale jakaś życzliwa osoba mu powie, że Dorotka ma "piękną" przeszłość i amor z niego uleci. A tak już poważnie, często przez plotki można kogoś niesamowicie zranić, dotknąć. Nie chciałabym takiej sytuacji, by ktoś się czegoś o mnie dowiedział, byłoby mu z tym niewygodnie, ale by nie podszedł i nie wyjaśnił, nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno! Uwielbiam tulipany. Ich zapach, delikatność... Zmysły wyłapują wspomnienia, które są bardzo ulotne, ale wyraziste. Jaka szkoda, że nie kwitną przez cały rok! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie wpis podyktowany jakimś głębszym zamysłom, co zaowocowało niezbyt wyraziście. No cóż, wybaczcie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2411590016265435739?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2411590016265435739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/worek-przemyslen.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2411590016265435739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2411590016265435739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/worek-przemyslen.html' title='Worek przemyśleń...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3235544707766489548</id><published>2010-04-25T10:43:00.002+02:00</published><updated>2010-04-25T11:03:11.055+02:00</updated><title type='text'>Czasami...</title><content type='html'>Czasami tyle ważnych rzeczy dzieje się w naszym życiu na raz, że spytani o to, co akurat się u nas dzieje, w żaden sposób nie wiemy od czego zacząć, a tym bardziej, co w ogóle powiedzieć, jak to obrać w słowa. Tak właśnie ja teraz mam. Niekoniecznie siedzę na tyłku i myślę, rozmyślam o skutkach tego, co teraz się dzieje, tylko je takimi jakie są przyjmuję. Nie mniej, tyle we mnie uczuć się kotłuje, że nie jestem w stanie nic mądrego odpowiedzieć na pytanie :co u mnie. Inna kwestia, że na takie pytanie nie da się mądrze i elokwentnie odpowiedzieć. Tak mi się żyje najwspanialej. Właśnie tak, gdy nie mam czasu na siedzenie i rozmyślanie - kieruje mną po prostu działanie. &lt;br /&gt;Nie wiem co mogłabym konkretnego napisać, by dać coś z siebie, by dać wyraz temu, co czuję. Nic nie opisze tego i nic tego nie odda. &lt;br /&gt;Po prostu tyle ode mnie - idę działać! &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Nie wydawaj duszy na pastwę smutku ani nie zadręczaj się mędrkowaniem. Radość serca - to życie człowieka, a wesołość męża przedłuża dni jego. Przetłumacz sobie samemu, pociesz swoje serce i oddal długotrwały smutek od siebie; bo smutek zgubił wielu i nie ma z niego żadnego pożytku. Zazdrość i gniew skracaja dni, a zmartwienie sprowadza przedwczesną starość."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Syr 30, 21-24&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3235544707766489548?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3235544707766489548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/czasami.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3235544707766489548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3235544707766489548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/czasami.html' title='Czasami...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-739235465791902779</id><published>2010-04-11T10:52:00.002+02:00</published><updated>2010-04-11T11:14:38.466+02:00</updated><title type='text'>Katyń 1940/2010</title><content type='html'>Polska przechodzi przez trudny okres. Zginął Prezydent wraz z małżonką i całą elitą polskości. Nie trzeba nikomu o tym przypominać, bodaj każdy z nas o tym wie doskonale. Niesamowity splot okoliczności... Katyń, po siedemdziesięciu latach. Znów ginie kwiat Polski. Wigilia Niedzieli Miłosierdzia Bożego.Pięć lat temu i teraz, Polacy czują obowiązek wyjścia z domu, pójścia do kościoła, omodlenia tego wszystkiego, zapalenia znicza. To znów Polacy czują nietypowe zaskoczenie - nie do końca jeszcze wierzą w to, co się wydarzyło, nie ogarniają tego umysłem i czują po prostu smutek, wywodzący się z natury ludzkiej. Nie chodzi już o to, że bili to dla nas ludzie bliscy, ale to Oni byli tymi, którzy trzymali Polskę w swoich dłoniach trochę bardziej od nas. To Prezydent wywoływał pamięć o historii naszego narodu, to generałowie zarządzali naszym wojskiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już omijając dywagacje niektórych na portalach o solidarności, która pokazałaby się w "zapaleniu znicza" w opisie, w przesłaniu dalej głupiego łańcuszka, bo trzeba zauważyć, że łańcuszki tworzą się wprost proporcjonalnie do częstotliwości takich wydarzeń. Już nie negując w końcu tego, bo każdy pokazuje swoją emocjonalność w sposób, jaki mu pasuje i to nie jest złe, dopóki nie jest gorszące i niesmaczne do granic możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy w tym wszystkim można dopatrywać się Bożego zamysłu? Może to była swoista chęć uzmysłowienia komuś czegoś istotnego? Może politykom Bóg krzyczy - zwolnijcie! Może i Rosjanom chce pokazać prawdę, gdyż już są owoce - rosyjska telewizja państwowa puszcza "Katyń" w czasie najlepszym na antenie, gdy uprzednio leciało to na telewizji prywatnej, w czasie niekoniecznie dogodnym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nam zostaje jedynie modlitwa...&lt;br /&gt;Requiem aeternam dona eis Domine et lux perpetua luceat eis...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-739235465791902779?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/739235465791902779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/katyn-19402010.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/739235465791902779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/739235465791902779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/katyn-19402010.html' title='Katyń 1940/2010'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3083520494334750438</id><published>2010-04-07T20:11:00.003+02:00</published><updated>2010-04-07T21:02:44.839+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czasami chciałoby się coś zrobić, lecz następuje pusta niemoc i nie pozwala na czyny. Pozostają marzenia, naiwne. &lt;br /&gt;Czasami zbyt dużo myślimy o rzeczach nieistotnych i niespecjalnie komplikujemy sobie życie, interpretując coś na opak. &lt;br /&gt;Czasami budzimy się za późno, kiedy wschód słońca dawno nastał i "dzień" chyli się ku południu. &lt;br /&gt;Czasami za bardzo przekłamujemy obraz rzeczywistości, że jesteśmy w stanie uwierzyć w nasze wyobrażenia, które były tylko wzdrygnięciami serca, impulsem chęci do bezwiednego marzenia, snucia planów, a może dekoloryzacji naszej egzystencji? &lt;br /&gt;Zadajemy zbyt wiele pytań, pozostawianych bez znaczących odpowiedzi. Jednocześnie próbujemy sobie na te zawiłości ludzkiej natury odpowiedzieć, a z drugiej zaś strony uciekamy od odpowiedzialności, jaką na siebie nakładamy stając się elementem spojrzenia w oblicze prawdy.&lt;br /&gt;Chcemy być uznawani za poważnych, lecz zawsze znajdzie się czynność, która jest "nie dla nas', która jest na tyle niewygodna, by można było rzec bezkarnie "nie potrafię, nie mogę, nie rozumiem".&lt;br /&gt;Zwalamy odpowiedzialność na kogoś, bo "coś nas przerosło". Mama nie obudziła, żona nie uprasowała, sąsiad nie poinformował, kolega nie przypomniał...Winę nie widzimy w sobie, nie wykonując czynności, na które jesteśmy na tyle "dojrzali" wiekowo, zdolni umysłowo,  lecz usprawiedliwiamy się poniekąd, bo kogoś już dawniej obarczyliśmy taką czynnością. Prosić o przysługi owszem, można, to ludzkie, humanitarne. &lt;br /&gt;Mamy zbyt chłodny temperament, by stanąć z prawdą twarzą w twarz. O uczuciach mówimy jak najbardziej zawile, by w razie ewentualnej "wpadki" móc obrócić coś w żart, by nie wyszło, że kogoś skrycie kochamy, nienawidzimy, adorujemy... &lt;br /&gt;Gdy nie wstydzi się ktoś swojej wiary, mówi o niej otwarcie, żyje Nią i nie chce z Boga zrezygnować i gdy z tego tytułu zostaje wyalienowany przez "światłych i inteligentnych" z jego otoczenia... jak powinien się zachować??&lt;br /&gt;a) wkurzać się, rzucać się w sobie wewnętrznie, czuć upokorzenie, ból.&lt;br /&gt;b) obejść obok tego obojętnie. Nie oceniam i nie chcę oceniać.&lt;br /&gt;c) cieszyć się, gdyż Jezus również był wyszydzony przez Jego nieprzyjaciół...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może my ludzie już tacy z natury jesteśmy, niedoskonali, nieidealni, dalecy od wymarzonego portretu ludzkości... Może warto żyć, nie przejmując się wadami i szukać zalet i pielęgnować właśnie je?? A może to podchodzi pod zbytnie olewanie rzeczywistości, jaką nam dyktuje Bóg, w naszych sumieniach? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym wysłać list do pana B. I dostać odpowiedź... Co ja gadam, właśnie mam jedną, wielką odpowiedź obok, w niebieskiej okładce, 1640 stron w przybliżeniu... Czy można chcieć więcej? To byłoby wielkie COŚ, dostać kopertę, którą dotykał SAM Jezus... To znów sprowadza się do mojego wielkiego, nieprzejednanego marzenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt; "Głośniej niżeli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kto w sercu ucichnie, zaraz Go usłyszy."&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mickiewicz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I mam ostrą fazę na Grechutę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3083520494334750438?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3083520494334750438/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/czasami-chciaoby-sie-cos-zrobic-lecz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3083520494334750438'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3083520494334750438'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/czasami-chciaoby-sie-cos-zrobic-lecz.html' title=''/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3954616072798185646</id><published>2010-04-01T12:34:00.005+02:00</published><updated>2010-04-01T13:27:04.954+02:00</updated><title type='text'>Dokonało się...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Stacja XII- Jezus umiera na krzyżu...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S7R5mByjyoI/AAAAAAAAANA/k157iH1biwU/s1600/jezus_krzyz.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S7R5mByjyoI/AAAAAAAAANA/k157iH1biwU/s200/jezus_krzyz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455118742874999426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dokonało się.&lt;/span&gt; Jezus wyzionął Ducha. Już nie musi znosić szyderstw ze strony członków Sanhedrynu, czy też żołnierzy.  W radykalny sposób spełnił On nakaz miłości, złożywszy ofiarę z samego siebie dla naszego odkupienia. Poznajemy właśnie teraz, czym jest prawdziwa królewskość. Męka Chrystusa i Jego śmierć sprawia, że Bóg objawia się właśnie tam, gdzie wydaje się być definitywnie pokonany i nieobecny. Gdy umiera Boży Syn, świat pogrąża się w ciemności, cały drży. Pod krzyżem obecny jest setnik, który widząc to, co się stało, dopiero przez ten znak uwierzył w Boskość Jezusa. Obecne były też i niewiasty, które towarzyszyły Zbawicielowi i usługiwały mu. Byli i inni - przerażeni, potem skruszeni. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A Ty, kim jesteś pod Jego Krzyżem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Panie Jezu, jesteś wciąż na nowo przybijany przeze mnie do drzewa krzyża świętego. Wciąż na nowo słyszysz ode mnie słowa pogardy. Wraz z Twoimi katami, uśmiercam Cię każdym swoim grzechem. Umierasz, by dać mi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Życie!&lt;/span&gt; Wspaniały Dawco Miłości, nie pozwól na to, bym stała się tak obojętna na Twoje cierpienie. Nie pozwól, bym w natłoku spraw doczesnych zapomniała o Tobie.  Spraw, bym miała siłę dawać świadectwo o moim uwielbieniu dla Ciebie i Twojej niezmierzonej miłości, którą mi ofiarowujesz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3954616072798185646?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3954616072798185646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/dokonao-sie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3954616072798185646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3954616072798185646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/04/dokonao-sie.html' title='Dokonało się...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S7R5mByjyoI/AAAAAAAAANA/k157iH1biwU/s72-c/jezus_krzyz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1697695910906120748</id><published>2010-03-24T20:55:00.002+01:00</published><updated>2010-03-24T21:59:43.064+01:00</updated><title type='text'>Zmiany, przesądy i tym podobne...</title><content type='html'>Ostatnio często myślę na bliżej określone tematy. Zastanawia mnie to, dlaczego ludzie często potrzebują zmiany, co jest już gdzieś unormowane, ogólnie przyjęte itd, nie biorąc pod uwagę doskonalenia ku lepszemu jutrzejszemu dniu. Nie mam też na myśli zmiany, gdy zaczynają być one potrzebne, a co najważniejsze wskazane. Innymi słowy, chodzi mi o zdziwaczałe unowocześnienia, które prowadzą do... nikąd. Nie chcę bynajmniej piętnować poczynań polityków, które często są niezrozumiałe, nie chcę mówić o tych negatywnych skutkach na społeczeństwo w wyniku jakichkolwiek zmian. Jednak nie potrafię zrozumieć kilku istotnych dla mnie kwestii... Dlaczego Msza, która jest jakoby "unormowana" rytem, który nie został wymyślony na poczekaniu i zapisany "na kolanie" jest częstokroć "urozmaicona" w kwiatki, które nie powinny mieć miejsca. Nie mam nawet na myśli odbiegania od reguły w sposób delikatny, ale pytam się... dlaczego ksiądz robi w pewnym momencie z siebie klowna ( był wypadek, że dosłownie można było tak powiedzieć, celebransi i szafarze przebrani byli za cyrkowych pajaców ), zamiast kazania - tańce z dziećmi na środku ołtarza. Zamiast pieśni do tego celu przeznaczonych - pioseneczki z Arki Noego i inne, które odśpiewywane są ze względu na chwytliwość przez dzieciaki. Zamiast godności podczas Liturgii - żucie gumy, wychodzenie w środku kazania, odbieranie smsów, co gorsza ich pisanie, bo "przecież to nic złego"!. Już nawet nie wspominam o sytuacji, którą dane mi było "zobaczyć" na jutubie: ksiądz długo tłumaczy kobiecie, jak może postąpić z Chrystusem w postaci Komunii. Ona przyjmuje Sakrament do ręki, odłamuje kawałek Hostii dla siebie, spożywa ją, po czym... wraca do ławki i resztę wkłada mężowi do kieszeni, gdyż "chciała ofiarować mu Jezusa, który byłby przy jego sercu..." I co najważniejsze, nie zostało to uznane za bluźnierstwo, gdyż "kobieta nie miała złych intencji". &lt;br /&gt;Ja nie mówię, że jestem za krępującą wręcz ciszą, sztywnością na Liturgii i siedzeniem jak na szpilkach. Ja nie chcę musztry w kościele, księży spacerujących po bokach i karcących wiernych za występki. Ale to jest co najmniej niezrozumiałe dla mnie, gdy ludzie przychodzą na Spotkanie z Jezusem, a Jego nie dostrzegają, albo po prostu ignorują. Przychodzą jak do kina, zabierają swoje zabawki i siedzą, czekając na film (koniec Mszy), nudząc się i wkurzając się na "reklamy". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym, co mnie irytuje w Kościele są młodzi rodzice. Nie mogąc się doczekać pociechy, szukają dla niego imienia, które byłoby ładne, składne i miało ciekawe znaczenie. Właśnie... Zapewne niewielu rodziców w ogóle jest zdolnych, by sięgnąć po hagiografię. Niewielu z nich czyta żywot świętego, by choć w odrobinie pomyśleć o doborze imienia dla pociechy, tak by miała odpowiedniego patrona. Bo i po cholerę?! &lt;br /&gt;Wybaczmy im takie drobne gesty jak wkładanie w ubranko groszy...  No cóż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I taka jedna perełka już na koniec o Kościele :&lt;br /&gt;"- Co robi, dokonuje się na mszy?&lt;br /&gt;- No.. stoi się, czasem też siedzi, a nawet klęczy."&lt;br /&gt;Bierzmowani non fiction. &lt;br /&gt;___________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest wspaniale. Wiosennie, promieniście... Lekko. Pomimo tego, że znów będę chodziła od lekarza do lekarza, pomimo tego, że sajgon, pomimo zmartwień, jest rewelacyjnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego miejsca pragnę podziękować Tomkowi B. za troskę o to, bym nie popadła w lenistwo w pisaniu. Dzięki Słodziak :* ;]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1697695910906120748?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1697695910906120748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/03/zmiany-przesady-i-tym-podobne.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1697695910906120748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1697695910906120748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/03/zmiany-przesady-i-tym-podobne.html' title='Zmiany, przesądy i tym podobne...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3212940691126446126</id><published>2010-03-11T21:43:00.003+01:00</published><updated>2010-03-11T22:17:44.047+01:00</updated><title type='text'>Ecce homo...</title><content type='html'>Zabiłam człowieka.&lt;br /&gt;Dopuściłam się zbrodni haniebnej. Jego krew ściekała mi pomiędzy palcami, a ja stałam, patrzyłam się na swoją ofiarę i co najgorsze - nic nie zrobiłam. Sama ja, wbijałam gwóźdź głębiej i głębiej,  i pomimo rozdzierających upalne powietrze krzyków, nie przestałam ani na chwilę. Niesamowicie zastanawiało mnie to, że wszyscy się patrzyli tylko na to, co ja robię, żaden nie podszedł i nie pomógł mojej ofierze. Krew plamiła moje dłonie, wtapiała się w moją skórę, dochodziła do mojego krwiobiegu moralności. Sprawa skończona. Następnie upajałam się łapczywie widokiem agonii. Wąchałam zapach krwi zmieszanej z rozpalonym piaskiem, wsłuchiwałam się w jęki umierającego. Byłam w amoku. Trwałam w stanie niepoczytalności.Życie z Niego uchodziło. Był na wyczerpaniu. A ja bluźniłam, plując w jego stronę. Nie uszanowałam nawet wtedy człowieka na granicy wytrzymałości, szydziłam do końca.&lt;br /&gt;Aż on krzyknął:  ELI, ELI, LAMA SABACHTANI?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tak, zabiłam Jezusa.&lt;/span&gt; Zabijam Go każdego dnia, gdy grzeszę. &lt;br /&gt;Ale Go kocham... &lt;br /&gt;Jego śmierć była pieczęcią naszej miłości? Oddał życie, za mnie?? Właśnie za mnie? Oddał swoje życie z miłości, bym ja mogła Żyć.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a one Mnie znają."&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;J 10,14&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielki Post 2010 w toku... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniale jest mieć przyjaciół :*. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przyjaźń nie potępia w chwilach trudnych, nie odpowiada zimnym rozumowaniem: gdybyś postąpił w ten czy tamten sposób... Otwiera szeroko ramiona i mówi: nie pragnę wiedzieć, nie oceniam, tutaj jest serce, gdzie możesz spocząć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;— Malwida von Meysenbug&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3212940691126446126?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3212940691126446126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/03/ecce-homo.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3212940691126446126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3212940691126446126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/03/ecce-homo.html' title='Ecce homo...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1046041682853926452</id><published>2010-03-04T13:50:00.008+01:00</published><updated>2010-03-04T14:42:11.826+01:00</updated><title type='text'>Uwaga!!! Zabójstwo!!!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S4-2f4U77VI/AAAAAAAAAMY/2WtnCf_8Lg4/s1600-h/1b483abc61.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 208px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S4-2f4U77VI/AAAAAAAAAMY/2WtnCf_8Lg4/s320/1b483abc61.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444771133326617938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny post podyktowany przez moje wewnętrzne instynkty. Znów spotkałam zbyt wielu ludzi ze zbyt skrajnymi zdaniami o zabójstwie dzieci poczętych. Zbyt bardzo mnie to poruszyło, by to po prostu, najzwyczajniej przemilczeć.  &lt;br /&gt;Pierwsza rzecz - dlaczego ktoś ma prawo jakoby z góry określać, co będzie lepsze dla dziecka niechcianego lepsze w przyszłości? Dlaczego Ci młodzi, wyzwoleni ludzie uważają, że dziecku najpewniej będzie lepiej wtedy, gdy nie da się unikalnej szansy oddechu swoim własnym płucem tym powietrzem, tym samym, którym oddycham ja, czy Ty? Co jest lepszego w odebraniu mu życia, od braku miłości ze strony matki, od odrzucenia? Dziecko niechciane jest z góry odebrane jako te gorsze, upośledzone. To, czy dziecko będzie akceptowane może również tak samo pojawić się w ciągu jego życia, częstokroć znajdują się matki, czy też ojcowie, które odtrącają swoje dzieci, niekoniecznie po narodzinach, a często w trakcie dojrzewania dziecka, kształtowania swojego charakteru i umysłu. Czy takie dziecko, nastolatek powinien popełnić samobójstwo, bo został odtrącony i przez śmierć będzie mu lżej, bez wiedzy o tym, jak postąpili jego rodziciele? Bzdura.&lt;br /&gt;Wielokrotnie mówi się o prawach kobiety, najczęściej w szerokopojętym gronie feministek. Bo to kobieta ma "prawo" do decydowania o "swoim" ciele, o tym, co w niej siedzi... Bo to ona urodzi, jej dziecko... Kolejna BZDURA. Gdzie prawa maskulinistów, prawa ojca? A co, jeśli on domagać się będzie aborcji od kobiety, która tego nie chce? Ona będzie górą, gdyż Bóg, czy jak kto woli, jakaś siła sprawcza, właśnie kobiecie ofiarowała pieczę nad życiem dziecka. Czy więc Bóg, Stwórca wszystkich nas, Dawca życia dał nam, kobietom tę piękną funkcję macierzyństwa, z myślą, byśmy to my, decydowały o uśmiercaniu, o sprzeciwianiu się Boskim zamysłom?  Według jakich praw?&lt;br /&gt;Dlaczego ktoś pozwala sobie odebrać życie Stworzeniu Boskiemu, Jego dziecku? &lt;br /&gt;I wreszcie kwintesencja beznadziejnych argumentów... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;że zacytuję... "Ja jestem za aborcją. Jakiś tam % przeludnienia się zmniejszy, nie będzie dzieci które okazały się wpadką. "  Jakim prawem taki człowiek swoje życie stawia wyżej od każdego innego, nawet tego nienarodzonego dziecka? Dlaczego w imię przeludnienia sam siebie nie zabije tylko niewinne dziecko ? I co odpowie na to, że ja sama jestem z wpadki, jak zapewne wielu jego znajomych, a być może i on sam? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego niektórzy wykonują głuche telefony? Jaki mają w tym cel? Jaki cel był w tym jednym, piętnastosekundowym połączeniu? Chciałabym wiedzieć kto to. Może po dwóch latach komuś się odwidziało udawanie ciszy? Być może to On... Nie mogę tak myśleć. Dawne nadzieje powracają. Znów w Wielki Post...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zastanów się [...]. Który z nich wydaje ci się bliższy? Bóg, który nic nie czuje czy Bóg, który cierpi?"&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;E.E. Schmitt &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1046041682853926452?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1046041682853926452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/03/uwaga-zabojstwo.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1046041682853926452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1046041682853926452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/03/uwaga-zabojstwo.html' title='Uwaga!!! Zabójstwo!!!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S4-2f4U77VI/AAAAAAAAAMY/2WtnCf_8Lg4/s72-c/1b483abc61.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8995890806493092749</id><published>2010-02-24T16:40:00.002+01:00</published><updated>2010-02-24T17:40:01.203+01:00</updated><title type='text'>Wielki Post w pełni...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S4VWVfHllbI/AAAAAAAAAMI/02j8-MXXSVI/s1600-h/22668576.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S4VWVfHllbI/AAAAAAAAAMI/02j8-MXXSVI/s320/22668576.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441850651877676466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnimi czasy niespecjalnie wiedziałam, co mogę napisać, co kogokolwiek zainteresuje. Narastała we mnie bariera do wszystkiego - do ludzi, do laptopa, do książek. Wiedziałam, że jakiś sprzeciw samoistnie we mnie narasta, czułam to i domyślałam się, że w końcu kapituluję albo ja, albo to, czemu się sprzeciwiam. A czemu się sprzeciwiałam? Sama nie wiem, oddałabym wiele, żeby się dowiedzieć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autobus równo punkt 6:40 był podstawiony na zakopiańskim dworcu. W szybie widniała tabliczka z napisem: Przemyśl przez Kraków. Mój cel to kraina ziejących ogniem murowanych smoków. Sam fakt opuszczenia choć na chwilę, tak cenną z resztą Tatr jakoś nie nastrajał pozytywnie. Pojazd napędzany śmierdzącą benzyną leniwie podskakiwał na "zakopiance", gdy ja uporczywie wsłuchiwałam się w Foo Fightersów i dostawałam oczopląsu od wpatrywania się w monotonne następowanie po sobie jedno po drugim drzewa. Sam przyjazd nie nastroił mnie tym bardziej pozytywnie. Zachmurzenie, mżawka... Idealna pogoda na spacer po krakowskich Plantach albo po moim sentymentalnym parku strzeleckim... Nieustraszona z dworca kieruję się na oślep na stare miasto. Szare ulice, szare budynki... Wspaniały i majestatyczny Kraków przygasa... Zimową porą śniegu brak, a była to zima, gdzie śnieg był "towarem" bardzo radującym oko... Co parę kroków beznamiętnie uwieczniam moje spojrzenie na budynki, drogowskazy, aż wreszcie stare miasto. Nawet piesi są dziś senni, otępiali?? Każdy idzie w ślimaczym tempie, ziewa, rozmawia beznamiętnie przez telefon, omawia mniej lub bardziej istotne sprawy... Przekraczam bramę kościoła Mariackiego. Przyklękam, odmawiam jedno Ojcze nasz, rozglądając się po ścianach, nawach, które niesamowicie rozpraszają przepychem. Oglądając niesamowite prace Wita Stwosza myślę o sobie jako o osobie nieunormowanej pod względem wiary. Podziwiam piękno zewnętrzne, nie to wewnętrzne, ukryte dla osoby z podejściem jakie wtedy miałam do wiary. Podobnie było z Katedrą Wawelską. Jedynym "sacrum" było dla mnie dotknięcie grobowca Mickiewicza! Nie dłużej jak po hejnale moje nogi zaniosły mnie do parku Strzeleckiego. Usiadłam pod dużym drzewem na ławce i myślałam kim dla mnie jest... Bóg. Jakie znaczenie dla mnie ma otaczający mnie świat.  Jednakże była to ulotna chwila. zaraz potem wpadłam w stan błogiego zamyślenia nad niczym. Obserwowałam, z ławki robiłam zdjęcia, to tu, to tam... Na horyzoncie pojawiła się podłużna, chuda postać w czarnym płaszczu i komicznej czapce i szaliku. Komplet był chyba we wszystkich kolorach tęczy. Myślę sobie - dziwak! Ale nic, znów zaczynam się wpatrywać uporczywie w ruch miejski za zasłoną z drzew zapadniętych w śpiączkę. Jednak coś mi nie daje spokoju i odwracam głowę... patrzę, a to... nie płaszcz, a sutanna. Człowiek idzie, uśmiecha się do mnie! Idzie energicznie, przybrany w jaskrawe barwy... wyróżnia się od rzeczywistości. Dał impuls, znak, pobudził. Chyba o to Bogu chodziło wtedy, wyciągnąć mnie z tego chwilowego osłupienia, lenistwa, sprawić, bym zaczęła działać. Zaraz gdy mnie minął ów ksiądz, wstałam, zabrałam się i pomaszerowałam na dworzec, obiecując sobie, że już nigdy nie pojadę do mojego jednego z ulubionych, nie kochanych, ale ulubionych miejsc w taką pogodę, bo to podwójna dawka powodująca obniżony poziom szczęścia. Wróciłam terkoczącym busem, zapewniającym o kursie pospiesznym, co w połączeniu z największymi korkami w jakich miałam okazję stać zaowocowało w podróży 3 i pół godzinnej... Znalazłam się w UKOCHANYM miejscu i pomimo szarawego mroku, pomimo mżawki czułam się całkowicie inaczej. A wszyscy przechodnie przypominali mi tego księdza, nie chodzi o wizualne podobieństwo, ale pomimo tego, że większość z nich szła ponuro, to czułam w nich radość... Albo to może ze mnie ona promieniała? Teraz ja szłam radosnym krokiem, z uśmiechem na twarzy, byłam naładowana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było trzy lata temu. Jak pomyślę sobie o tym, z jednej strony widzę moje piękne wspomnienia, a z drugiej rażący w oczy obojętny stan i taką niedojrzałość. Gdybym z moim teraźniejszym ja miała okazję pojechać do tego sennego Krakowa, wyjazd wyglądałby inaczej, całkowicie.  Z Bogiem wszystko jest inne... Z Nim wyjazd do dziury zabitej dechami, jest majestatyczne i głęboko refleksyjne. I wierzę, ufam Mu, że On sam pomoże mi i moim bliskim nie dostać zawrotów głowy od obracania się naszego świata o kolejne 180 stopni po raz enty. Nie wiem jaka jest norma do wyrobienia w obracaniu się naszego dotychczasowego świata, ale czuję, że mój limit póki co się wyczerpał. Choć staram się nie zamykać na kolejne "rewolucje". Bo choć zastanawiam się, czemu On mnie ostatnimi czasy tak doświadcza, to darzę Go ufnością. Często utyka gdzieś ona, ale jednak w którymś kulminacyjnym punkcie przybiera na wartości. Tak mało mam osób, którym mogę zaufać, a chciałabym, być w miejscu gdzie zaufanie nie jest wynagrodzeniem, walką ze sobą samym, z ludzką "naturą", a czymś naturalnym jak oddychanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie, w Tobie pokładam moje nadzieje...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8995890806493092749?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8995890806493092749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/wielki-post-w-peni.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8995890806493092749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8995890806493092749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/wielki-post-w-peni.html' title='Wielki Post w pełni...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/S4VWVfHllbI/AAAAAAAAAMI/02j8-MXXSVI/s72-c/22668576.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1437311489079879877</id><published>2010-02-20T10:26:00.002+01:00</published><updated>2010-02-20T11:30:09.590+01:00</updated><title type='text'>totalitaryzm, fanatyzm a moich myśli kilka.</title><content type='html'>Czy fanatyzm jest cechą człowieka silnego? &lt;br /&gt;Można powiedzieć, że fanatyk jest w pewien sposób silny. Dlaczego? Fanatyk żyje w swoim świecie. Dziś, żeby mieć siłę na życie w swoim zamkniętym, wyidealizowanym świecie trzeba mieć cały zasób siły, samozaparcia. Dzisiejszy świat jest nastawiony na kopiowanie reszty. Ale czy to nie jest właśnie dobra droga do fanatyzmu? Każdy fanatyk wielbi coś nie swojego, coś wyższego według niego, religię, a przede wszystkim ideologię. Nie jest sobą. Żyje nie swoimi zasadami, ale tymi narzuconymi. Nie daje sobie wmówić, ba, nie daje dojść do głosu osobie, która by się sprzeciwiła wobec "jego" systemu wartości. Wystarczy pojedyncza, na pozór silniejsza jednostka, by doszło do katastrofy. W istocie fanatyk jest uzależniony. Jest w nałogu. Jest podatny na szkodliwe wpływy jego otoczenia, jest słaby. &lt;br /&gt;A jakim człowiekiem jest tyran totalitarnego systemu? Czy koniecznie musi być człowiekiem silnym, posiadającym mocne cechy dominujące? &lt;br /&gt;Te i wiele innych pytań towarzyszy mi po obejrzeniu filmu pt. Fala(Die Welle)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja się chyba po prostu wypalam... Czy byłabym na tyle silna, by oprzeć się popadnięciu w fanatyzm??&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1437311489079879877?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1437311489079879877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/totalitaryzm-fanatyzm-moich-mysli-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1437311489079879877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1437311489079879877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/totalitaryzm-fanatyzm-moich-mysli-kilka.html' title='totalitaryzm, fanatyzm a moich myśli kilka.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-7789971542400422967</id><published>2010-02-15T12:23:00.002+01:00</published><updated>2010-02-15T13:05:40.930+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='całkiem subiektywnie.'/><title type='text'>Siła wyższa.</title><content type='html'>W końcu coś zaczyna się dziać. W końcu czuję zmianę tego, co mi się od dłuższego czasu nie podobało. Czułam się zobojętniona na ważną kwestię w moim życiu. Czułam, że coś nieuchronnie ze mnie uchodzi, ale nic na to nie mogę poradzić, choć bardzo się starałam. Takie to uczucie było, jakbym na nowo traciła ojca. Tak powoli, bez szansy na to, że mój sprzeciw coś da. Ale nie. Stało się inaczej. Odnowiłam się. W Bogu. Tak, dokładnie tak.&lt;br /&gt;Czuję jakby zupełnie nowe tchnienie we mnie weszło, przedarło się do moich płuc, do mojego serca. Ja w końcu oddycham bez przeszkód. Nie wiem, czemu tak nagle to się stało. Zupełnie nie wiem. Może coś nieopisanego stało się w Bardzie? Ale co takiego? Adoracja? Z resztą, czy to istotne co? Chyba najważniejsze raczej, że już. &lt;br /&gt;Cieszy mnie to bardzo, że akurat na nadchodzący czas, na który czekam CAŁY ROK się to wszystko stało. Pomoże mi to w dobrym podjęciu decyzji o postanowieniu Wielkopostnym. Czy w ogóle jest sens podejmowania postanowienia, w którego realizację nie wszyscy do końca wierzą?? Ja go widzę, reszta mnie nie interesuje. O!&lt;br /&gt;Czekałam na Drogę Krzyżową, na Wielki Post i w końcu się doczekałam. Ja chyba najwidoczniej lubię się zamartwiać, doznawać uczucia uniżenia wtedy, gdy słyszę o poświęceniu Boga dla mnie! On to zrobił dla wszystkich ale przede wszystkim dla każdego z osobna! Chcę kolejną adorację, chcę się stale umacniać, budować... W Nim. &lt;br /&gt;Chciałabym oszaleć z tej Miłości. ;)&lt;br /&gt;Czy swoją drogą jestem szczęśliwa? Czuję, że moje szczęście powraca w pełnym wymiarze. Może jedno ostatnie wydarzenie jakoś je przyćmiewa, ale i to zamartwianie się ma sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec już proszę o modlitwę w intencji Bogu wiadomej. Bardzo proszę...&lt;br /&gt;I wybaczyć mi proszę ten subiektywny wpis!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-7789971542400422967?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/7789971542400422967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/sia-wyzsza.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7789971542400422967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7789971542400422967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/sia-wyzsza.html' title='Siła wyższa.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3561740640853967935</id><published>2010-02-06T14:57:00.004+01:00</published><updated>2010-02-06T16:17:06.577+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>Czy kłamstwo może być cnotą?</title><content type='html'>Jak zwykle będąc w posiadaniu nadmiaru czasu wolnego, za dużo myślę. O wszystkim. Za dużo czytam i się zastanawiam. Czym w życiu człowieka jest kłamstwo? Dla mnie oczywistym jest fakt, że kłamstwa powinno nie być, sama unikam kłamania, nieszczerości jak diabeł wody święconej, widząc w tym wszystko co najgorsze, co obdarte z człowieczeństwa, ale mam świadomość, że i ja kiedyś skłamię, wzbudzona nie wiadomo jeszcze czym, nie raz w życiu skłamałam, to oczywiste. Żyję ze świadomością, że i mnie okłamano, żeby to jeden raz... ;) Te ciągłe zabiegi ludzkie, jakie są dokonywane miliony razy dziennie, czy to w sprawie zdrady, czy jakiejś błahostki typu odpowiedź przecząca na pytanie kolegi, czy widziałeś mecz, gdy w rzeczywistości widziałeś, ale za bardzo on Cię nie absorbował i nie masz ochoty polemizować nad błędami taktycznymi którejś drużyny... Jednak, czy kłamstwo może być popełnione w słusznej sprawie? Czy osoba, która usłyszała straszliwą diagnozę dla siebie, że być może za miesiąc umrze, albo że dosięgła ją jakaś choroba, bliżej nie zdefiniowana, czy na pytanie bliskich: "co się stało, jak wyniki?" ma ona obowiązek powiedzieć to, co usłyszała od specjalisty? Czy wielkim wykroczeniem wobec moralności byłoby kłamstwo z rzędu tekstów mało znaczących, rzucanych na odczepne, by uspokoić? Długi czas się nad tym zastanawiałam, czy takie kłamstwo z w jakimś tam stopniu troski o najbliższych jest wytłumaczalne i moralnie etyczne? Biorąc pod uwagę aspekt cierpienia... Pierwsze cierpienie jakie można wziąć pod uwagę, to cierpienie bliskich wraz z obserwacją, świadomą obserwacją, utraty zdrowia i życia kogoś z rodziny, przyjaciół. Drugie cierpienie wywodzi się z żalu, "a dlaczego on/ona mi nie powiedziała, nie zdążyłam się pogodzić z nią na czas...", kolejne cierpienie to zachowanie całej tej przerażającej, wręcz destrukcyjnej wiedzy u siebie samego, brak osoby, której można by powiedzieć o swoim bólu, strachu, obawach... Nieważne, jakie są przyczyny chęci zatajenia prawdy... Czy w ogóle kłamstwo jest potrzebne? Może owszem, często jest strach przed prawdomównością, ale on się bierze z naszych słabości, czy raczej z troski o kogoś? Zależnie od sytuacji. &lt;br /&gt;Dla mnie, jako Katoliczki pewne jest jedno - kłamstwo wzięło się z grzechu pierworodnego. Zapoczątkowało się w rajskiej krainie nieskalanej dotąd obłudą, kłamstwem, grzesznością. Sama obserwując to, do czego może doprowadzić niewinne kłamstewko często wolę je odstawić na boczny tor, albo najlepiej, chciałabym by kłamstwo i obłuda zniknęły ze świata, ale tak się nie da. Wiem, że nie da się dzisiejszemu człowiekowi obejść, niestety...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy kłamstwo nie jest jakimś ludzkim odruchem ku ratowaniu własnego dobrego imienia? I czy można skłamać samemu sobie??Jeśli tak, czy to nie jest kłamstwo doskonałe, uwierzyć we własne, wynaturzone myśli? I kiedy wyznanie prawdy jest zaliczane do czynu odważnego, czynu mądrego, a kiedy do próby zatajenia prawdy i ostatecznie kapitulacją i wyznaniem prawdy w celu oczyszczenia swojego sumienia? Co może spowodować o wyższości jednego kłamstwa nad drugim? Czy nie jest tak, że każde kłamstwo jest moralnie nieetyczne i jest grzechem? Według mnie nie ma reguły, jakiejś ustalonej normy na to, co zalicza się do kłamstwa chwalebnego,a co do gorszącego... Czy w końcu dobrą postawą jest przyjęcie zakłamania człowieczego jako panującą normę od początku istnienia naszego gatunku? Czy to nie jest typowo wygodnickie stwierdzenie, że tak już to jest i nic na to nie poradzimy?? Może powinno raczej ono brzmieć: to my ludzie sami wyskoczyliśmy z obłudą do społeczeństwa, więc od nas też zależy użytkowanie tych osobliwych "faktów" ? Moim skromnym zdaniem, właśnie z takiego założenia powinniśmy wychodzić, ale jest nam do tego zbyt daleko, przez lenistwo, toteż spływamy z nurtem rzeki ludzkich meandrów  życia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, już trochę mniej tematycznie... Uwielbiam momenty, kiedy idę gdzieś po mieście, albo jestem za miastem, obcuję z naturą, z moimi myślami i słyszę, że komórka trzeszczy słabym pomrukiem agonii baterii. Uwielbiam czuć ulgę, mówiąc : "bo bateria siadła", wiedząc, że mówię prawdę! Szalenie jestem uzależniona od komórki i szalenie chciałabym ją wyrzucić w jakąś niezglebioną czeluść. Ale się nie da, bo już słyszę te pretensje: dlaczego nie odebrałaś, nie odpisałaś... Ułomność dzisiejszego dnia...Kupienie komórki to jak wyhodowanie własnymi siłami, z własnym zaangażowaniem jakiegoś potwora zjadającego nas od środka. Pielęgnujemy ją, kupujemy nowsze modele, doładowujemy stan konta... a potem czujemy się zniewoleni i przeklinamy tę jedną decyzję za dużo w naszym życiu ;)&lt;br /&gt;Pozdrawiam czytelników serdecznie! ;]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3561740640853967935?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3561740640853967935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/czy-kamstwo-moze-byc-cnota.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3561740640853967935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3561740640853967935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/02/czy-kamstwo-moze-byc-cnota.html' title='Czy kłamstwo może być cnotą?'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5584262468166797158</id><published>2010-01-27T22:07:00.002+01:00</published><updated>2010-01-27T23:44:59.418+01:00</updated><title type='text'>Kimże jesteś człowieku??</title><content type='html'>Chyba najgłośniejszym echem to pytanie rozeszło się sześćdziesiąt pięć lat temu... . W normalnych warunkach dzień, jakich pełno w kalendarzu. Być może padał śnieg, świeciło słońce, odkryte części ciała przechodniów gryzł siarczysty mróz. Większość z nich narzekało, bo nie było tak, jak być powinno według ich upodobań. Tylko dla pewnej grupy ludzi te kwestie tego dnia nie były istotne. Jechali na drewnianych wozach, przy lichej pogodzie... Po raz pierwszy od kilku lat mogli poczuć na swoich wychudłych twarzach uśmiech, a w nosie nie przenikało ich powietrze zmieszane z wonią spalonych zwłok.Byli wolni, choć w zasadzie ich dusze już błądziły gdzieś obok ich wyczerpanych szkieletów spowitych skórą, zamiast twardo spocząć w swym właścicielu... Nie stać ich było na radość, gdyż mieli w sobie strach. Wrodzony przez te wszystkie dni, obawę o to, co będzie za moment. Zachowywali się tak, jak zlękniony pies na widok ręki właściciela, którą kiedyś mocno dostał. Na samą wizję powrotu hitlerowców kulili się w sobie, chcieli uciec, zniknąć. &lt;br /&gt;Kim byłeś, Hitlerze, by móc tak znienawidzić, by chcieć zgładzić cały lud? Lud wszakże wybrany. Czy "tylko" antysemitą, czy wrogiem człowieka? Czym sobie zezwoliłeś na podział świata na rasę panów -aryjską i resztę, która jest nic niewarta? I znów, kto pozwolił ci na pogrupowanie twoich więźniów na zdatnych na męczarnię i tych niepotrzebnie zajmujących miejsce w barakach? &lt;br /&gt;Pamiętając obrazy z Stutthof i ten specyficzny, wszechobecny zapach, ten mistycyzm, to "usakralnione" miejsce zagłady... Nie potrafię pojąć jednego... Gdzie w tym wszystkim miejsce na człowieczeństwo.. Gdzie jest człowieczeństwo oprawcy, i wobec jakich wartości zakopał on człowieczeństwo tych milionów ludzi... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W obliczu bezradności cóż pozostaje...Chyba tylko pokorny Kadysz za dusze zmarłych z rąk obozowych oprawców... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"et d'attendre en paix votre divin secours..."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5584262468166797158?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5584262468166797158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/kimze-jestes-czowieku.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5584262468166797158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5584262468166797158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/kimze-jestes-czowieku.html' title='Kimże jesteś człowieku??'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8293138723705416117</id><published>2010-01-17T10:21:00.002+01:00</published><updated>2010-01-17T10:52:24.462+01:00</updated><title type='text'>o planach na przyszłość</title><content type='html'>Chyba każdy je ma. Te drobniejsze ale też i te obszerniejsze. A jak jest z ich realizacją? Może układamy swoistą wieżę Babel, niejednokrotnie próbując coś zyskać bez pomocy i zaufania do Boga? Próbujemy coś zrobić potajemnie, łudząc się, że On tego nie przyuważy. Próbujemy sami sobie dać radę, uważając, że Bóg jest nam do tego niepotrzebny. I znów na tym upadamy. Po raz kolejny. I znów i znów... Bo jesteśmy stworzeniami egoistycznymi. Wraz z grzechem Adama i Ewy w naszych mózgach pojawiła się pluskwa, która mówi nam, że sami wszystko zrobimy najlepiej!Ja wiem lepiej co dla mnie dobre, ja wiem lepiej jak się ubrać, co zjeść... &lt;br /&gt;Dlatego też staram się nie planować zbytnio za wiele. Bo czy moje człowieczeństwo, grzeszność pozwoliłyby mi coś budować, coś pięknego i trwałego, spełnienie moich marzeń, wraz z Bogiem non stop? Obawiam się, że nie. &lt;br /&gt;Owszem, mam marzenia, napisać i wydać książkę, wyjechać na misje, poznać mężczyznę, który zapewni mi to, czego potrzebuję w związku, założyć z nim kochającą się rodzinę. Wyjeżdżać w góry i tam spędzać wspaniałe chwile. Ta lista tak na prawdę nie ma końca. Ale czy jest sens mobilizacji do wykonywania tych czynności już teraz, tu, z góry wiedząc, że jak zacznie mi się samej udawać, to Boga zostawię po drodze i pozwolę Go sobie zbyć z tekstem : Jak już zarobię pierwszy milion, to zbuduje Ci kościół i do Ciebie w nim wrócę? Jakoś nie rozumiem ludzi, którzy planują sobie nadmiernie przyszłość. Z góry zakładają, że będą kimś tam, wtedy i wtedy założą rodzinę, a za parę lat to już będzie skakać wokół nich rozbawiona gromadka dzieci. Owszem, to są marzenia, ale nie opierając ich na Bogu taka osoba może przeżyć wstrząs w momencie, gdy dowie się o bezpłodności swojej, lub partnera. I wtedy nici z dzieci i pretensje do Stwórcy :A przecież chciałem mieć dzieci, tak wiele wymagam? Człowiek pokładający nadzieję w Panu nie powie: chciałem mieć dzieci, tylko prosiłem Cię o nie. Prosiłem Cię o błogosławieństwo w postaci moich dziatek. Jeśli bezpłodność stanie mi na drodze, zaopiekuję się jak własnym - dzieckiem innej matki, która go nie mogła wychować! Pokocham jak własne, obdarzę je miłością. Pogodzę się z nie moją, ale Twoją wolą Panie! &lt;br /&gt;                         ***&lt;br /&gt;Chciałabym napisać i wydać książkę. To jest moje marzenie. Nie chcę myśleć, czy mi się uda, czy nie. Po prostu piszę, kiedy czuję, że napiszę coś sensownego i opartego na mojej moralności. Nie chcę pisać zbyt wiele, na siłę, by jak najszybciej się sprawdzić. Ponadto nie wierzę za bardzo w samo to, że ktokolwiek chciałby wydać ten grafomański esej. A może inaczej. Próbuję to wszystko oddać Bogu, żeby On wybrał dla tego mojego planu stosowną drogę. Nie zamartwiam się tym, czy moja proza pójdzie do mojej szuflady i będzie dla znajomych, gdy będą chcieli się ponudzić, czy też będzie bestsellerem na skalę co najmniej Polski. Teraz najważniejsze jest to, że spełniam się pisząc każdą kolejną linijkę tekstu. Spełniam się wymyślając fabułę, choć ją tak na prawdę wymyśliło już życie. Może ostatecznie jak nic się nie uda, odcinkami będę ją dodawać na bloga. I nic się nie stanie złego przecież. Wola Boża.Może komuś podejdzie to pod obojętność przyjmowania Życia. Ale bynajmniej nie jestem obojętna wobec mojej przyszłości, wzbudza ona emocje i to jeszcze jakie! Ale nie planuję po to, by planować, tylko planuje wtedy, kiedy ze strategicznego punktu widzenia jest to potrzebne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie Boże, żeby moje ambicje nie przerosły Twoich planów...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8293138723705416117?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8293138723705416117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/o-planach-na-przyszosc.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8293138723705416117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8293138723705416117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/o-planach-na-przyszosc.html' title='o planach na przyszłość'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-4048487694820469407</id><published>2010-01-10T12:35:00.000+01:00</published><updated>2010-01-10T12:38:15.443+01:00</updated><title type='text'>o naturze ludzkiej</title><content type='html'>Niewątpliwie, w dzisiejszych czasach istnieją typowe wzorce na to, czy ktoś jest męski, kobiecy. Pomimo tego, że dla każdego jest to kwestia osobista, jak z resztą wiele innych płaszczyzn życiowych. Kobieta powinna leżeć i pachnieć, powiedzą jedni. Powinna nosić obcisłe ubrania, by uwypuklić czym może zafascynować mało potrzebującego do szczęścia mężczyznę. Owszem, można na to spojrzeć inaczej, że już od starożytności było wiadomo, że samiec homo sapiens jest wzrokowcem, że widząc szerokie, kształtne biodra kobiety i obfity biust widzi przyszłą dobrą matkę jego dziecka. Może jest to logiczne wytłumaczenie dla bycia wzrokowcem wśród mężczyzn. Mogą przecież to sobie tłumaczyć za, notabene, ich wrodzony instynkt! Ale powróćmy do tematu. Jaką dziś trzeba być kobietą, by być uznaną za kobiecą? Długie włosy, ( nie wspominając o nogach!!) wcięcie w talii, zadbane dłonie... Stop! A cechy charakteru? Czy również i ja uległam złudzeniu dzisiejszych czasów? Otóż odnoszę wrażenie, że kobiecość zawarta jest w wyglądzie, mniej w charakterze. Byleby nie przeklinała, nie była wulgarna... A iluż to mężczyzn o kobiecie wyzwolonej, która nie omieszka użyć łaciny chociażby przy niepowodzeniu powie, że z racji pięknego spojrzenia jest ona piękna?? Czemu piękno kobiece, jest ulokowane w wyglądzie? W tym, co zewnętrzne...&lt;br /&gt;A co z męskością? Mężczyzna musi być twardy, stanowczy, zdecydowany... Dawniej tylko twardym uchodził mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, uchronił swoją damę serca od niebezpieczeństwa, samemu zagrażając swojemu życiu... Dziś twardy to ten, który nie płacze, ok. Dziś twardy to ten, który... Po rozstaniu z ukochaną nie powie, że mu źle, że go to boli. Ba, powiem więcej, twardy to taki, który podczas związku "nie ma czasu i ochoty" na "typowo kobiece" ckliwości. Zdecydowanie i stanowczość? Łącząc ze słowem "mężczyzna" wypada powiedzieć tylko - archaizm. Dziś o mężczyźnie niezdecydowanym, niestałym, kobieta powie enigmatyczny, tajemniczy... Pociągający! ... że kobieta zmienną jest, to wiadomo, ale dziś takich mężczyzn chcą, o zgrozo, kobiety. Bo je to... irytuje, intryguje, aż w końcu ona zauważa, że przeistoczyło się to  w zauroczenie.&lt;br /&gt;A czym jest według mnie, subiektywnie już, zatraceniem kobiecości / męskości? Wyzwolenie. Wyliczanie nowych partnerów, często seksualnych... Mówienie o ślubie per papierek. &lt;br /&gt;Również kontakty seksualne w dzisiejszych czasach są dostosowane do realiów. Oglądając program o średniowiecznym etosie... Pomyślałam sobie... A gdyby tak ludzie zatrzymali się na tamtym etapie seksualnej ewolucji??&lt;br /&gt;W skrócie wyglądało to tak, że nagość im była obca, stosowali kalendarzyk małżeński, który uwzględniał celibat w niedziele i święta. Inna pozycja niż "na misjonarza" była grzechem! Nie mówiąc już o mnogości partnerów itp... Oczywistym było, że seks po ślubie i takie tam. Może gdyby dziś choć zalążek tych zasad się zachował, uniknęlibyśmy bezmyślnych stwierdzeń, że seks jest dla ludzi i że nie warto z tym czekać do ślubu. Czasami mam wrażenie, że Ci, co tak uznają, a choć w odrobinie rozumieją decyzję danej osoby o czystości przedmałżeńskiej, próbują takimi stwierdzeniami się sami usprawiedliwić, że nie tylko oni nie są w stanie powstrzymać się od pożądania silniejszego od rozumu. "Ty również wymiękniesz, seks przecież jest czymś ludzkim, czymś naturalnym..." Abstrahując od tego, powracając do średniowiecza, oczywiście żartowałam z propozycją powrotu do tamtych schematów. Ale chyba tamte czasy, tamten etos daje nam przekonanie, że jednak się da wytrzymać... Owszem,dzisiejsze czasy są chorobliwie przesiąknięte seksem, wśród młodych ludzi nie ma już praktycznie żadnych tematów tabu. Tylko, że człowiek ten sam...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-4048487694820469407?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/4048487694820469407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/o-naturze-ludzkiej.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4048487694820469407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4048487694820469407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/o-naturze-ludzkiej.html' title='o naturze ludzkiej'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2842113415109316929</id><published>2010-01-05T14:19:00.002+01:00</published><updated>2010-01-05T15:08:37.007+01:00</updated><title type='text'>o ateizmie szeroko pojętym...</title><content type='html'>Bynajmniej dziś nie zamierzam nawracać ateistów na Katolicyzm, bynajmniej nie chcę wywyższać się dziś ponad tymi, którzy wybrali to, co według nich słuszne - niewiarę. Chciałabym tylko napisać ku uwadze tych, którzy podają się za ateistów. Czy na prawdę nim jesteś? Czym dla Ciebie jest Twój ateizm? Szanujesz wiarę innych tak, jakbyś chciał by została poszanowana Twoja niewiara?&lt;br /&gt;Co mnie sprowokowało do napisania tego posta... Otóż sprzeciw wobec zachowania co najmniej niegodnego osoby podającej się za osobę rozumną. Dziś trochę przemanewruję niezgłębione doliny pewnego z for internetowych, by wybrane perełki przedstawić i się do nich odnieść. &lt;br /&gt;Po pierwsze, ogromna niewiedza, a jednocześnie wszechobecne przekonanie niektórych podających się za osoby światłe. Ogromna ignorancja wobec rozmówcy i jego wyznania i zasad filozofii.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"A po co ty żyjesz? Nie lepiej byłoby się zabić i latać w niebiosach obok swojego pana?" &lt;/blockquote&gt; &lt;br /&gt;Nie trzeba być teologicznym geniuszem, by wiedzieć, że Katolik ma jedną z wielu prawd Wiary mówiącą o tym, że to Bóg jest dawcą życia i śmierci. Ponadto w Dekalogu jest jasno obrazujące sytuację przykazanie :Nie zabijaj! Dlaczego więc, ten sam człowiek szukający prawdy jakoby w nauce, w czystych dowodach naukowych, rzetelnych, sam omija etos moralny Katolików?! Czemu sam sobie dobiera bezmyślnie z resztą ataki, które i tak w efekcie wychodzą groteskowo??&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"I ja wiem już że ty jesteś osobą słabą psychicznie, bojącą się, jedynym powodem, dla którego starasz się postępować przyzwoicie, jest pragnienie zyskania boskiej aprobaty lub nagrody i uniknięcia jego niezadowolenia i kary. "&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;"Nie oceniajcie, bo sami nie będziecie osądzeni". Czy aby na pewno potrafisz poznać człowieka po paru zdaniach napisanych na forum internetowym? Czy Twoja wyższość i światłość poglądów ludzi mądrych i uczonych - ateistycznych charakteryzuje się w bezmyślnym negowaniu cudzych wartości, wyśmiewaniu wyznawców tych wartości a przede wszystkim wyśmiewaniu cudzych filozofii?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"bo przekonuję ludzi w jakim są błędzie ,że wierzą , wspierają tą beznadziejną inwestycję jaką jest kościół, że są zbyt podatni na urojenia ale i tak do połowy to nie dociera"&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Czy sądzisz, że chcemy tego i potrzebujemy? Twojego przekonywania do tego, że nie mamy racji, skoro my doświadczamy Boga w naszym życiu? Nie potrafisz zaakceptować tego, że ktoś oprócz Ciebie potrafi znaleźć tą jedyną Łaskę i cieszyć się życiem pomimo wielu niepowodzeń, ba, cieszyć się z porażek i widzieć w tym palec Boży? Dlaczego mówisz o kościele per beznadziejna instytucja? Ile razy byłeś na mszy i chciałeś wsłuchać się w modlitwę Ludu? Z iloma księżmi rozmawiałeś tak nie tylko o Bogu, by spróbować go "zagiąć" i ilu poznałeś by móc mówić o nich tak, jak mówisz? Dlaczego oczekujesz, że wyjdziesz jeden Ty i wszyscy uwierzą w Twoje przekonania? Jeśli nadal wierzą w Jahwe, nie jest to dla Ciebie powód do przemyśleń, że mają wiele więcej pobudek do tego, by wierzyć, większych przesłanek od tego, co Ty chcesz im wspaniałomyślnie przekazać (narzucić?)??&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"bo dla nich jestem wysłannikiem szatana, chociaż jedna osoba z tego forum napisała mi ze bóg przemawia do niej w mojej skromnej osobie i sprawdza ją."&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Chyba powoli zaczynasz mieć zbyt wysokie mniemanie, jeśli naprawdę sądzisz, że wierzący porzucą coś, co jest Sensem ich życia i pójdą za Tobą. &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Nie wierze w Boga poniewaz nie nie mam żadnych dowodów na to ze on istnieje. Wierze natomiast ze jest ponad nami ktoś jednak ten ktoś jest zły poniewaz gdyby był dobry to nie umierało by tylu niewinnych dzieci.&lt;br /&gt;Reasumując wierze w zlego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Boga/Jahwe/Allaha&lt;/span&gt; etc. poniewaz pozwala żeby cierpiały niewinne istoty"&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Czy moglibyście dojść do waszego osobistego konsensusu myśli? Nie ma Boga, ale zaraz jest, tylko zły? Czemu wymagacie od Katolików dogmatów wiary wypisanych w encyklopediach, w dziełach uczonych, gdy w tym samym czasie wasze opinie nie trzymają się "kupy"? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz apel. Szanujmy się, bo jesteśmy ludźmi i nie ma co tworzyć sobie opozycji. Szanujmy coś, co jest dla Nas istotne, dla ateistów może to być własna rodzona Mama, o której nie da powiedzieć nic złego, dla Chrześcijanina podobne uczucia warto zauważyć, że buduje postać Jezusa i Jego Ojca -Boga, Trój-jedynego. Dlaczego więc mamy wysłuchiwać od Was obelg na Osobę najistotniejszą w naszym życiu? Dlaczego chcecie tak  usilnie uświadomić "nasz błąd", wyśmiać i poszerzyć horyzonty ateizmu? Czy przeszkadza wam w czymś to, że Twój sąsiad chodzi w niedzielę do kościoła? W co Cię to godzi? Przecież on niczym nie narusza Twojej wolności wyznaniowej... &lt;br /&gt;Człowiek rozumny, to człowiek szanujący. Dlaczego więc nazywać chcesz się człowiekiem rozumnym, który swoje odniesienie moralne ma w epoce świecenia, gdzie zaiste, było wielu wyśmienitych uczonych, ateistów, a z drugiej strony zachowujesz się brzydko mówiąc, jak prostak? Szanujmy się... I żeby nie było. Nie mówię tu o wszystkich ateistach. Znam wielu ludzi, ateistów, którzy szanują drugą osobę, bez względu na wyznanie, nie negują czyiś wartości. Nie generalizuję, nie szufladkuję, absolutnie nie. Natomiast jeśli drogi mi ateisto, bo ukochałam Ciebie widząc w Twoim obliczu Boga, a nie szatana, jak wyżej wspomniany pan, zauważasz w swoim życiu podobne ataki na Chrześcijan, zastanów się, co mógłbyś zmienić, by stać się na prawdę człowiekiem inteligentnym, a nie tylko sprawiającym takie pozory.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2842113415109316929?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2842113415109316929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/o-ateizmie-szeroko-pojetym.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2842113415109316929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2842113415109316929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/o-ateizmie-szeroko-pojetym.html' title='o ateizmie szeroko pojętym...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-6118528329138598852</id><published>2010-01-02T17:55:00.003+01:00</published><updated>2010-01-02T21:31:36.328+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>I po bólu...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Sz972r05X6I/AAAAAAAAALY/wHd8hZq8z40/s1600-h/images.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 123px; height: 83px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Sz972r05X6I/AAAAAAAAALY/wHd8hZq8z40/s200/images.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422188655785107362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witam.&lt;br /&gt;I po bólu... sylwestrowo - noworocznym. Już nie ma 09' , jest 10'. Co się zmieniło? Nic. Żyję w tym samym domu, niebo nade mną te samo, śnieg jak leżał, tak leży, choć trochę bardziej przemieniony w lód. Nie urósł mi drugi nos, trzecie ucho, nawet włosy wydają się względnie takie same. Ba, nawet zdrowie i szczęście to samo, co trzy dni temu! A tyle osób mi życzyło tego... Te same potrzeby fizjologiczne, te same uczucia... Ta sama beznadziejność niektórych sytuacji. Proszę Państwa! Otóż tu i teraz pragnę powiedzieć, że NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO! Wszechobecna egzaltacja jutrem, czymś nowym była na marne! Pieniądze wydane na zabawę, na fajerwerki... zostały wyrzucone w błoto. Tak tak. Choć fakt, to już nasza przedostatnia noc sylwestrowa na tym świecie, za dwa lata nastąpi coś bliżej nieokreślonego i nas wciągnie... Po raz kolejny to już, będzie koniec świata! Cóż za zjawiskowy sylwester będzie za rok, ostatni! Jakże wielką machiną napędową zabawy sylwestrowej i strachu przed enigmatycznym dniem w 2012 roku są media, niewątpliwie. Może i nawet to napędzanie ludzkiego strachu będzie w jakimś stopniu owocne. Nawet Ci, którzy sugerują zawodność kalendarza Majów, będą mieć obawy. Z tego uczucia,z  tego tytułu nieświadomie zwrócą się ku osobom, z którymi byli dotychczas skłóceni, pójdą do spowiedzi, żeby być oczyszczonymi przed Paruzją... Choć wg mnie nie można tego przypisywać, tego zjawiska, z Paruzją. Absolutnie. Ale nie raz każdy z nas czuł takie uczucie określone w powiedzeniu : "Jak trwoga, to do Boga". Będą gigantyczne kolejki do spowiedzi, a może co niektórzy księża fanatycy mediów porwą się na potajemne czuwania przed północą, by 'Jezus odnalazł ich czuwających"?? Coraz bardziej chcę ten dzień, chcę 22 grudnia pójść do Kościoła i zobaczyć zapełniony gmach ludźmi dziękującymi Stwórcy, że uchronił ich przed kataklizmem ;) Może niektórzy wierząc w tę bajkę, w rzeczy samej uwierzą w Boga, ich wiara się umocni? ;) Cel w końcu uświęca środki... ;) Dziś dość nietypowo, trzyma się mnie ironia. Jak widać. A może rzeczywiście coś się zmieniło?? Tak, nawet wiem co! Od 41 godzin i 40 minut na ulicach jest więcej śmieci, w powietrzu więcej zanieczyszczeń, a co niektórzy nadal odpalają bezmyślnie petardy... w izbach wytrzeźwień więcej pijanych, a w szpitalach więcej rannych. Niektórych nie ma wśród nas przez ludzką głupotę... To się zmieniło. Dla wielu ludzi życie się faktycznie zmieniło, w końcu inaczej będzie wyglądać wtedy, gdy ma się poparzoną twarz, urwaną rękę... Albo czyjeś życie na sumieniu... &lt;br /&gt; &lt;hr noshade="noshade" /&gt;Znów piszę o niczym i znów mam ochotę napisania o wszystkim. Bloga zakładałam z chęcią pisania o sobie, o tym, co myślę, co we mnie siedzi. Dziś porządkując go nieco, dochodzę do wniosku, że w dużej mierze, głównym tematem jest WIARA, BÓG, KOŚCIÓŁ. Zupełnie nieświadomie. Czy to nie jest w pewnym sensie wyrażanie siebie? Skoro jestem Katoliczką... Skoro Bóg jest najistotniejszy dla mnie, dlaczego więc dziwi mnie to, że pisząc o sobie, mówię o Nim?? Dzięki temu zjawisku na nowo potwierdziłam sobie sama swoje przekonanie, że Bóg często jest obecny w moim życiu, w mojej głowie... Cieszy mnie to, a jednocześnie wiem, że nadal jest za mało Stwórcy we mnie, w moich poczynaniach... Bo Jego nigdy nie jest za wiele... ;)&lt;br /&gt; &lt;hr noshade="noshade" /&gt;I teraz tak już na koniec sprawa, która mnie intryguje. Bardzo dziękuję za budujące komentarze od Anonimowego, a raczej Anonimowych. Ciekawi mnie w pewien sposób, kto kryje się pod tym tajemniczym podpisem... ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;das Ende...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-6118528329138598852?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/6118528329138598852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/i-po-bolu.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6118528329138598852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6118528329138598852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2010/01/i-po-bolu.html' title='I po bólu...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Sz972r05X6I/AAAAAAAAALY/wHd8hZq8z40/s72-c/images.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3648821703591749242</id><published>2009-12-28T22:53:00.001+01:00</published><updated>2009-12-28T22:56:04.679+01:00</updated><title type='text'>nicość czasu.</title><content type='html'>Znowu to samo. Oczekiwanie nerwowe na magiczną północ tylko po to by wykrzyknąć z właściwą sobie euforią :happy New Year! Znów nie wiadomo jakie spędzanie tego czasu, byleby zabalować, byleby cieszyć się z tego, że czas płynie. To chyba jedyne święto, które uczy radości z tak wielkiego banału, jakim jest ucieczka nieustająca czasu! To tak, jakbyśmy cieszyli się z tego, że kupiliśmy nową sukienkę, kubek, czy pomalowaliśmy sobie ściany na inny kolor. Zabawne jest w tym wszystkim to, że niby naliczanie naszego czasu jest od Narodzin Chrystusa, które to święto obchodzimy z wielką pompą, niekoniecznie właściwą momentami do charakteru owej rocznicy, a tu nagle taki kwiatek wyskakuje, że świętujemy jakoby Jego narodziny po raz drugi, w całkowicie odmienny sposób, konsumpcjonistyczny, dziwny? Rozumiem, zmiana kalendarza, błędy w obliczeniach o astronomicznym wymiarze… Ale po cholerę świętować błędy? Nie, ja nie mam wcale nic przeciwko zabawie sylwestrowej, człowiek musi się wyszaleć. Niech będzie taki jeden dzień w roku na upust napięcia bez-zabawowego w czasie Adwentu, piątków, Wielkiego Postu… Co z tego, że trzy czwarte wiernych, statystycznych wiernych,  tym czasie i tak było na imprezie, jakkolwiek by nie nazwać zabawy. Co więcej, sama pewnie na swój sposób, za pomocą ckliwego charakterku się wzruszę, że znów kolejna kreska życia za mną, że to w tym roku niby wkroczenie w inny wymiar rzeczywistości… Tylko właśnie tu mi się pojawia problem – po co? Mawiają, że szczęśliwi czasu nie liczą, więc wychodzi na to, że najwyraźniej jestem zbyt szczęśliwa, by zatrzymać się w tym dniu i obmyślać jakieś postanowienia na rok przyszły, by zamartwiać się tym, że słodkie czasy tego roku minęły i nie wrócą… By ekscytować się tym, że zamiast 09’ będzie już 10’. Absurd i proza życia. Niestety. Może i czas na zestawienia roku minionego, by choć w odrobinie przemyśleć, zatrzymać się nad własnym życiem? Wyliczenie tego, co było dla mnie istotne, takie najistotniejsze?? &lt;br /&gt;Może i warto powiedzieć o tym, że poznało się wielu ludzi. Ci ludzie okazali się być osobliwymi charakterami, od cichych, po wygadanych, próbujących zaimponować do naturalnych, będących sobą. Nie będę wymieniać po imionach, nie będę wyszczególniać. Dzięki chyba każdej nowo poznanej przeze mnie osobie coś zrozumiałam, coś mi każda persona do mojego życia wniosła. Były sytuacje zabawne, które pamiętam po dziś dzień, choć wydarzyły się ponad rok temu. Będąc osobą sentymentalną, zaglądając do archiwum chociażby na naszej-klasie, wzruszyłam się czytając na nowo wiadomości od pewnej osoby, bliskiej mi. Wtedy byłam całkowicie inna, skupiałam się na czymś innym, z rozmów wyciągałam coś, co chciałam, a reszta była czymś, czego nie mogłam odczytać do końca, bałam się. Dziś znając tę osobę bliżej, czytając te wiadomości uśmiecham się od ucha do ucha jak idiotka patrząc się w monitor, bo dopiero teraz, po tym roku te wiadomości i niektóre sytuacje, które wydarzyły się ostatnio, utwierdziły mnie w pięknym przekonaniu. Jest również i drugie przekonanie, a raczej wniosek. Otóż odniosłam wrażenie, że Bóg doskonale wie, jak mają dojrzewać nasze znajomości, w jaki sposób, jak ewoluować. Kieruje nimi i choć my się w pewnym momencie wkurzamy i mówimy sobie, ŻE TO WSZYSTKO BEZ SENSU, to On pokazuje nam, że te wszystkie zabiegi z pozoru utrudniające relacje były bardzo potrzebne, by na przestrzeni czasu wszystko to zrozumieć, znaleźć drugi wymiar znajomości, przybliżyć się, nauczyć również cech, których być może czasem nam brakuje, w moim przypadku była to cierpliwość… ;) I choć teraz niektóre wiadomości, po upływie czasu są bardziej szczątkowe, mniej szczegółowe, bez emocji, fanfar i słodkich tekstów, bez referatów i obszernych wywodów na pewne tematy, albo długich odpowiedzi na proste pytanie: co tam?, to teraz właśnie dzięki takiej zmianie widzę, że to wszystko istotnie, było potrzebne. I nie świadczy to w żadnej mierze o braku zainteresowania, o jakiejś nudzie…&lt;br /&gt;Fascynacja drugim człowiekiem, jego psychiką, jego duszą i tym co jest JEGO również pociągało mnie w tym roku do poznawania go. Do szukania Boga w nich. Dostrzeżenia tej pierwotnej natury stwórczej.  To taka cecha nie tylko znajomości z tego roku, to nie oznacza, że pierwszego stycznia 10’ zaniecham tego, nie, absolutnie. Tylko w ciągu tego roku strasznie się to rozwinęło. Może w jakiś sposób zadziałało dojrzewanie, powolne, w strefie duszy? Takie przemiany po prostu się czuje.  Mimo tego, że niektóre cenne znajomości musiały mieć swój kres, musiały „finiszować” to i tak cieszę się ze wspomnień. W przypadku jednym, cieszę się ze wspólnie spędzonych dni, przegadanych nocy, gdy powinno liczyć się co innego, z tego, że mogłam poznać smak miłości, ciepła, właśnie wtedy kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Z tego, że wyzbyłam się kompleksów co niektórych.  Właśnie dzięki tej osobie. I wiem, że nie potrafiłabym zapomnieć, znienawidzić, wykreślić. Może powoli we mnie przemiana trwa, gdy miłość zmienia się w miłość czysto przyjacielską? Może jestem stworzona do całkowicie innej miłości?&lt;br /&gt;Bóg tylko wie… =)&lt;br /&gt;Nie chciałabym powiedzieć, że poznanie któregokolwiek człowieka było niepotrzebne. Każda taka znajomość, choćby najdrobniejsza, czegoś mnie nauczyła, w pewien sposób doświadczyła. Bez tego ten rok, który powoli schodzi z kartek kalendarzy, byłby wybrakowany. &lt;br /&gt;Tak, istotnie mogę powiedzieć, że spotkałam Jezusa. Ile to razy… Czy to wieczorem u siebie w pokoju, czy w kościele na mszy, na modlitwie w ciszy i skupieniu w pustej kaplicy, czy to w drodze do szkoły, w  autobusie, a w końcu w drugim człowieku… W niektórych szybciej, w  niektórych trudniej, później. Dzięki odnalezieniu tego uśmiechniętego oblicza Boga w ich obliczach nawiązały się kolejne, piękne znajomości, trwałe, miejmy nadzieję… Dziękuję Jezusowi za to, że dał mi się poznać w Nich. Dziękuję za to, że dzięki Jego obecności Oni odważyli się, by mnie spróbować poznać, bo to bardzo istotne. Choć często trudne, poznać takiego dziwaka, chcieć poznawać i nie zrazić się do dalszego działania. ;)&lt;br /&gt;Ogółem stałam się na nowo innym człowiekiem. Zaczęłam wyszukiwać czegoś pięknego, wartościowego w czymś, co jest ogólnie skazane na porażkę w takich badaniach. Oglądając filmy, czytając książki, czy słuchając muzyki zaczęłam wyciągać takie uniwersalne wartości. Z banalnego filmu akcji wyciągnęłam coś, co mnie zafascynowało, coś, co mi dało myśleć. Dziwaczeję! &lt;br /&gt;Kończę.  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lange ist nicht ewig.&lt;/span&gt; ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3648821703591749242?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3648821703591749242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/12/nicosc-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3648821703591749242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3648821703591749242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/12/nicosc-czasu.html' title='nicość czasu.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-7702872789154566336</id><published>2009-12-25T00:31:00.001+01:00</published><updated>2009-12-25T00:32:10.900+01:00</updated><title type='text'>anty świąteczny protest - song!</title><content type='html'>Może i nie będę dziś śpiewać, z jasnych względów, bo nie potrafię, ale jest dziś szczególna noc, gdy to Jezusek Malusieńki przychodzi na świat po raz... 2010? Coś około tego, gdyż wiadomo, że to data wielce umowna. I On przychodzi sobie na świat, płacze, drze się jak każde inne  niemowlę. Maryja z Józkiem płaczą łzami szczęścia i bólu, gdyż wiedzą, że ich Syn jest zapowiedzią zmian, zapowiedzią ich cierpienia. Jakby nie patrzeć, oboje nie są w pełni świadomi co ich czeka - żyją w błogiej nieświadomości jutra. Dlaczego więc my, którzy wiemy jak ta opowieść się zakończy, a raczej jak będzie przebiegać, bo to pobudza aspekt cierpienia w żywocie Chrystusa, jesteśmy nastawieni na wielką niepojętą radość w święta, bo przecież nam się należy, bo trzeba się cieszyć, trzeba być bardzo radosnym... Każdy z nas ponosi na swoich barkach swoisty krzyż przeżyć, wspomnień, bólu. W te dni cieszymy się na wieść tego, że "narodził się" Emmanuel, ale wiemy, ile On dla nas wycierpi! Dla mnie niepojętym byłaby bezgraniczna radość z rzędu " nie myśl o smutkach, carpe diem itp". To takie ... proste. Takie niepełne. Postaci Zbawiciela nie potrafię sprowadzić do poszczególnych Jego poczynań, ale opieram się na tym wszystkim, co się dokonało. Porównując do życia naszego... Nie potrafię się bezgranicznie oddać radości, świątecznemu nastrojowi, czy "rodzinnej' atmosferze, tym bardziej, że takowej nie mam, jakby nie patrzeć. Tradycją jest pokłócić się choć raz, popłakać się i przepraszać. Takie pojednanie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;last minute&lt;/span&gt;. W ten dzień, wigilijny, świąteczny uzmysławiam sobie także, choć zupełnie niepotrzebnie, o tym wszystkim co się działo, o tym, co mnie bolało, co chciałabym zmienić. Tematy poruszane przy stole są stricte raniące, bo jeśli padają pytania do rozwódki, co u jej byłego męża, albo do córki, do której ojciec się nie odzywał dwa lata, czy w końcu się odezwał, nijak ma się do tworzenia rodzinnej atmosfery. A być może to właśnie czyni taką typową dla mojej rodziny atmosferę? Właśnie w takich chwilach, w zaciszu pokoju, przy cicho pracującym procesorze komputera zdaję sobie sprawę, że moje święta nie są złe, są podobne do tych, które przeżywali Józef i Miriam w stajence. Taka parafraza rzeczywistości, przeniesienie w czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Abstrahując od wywodów, które zaczynały się sklejać w jedną kulkę pędzącą w dół, widzę jak tegoroczne święta są inne od pozostałych. Widzę, że nigdy dotąd nie zdarzyło mi się po prostu wyjść z domu w ten dzień o 22, by spotkać się ze znajomym. Nie zdarzyło mi się tak miło tego wspominać ( bo w zasadzie nie było wcześniej czego).  Wyszłam, a teraz tu jestem, jest kwadrans po północy i bynajmniej nie jestem na Pasterce. Tylko po to, by nie zakłócić rodzinnej atmosfery, by nie narazić się babci na docinki i mało trafne riposty przez co najmniej tydzień, w skrajnych przypadkach słyszałabym te narzekania za rok… Tylko dlatego, że nie mieszkam tam, gdzie dawniej. Trzy minuty od kościoła… O ileż łatwiej byłoby po prostu wyjść domu. I wrócić, po półtorej godziny. Teraz „zaledwie’’ 20 minut drogą, której nie znam, do kościoła, w którym nigdy nie byłam. Pięć minut mniej do „mojej” parafii środkami komunikacji, które i tak już o tej godzinie nie jeżdżą. Nieludzkim zachowaniem byłoby zamówienie taksówki. Taksówkarz ma swoje święta, niech je przeżywa w jak najmniejszym zapracowaniu… Czuję się czasem bezwstydnie bezradna. W pewnych momentach czas mógłby nie istnieć… Bo niby szczęśliwi czasu nie liczą, ale jednak im ten czas upływa dwukrotnie szybciej… Niestety… Chciałoby się powiedzieć „Chwilo, trwaj”, a ona ucieka w bezgraniczną otchłań bez-czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że już czas mnie nagli,  a myśli mam zbyt wiele, by je spisać, a niektóre są zbyt „moje” by je tu napisać. W każdym bądź razie wiem, że nasze szczęścia jednocześnie doprowadzają nas do obłędu, do takiego stanu, w którym tracimy pewność siebie i napełniamy się niepewnościami, wszelakimi… Tego nie lubię w radości. Tak, radość niewątpliwie niesie za sobą zmartwienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończę. Coś mnie dziś nawiedziło, a  może pozwoliło na takie myśli. Może pewna sytuacja natchnęła… Nieistotne, bo niepewne! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę błogosławionych świąt. Rodzinnych na sposób taki, jaki to jest w Waszej rodzinie, bo to pozwala na zatrzymanie się w czasie i kontemplację nad Waszymi więzami. Tego, by Jezus prowadził Was drogami specjalnie dla Was wybranymi, byście Mu się w pełni ufności oddali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrej nocy, Bożo-narodzeniowej Nocy.... ;) Cichej Nocy, świętej..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-7702872789154566336?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/7702872789154566336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/12/anty-swiateczny-protest-song.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7702872789154566336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7702872789154566336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/12/anty-swiateczny-protest-song.html' title='anty świąteczny protest - song!'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3595347927457292383</id><published>2009-12-11T19:32:00.001+01:00</published><updated>2009-12-11T20:12:31.324+01:00</updated><title type='text'>inspirując się życiem...</title><content type='html'>Czy do życia potrzebna jest inspiracja? Jeśli tak, to co nią może być? &lt;br /&gt;Ostatnio coraz częściej przychodzi mi myśleć na ten temat, po co mi inspiracja, co lub kto nią jest w moim życiu?&lt;br /&gt;Byłoby wspaniale inspirować się łykiem czarnej herbaty, jak zapewniają nas producenci jednej z reklam. Byłoby się jeszcze lepiej, jakbyśmy odnajdywali tę Siłę bez niczego. Tak po prostu. Chyba właśnie w tym momencie sama sobie odpowiedziałam, pisząc nieświadomie Siła przez duże "S".Zabawne.   &lt;br /&gt; Czuję się, zapewne śmiesznie i absurdalnie to zabrzmi, zmęczona życiem. Tylko nie w sposób, w jaki bywają "zmęczeni" dzisiejsi subkulturowcy, ludzie z showbiznesu... Mnie nie bawi zabawa w Siłę Stwórczą, nie bawi mnie wyliczanka życia i śmierci. Nie chcę stracić życia, a nawet paradoksalnie, chcę je bardziej wykorzystać, chcę je podziwiać, cieszyć się z niego... tylko właśnie,w  wykonalności już nie jest tak łatwo. Chcę, by powróciła dawna Monika. Bezwzględnie i niezaprzeczalnie. Może moje zachowanie i brak chęci do czegokolwiek to wynik jesiennej depresji, modnej choroby 21 wieku. Bo jeśli coś na jesień idzie źle, to zganiamy to na jesienne chandry, depresje... W zimę stajemy się istnymi homeopatami, b tu mnie boli, tam za zimno... za ciemno. Na wiosnę znajdujemy wiosenne przesilenie, a w wakacje za wysoką temperaturę. Co ciekawe, ten mechanizm jest czymś podświadomym i wręcz wrodzonym u człowieka współczesnego.Czuję się właśnie zamknięta w tym systemie, co do każdej godziny moje najbliższe są już z góry przewidziane przeze mnie samą.Najprostszym sposobem na zapewnienie sobie zmiany jest zaprzestanie brania Gutronu tudzież Betasercu, wtedy moje życie to istna, rzeczywista kolejka górska. Górska, czemu akurat tego epitetu użyłam? Niezmiennie tęsknota na Podhale wzrasta, z zastraszającą siłą w zastraszającym tempie. Ile skłonna byłabym zrobić dla choć jednego dnia w górach, na szlaku tak jak dawniej, to niepojęte, aż się tego powoli zaczynam bać. Staję się nieobliczalna moralnie, haha. ;) &lt;br /&gt;Zaczynam się cieszyć naprawdę szczegółami - temperaturą na termometrze, zapowiedzią śniegu, świąt, tego, że za 13 dni On przyjdzie ponownie. Tego, że jest obietnica świąt rodzinnych, co z tego wyjdzie, się zobaczy. Tak patrząc na przestrzeni czasu zaczynam znajdować cechy, do których wrócić bym nie chciała, momenty w życiu, które były trudne ale i przełomowe. Nie chciałabym za nic cofnąć się o parę miesięcy wstecz i znów zmagać się z niepewnością, nieśmiałością, z ogromną euforią po dajmy na to pewnym spacerze. I pomimo tego, że napisałam kolejną notkę bezwartościową, z brakiem punktu do zaczepienia, brakiem konkretów i konkretnego tematu... Pomimo tego, że zaczynam bredzić, stałam się na dziś wyjątkowo bardzo dużą grafomanką, taka, która nie uważa na poprawność, na przekaz. To się robi niebezpieczne, dla mnie przynajmniej. Właśnie w czymś takim wyraża się moja niechęć do życia tego które teraz mam, chcę nowości, świeżości, radości. Choć czerpię radość z drobnostek, chcę móc przestać myśleć o przeszłości o śmiało wkroczyć w nowy czas, miejmy nadzieję lepszy. I powoli dopinam projekt świąteczny redaktorski. Będzie dobrze. Musi być dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MONIKA, OPAMIĘTAJ SIĘ!!!  ;) &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3595347927457292383?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3595347927457292383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/12/inspirujac-sie-zyciem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3595347927457292383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3595347927457292383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/12/inspirujac-sie-zyciem.html' title='inspirując się życiem...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-774749255524962643</id><published>2009-11-26T17:09:00.004+01:00</published><updated>2009-11-26T22:43:20.093+01:00</updated><title type='text'>Ratunku, nie jestem sobą... (erste Hilfe)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Sw72ZrlegoI/AAAAAAAAALA/-3jQLaGb2do/s1600/bez%C2%A0tytu%C5%82u.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 149px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Sw72ZrlegoI/AAAAAAAAALA/-3jQLaGb2do/s320/bez%C2%A0tytu%C5%82u.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408531123575620226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Otoczona wszystkim, co niemieckie. W niegdyś niemieckim mieście zamieszkała. Niemieckie samochody, nazwiska... Niemiecki język w uszach. &lt;br /&gt;Decyzje, których dawniej bym nie podjęła, inaczej - bałabym się.&lt;br /&gt;Bez-ogródkowa szczerość. Chyba o to w życiu chodzi... Ale czasem zadziwiam pod tym względem samą siebie. &lt;br /&gt;Wielkie lenistwo i brak samozaparcia do czegokolwiek. Brak perfekcjonizmu.&lt;br /&gt;Brak empatii. &lt;br /&gt;Od dawien dawna chce to wszystko zostawić i uciec, gdzieś, skryć się. I często tak też robię, wychodzę z domu, by nie siedzieć i nie widzieć tego. By nie czuć. Paradoks, wychodzę, by poczuć. Ale co poczuć... Zależy, od sytuacji, od osoby...  Coraz częściej czuję ciepło. Od ludzi. Albo przynajmniej próbuje sobie je wmówić.&lt;br /&gt;Bycie chamskim - czy to nadal ja? &lt;br /&gt;Poruszanie tematów stricte nie moich. Zapoznawanie się z tym wszystkim, na siłę... &lt;br /&gt;W końcu chcę do swoich. Tęsknię za dawną ja... Ona chyba już nie wróci, niestety. Choć i ten okres w moim życiu zmienił, na lepsze. Dodał mi odwagi w działaniu, braku bierności. &lt;br /&gt;Dodał wiary, choć ją wypalał od tyłu, po cichu. &lt;br /&gt;Jestem zimna, czasem bezwzględna. Myślę, że to uda mi się zmienić, zmieniam to. &lt;br /&gt;Bardziej wyrachowana? Tak, tak to mogę nazwać. Czy tę cechę nabywa się wraz ze zdobywaniem kolejnych "leveli" życia? "Bo już to przeszłam, wiem jak to jest.... nie warto tak czy tak robić, nic się nie zmieni... "&lt;br /&gt;Neguję slogany, których byłam wyznawczynią. Wielka miłość na wieki?? A kto mówi o miłości, kto buduje na tak kruchej skale? Chyba przez dość długi czas do nikogo nie powiem "kocham Cię". Mogę powiedzieć do Boga, mamy... d rodziny, najbliższych przyjaciół. Ale nie do mężczyzny. Nie wyobrażam sobie, że jeśli nawet świat mógłby zawirować na punkcie jednego, powiedziałabym mu, że go kocham... Nie nie nie... Czyżbym w tym momencie użyła zaprzeczeń Piotrowych, trzykroć nie? Boże, oszczędź mnie od tego uczucia, jeszcze nie teraz... ;) &lt;br /&gt;Lubię język niemiecki, słyszany od jednej osoby, to nie powinno nikogo dziwić... Co z tego, że w domu rodzinnym na święta, gdy babcia przyjeżdża używamy wszyscy na wyrywki tego języka. Niestety. A może i stety? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Uchroń..." ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                         &lt;br /&gt;                                      &lt;span style="font-weight:bold;"&gt; ***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam zauważać dobre strony, pozytywne dla otoczenia, mojej KWC. Dzisiejszy wieczór bardzo do mnie przemówił... Dzięki temu doświadczeniu, naprawdę coraz częściej spotykam Boga, słyszę Jego odpowiedź i zawołanie. A co lepsze, coraz więcej widocznych dla mnie znaków Jego ingerencji w moje życie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-774749255524962643?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/774749255524962643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/11/ratunku-nie-jestem-soba-erste-hilfe.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/774749255524962643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/774749255524962643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/11/ratunku-nie-jestem-soba-erste-hilfe.html' title='Ratunku, nie jestem sobą... (erste Hilfe)'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Sw72ZrlegoI/AAAAAAAAALA/-3jQLaGb2do/s72-c/bez%C2%A0tytu%C5%82u.gif' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-7851349991294621197</id><published>2009-11-10T15:36:00.000+01:00</published><updated>2009-11-10T15:37:44.084+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmyślania nad zimną zieloną herbatą...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coraz bliżej święta...'/><title type='text'>Coraz bliżej... "wydatków obcowanie".</title><content type='html'>Coraz bliżej...&lt;br /&gt;Wydatki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Specjalnie sparafrazowałam słynną ramówkę CocaColi... Nie lubię świąt jako takich. Tych pisanych z małej litery. Wręcz mam uraz. Ta radość, taka jest napędzana poprzez reklamy w telewizji, neony w kształcie choinek, gwiazdek... Świetlówki dają nam coraz to wyraźniejszy sygnał o tym, że święta zbliżają się nieuchronnie... Szare miasta rozbłyskują się setkami, tysiącami, ba, milionami światełek. Wszyscy sztucznie się uśmiechają, w nerwowym poszukiwaniu prezentów dla znajomych, bliskich. Przecież o to chodzi w tym wszystkim, reklama musi być jak gąbka w kształcie choinki, zanurzona w olejku sosnowym- przesiąknięta "świętami"... bo czymże byłby ten czas niewykorzystany przez media, przez producentów.... Rodzina nagle się jednoczy, są pojednawcze gesty, życzenia szablonowe, teraz już modne przez smsa ze ściągniętym tekstem ze strony internetowej... To wszystko jest takie... sztuczne? Tak, mam wrażenie,że w te dni sztuczność dzisiejszego świata, plastikowość piętnuje się jeszcze silniej niż dnia zwykłego. To paradoksalnie w te dni, ludzie biedni, opuszczeni, pomimo być może radości na wspomnienie co działo się lat 2000 temu, czują nieopisany ból, być może zazdrość... Czują się prawdziwie opuszczeni, bo wcześniej nie mieli na to czasu, by spocząć i myśleć... By obejrzeć w kolorowym świecie za szkłem jak przeżywają święta inni, jak życzą radosnych, zdrowych, rodzinnych świąt... Jednocześnie wiem, że ten nastrój iście rodzinny, sielski chodzi za mną od września. Być może z chęci odpoczynku dłuższego. Czasu dla siebie, dla Boga, czasu na rekonwalescencję umysłu, duszy. Jednocześnie wzruszam się jak rok temu, dwa lata temu na dźwięki polskich kolęd, te zagraniczne wprawiają mnie w radosny byt ducha... Jednocześnie chcę zasiąść do wspólnego stołu pachnącego siankiem, chcę wspólnie symbolicznie podzielić się opłatkiem ze znajomymi, a w końcu z rodziną... Chcę piec pierniki, strucle makowe, kleić pierogi, uszka... Chcę ubierać żywą choinkę, w ozdoby robione przeze mnie w dzieciństwie, w niekompletne bombki, w aniołki wycięte dwa lata temu, gdy święta były inne... gdy byłam ja i mama. Chcę przyozdobić drzewko swoimi emocjami, tak! Chcę życzyć bliskim z całego serca nie zdrowych, radosnych świąt, ale pięknego życia, by ich powołanie się wypełniło. Nie tylko w te parę dni... We wszystkie dni. Chcę zobaczyć kiczowatego pana przebranego za Mikołaja. Kocham te dni i jednocześnie nienawidzę... Gdy w październiku zobaczyłam świąteczną wystawę, dodam, że na początku tego miesiąca... Nie wiedziałam co o tym myśleć. Było to dla mnie co najmniej niesmaczne. Gdy parę zaledwie dni po 1 listopada aglomeracja centrum handlowego przybrała świetlną osłonkę, załamałam się nad beznadziejnością komercjalizacji tych dni. Które, notabene, nastąpią za dooobry miesiąc.  Ale to wszystko jest potrzebne w dzisiejszym, zatroskanym o cyferki świecie. Żyjemy na tym globie z matematykiem, z Małego Księcia. Dorośli nie dostrzegają piękna, prawdy, widzą przez cyfry... Mają takie niewidzialne okulary na oczach. Może to dobrze, że te media nam przypominają co się zbliża, jaki czas... Bo w zapracowanym człowieku często nie można rozbudzić ducha świąt tych Chrystusowych. Zapracowany człowiek mógłby nie zauważyć, że w ogóle te dni zaraz przyjdą... Tak, one zdecydowanie przychodzą po cichu, niczym pierwszy śnieg, delikatnie... ale za to jaki rozgłos towarzyszy temu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To już drugie święta...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-7851349991294621197?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/7851349991294621197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/11/coraz-blizej-wydatkow-obcowanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7851349991294621197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/7851349991294621197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/11/coraz-blizej-wydatkow-obcowanie.html' title='Coraz bliżej... &quot;wydatków obcowanie&quot;.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2776039620772545900</id><published>2009-11-03T17:57:00.002+01:00</published><updated>2009-11-03T18:25:21.697+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SvBnZ2D2wZI/AAAAAAAAAKA/-nPEcIwY4AE/s1600-h/raczkiiii.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SvBnZ2D2wZI/AAAAAAAAAKA/-nPEcIwY4AE/s200/raczkiiii.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399929646923301266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z jednej twórczej rozmowy. Tekst to moje oryginalne słowa, w cudzysłowie zawarte odpowiedzi współrozmówcy, bez nich następujące zdania traciłyby sens. Dla takich rozmów warto żyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pokaże czas... bo czas jest wyznacznikiem wszystkiego. i to kocham i nienawidzę w czasie, że płynie... ale nie przyspiesza, ze jest stały. jak nikt.  ani nie przyspieszy kiedy tego chcesz, ani nie zwolni. bo on jest jak narkotyk. myślimy że my wszystko kontrolujemy i dzięki naszej elokwencji jesteśmy zabawni, ale to on w nas działa.  a potem nadchodzi kac- moralny. czasu nigdy nie braknie. czas może nam tylko przelecieć miedzy palcami, czas może być niewykorzystany tak jak powinien i wtedy czujemy pustkę. pustka jest sugestią Boga, że nad czymś warto popracować. satysfakcja więc to nic innego jak wypełnienie woli Bożej, jak akceptacja w Jego oczach. ;) i kiedy widzą coś złego, te jego oczy, to wtedy nadchodzi ta pustka. taki alarm. ten alarm jest czymś więcej niż budzik w naszym codziennym życiu, bo gdy się spóźnimy, konsekwencje są o wiele mniejsze niż spóźnienie się do nawrócenia. "a nawrócenie jednej owieczki jest większą radością dla Boga niż z 99 sprawiedliwych". Tak. I każdy z nas jest taką owieczką. Choćbyśmy szli za nim przez długi czas, choćbyśmy od urodzenia nie podążali szlakiem naszego Pasterza, to i tak On po nas wróci i będzie się cieszył, że nas odnalazł. Kocham Go za to..."a on kocha Cię". I Ciebie.Bo moim wielkim marzeniem jest móc Go przytulić, poczuć Jego dobroć i ciepło i usłyszeć, ze jest ze mnie dumny, pomimo mojej grzeszności.Tylko, czasami mam ochotę kłócić się z Nim, za co On mnie kocha... Przecież ja Go traktuję jak wroga, spycham Go pomiędzy inne, mało ważne aspekty mojego życia. A powinien być pierwszy. I jestem przeszczęśliwa, kiedy mogę czuć, że ziarenko Jego, Jego słowa, które niegdyś zakiełkowało w moim sercu, teraz rośnie i chce wydawać owoce. Pomimo tego, iż grunt niedobry. Ale chcę się doskonalić w roli ogrodnika. ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2776039620772545900?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2776039620772545900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/11/z-jednej-tworczej-rozmowy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2776039620772545900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2776039620772545900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/11/z-jednej-tworczej-rozmowy.html' title=''/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SvBnZ2D2wZI/AAAAAAAAAKA/-nPEcIwY4AE/s72-c/raczkiiii.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-6368206752544606831</id><published>2009-10-24T21:29:00.002+02:00</published><updated>2009-10-24T22:43:51.408+02:00</updated><title type='text'>Uzależnienie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SuNYbCAmAuI/AAAAAAAAAJ4/eMEXU3Cd2V8/s1600-h/P6230039.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SuNYbCAmAuI/AAAAAAAAAJ4/eMEXU3Cd2V8/s400/P6230039.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396253999939060450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Bóg jest bliżej nas, niż my siebie samych.&lt;/blockquote&gt;św.Augustyn&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzależnienie nie zawsze równa się odwyk. Jest takie jedno uzależnienie, które mną zawładnęło. Całą mną. Powstał swoisty strach bez tego Narkotyku w moim życiu. Wiedza, że bez niego, bym nie istniała jest przytłaczająca. Ale z drugiej strony, jakby nie patrzeć, dodaje otuchy. Powiecie, że bredzę? Nic z tych rzeczy. Mogłabym zacytować fragment utworu Pneumy, a wszystko stanie się jasne... "Bez Ciebie zacząć nowy dzień, na prawdę boję się..." Żeby już nie było niedomówień, mowa o Bogu. Tak, jestem od Niego uzależniona. W luźnej rozmowie z przyjacielem, zaczęliśmy się zastanawiać, czy takie uzależnienie jest złe, czy w ogóle, może być tylko dobre. Otóż tak, uzależnienie od Jezusa, jest w moim życiu, dla mnie czymś bardzo dobrym i bynajmniej nie zamierzam iść na odwyk. Nigdy. Inna kwestia, czy można być uzależnionym, ogólnie od kogoś, kto jest bliżej nas, niż my sami? On zawsze jest przy nas, nawet jeśli Mu mówimy, żeby sobie poszedł, że Go nie potrzebujemy... Ile jest takich sytuacji, że zapominamy, że On kroczy razem z nami, a potem w złości krzyczymy, ze On nas opuścił, mimo że tak nie jest. Chciałabym już więcej Go nie zawodzić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-6368206752544606831?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/6368206752544606831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/10/uzaleznienie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6368206752544606831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6368206752544606831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/10/uzaleznienie.html' title='Uzależnienie.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SuNYbCAmAuI/AAAAAAAAAJ4/eMEXU3Cd2V8/s72-c/P6230039.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8403029877907282388</id><published>2009-10-05T15:17:00.002+02:00</published><updated>2009-10-05T15:25:38.145+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Ssnx86JqU3I/AAAAAAAAAJg/hBSqYb_skVk/s1600-h/P7220010.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 241px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Ssnx86JqU3I/AAAAAAAAAJg/hBSqYb_skVk/s320/P7220010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389104457829733234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Boże mój...&lt;br /&gt;Dlaczego wszystko co tu się dzieje na Ziemi, jest tak nierównomiernie porozkładane po personach? Nie, żebym miała jakieś skargi, zażalenia... Choć tak, nagle wszystko stało się dla mnie przeszkodą. Dlaczego nie mam takiego życia, jak wielu, bez chorób, bez obaw, bez strachu? Dlaczego nie mogę być szczęśliwa w rodzinie, w związku? Czy jestem aż taka niepoprawna, by wszystko na mnie spadło? &lt;br /&gt;Słyszałam o Tobie, że mnie bardzo kochasz i dlatego to mnie teraz tak doświadczasz, w taki bolesny sposób, bo chcesz, bym była do Ciebie podobna... Tylko ja jestem zwykłym, grzesznym człowiekiem... Nie wytrzymam, obawiam się, tego bólu, tej próby.&lt;br /&gt;Czym moja mama sobie zasłużyła, by kiedyś być może cierpieć jak Maryja? By obawiać się o to, co niestwierdzone? &lt;br /&gt;Boże mój, dlaczego aż tak bardzo mnie kochasz, a ja nie potrafię tego docenić, dlaczego masz wobec mnie taki a nie inny plan? Przecież mnie znasz i przenikasz moje myśli... i ponoć nie wymagasz od nas nic ponad nasze siły...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8403029877907282388?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8403029877907282388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/10/boze-moj.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8403029877907282388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8403029877907282388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/10/boze-moj.html' title=''/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/Ssnx86JqU3I/AAAAAAAAAJg/hBSqYb_skVk/s72-c/P7220010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3234693861148771609</id><published>2009-09-30T19:38:00.003+02:00</published><updated>2009-09-30T20:16:43.527+02:00</updated><title type='text'>wspomnienia.</title><content type='html'>Czasem nachodzą nas... wspomnienia. Mnie szczególnie w takie dni jak dziś. W takie wieczory. Popijając zieloną herbatę z cytryną, patrząc się w migające światełka- okna w szpitalu na wprost z mojego okna... Znów dopada mnie melancholia, pustka. Tak, pustka... Człowiekowi czasem mało potrzeba, by odkrył w sobie taki stan, bach, przychodzą wspomnienia i brakuje mu wszystkiego... &lt;br /&gt;Brakuje mu przemierzonych i tych nieprzemierzonych, bądź też odkrywanych w marzeniach miejsc... Szlaków, po którym nieśmiało stąpał, by odkryć coś... coś nowego. Skał, na których już na zawsze zostały uwiecznione ślady ludzkich stóp- wyślizgane płaskie kamienie, utrudniające wdrapywanie się na szczyt, niekiedy mokre. Brakuje urokliwej kosodrzewiny, zakrywającej to, co za nimi, to co spowite nutką tajemniczości i majestatu samego w sobie... Miejsc z dzieciństwa, polan leśnych, z malowniczym pejzażem rodzinnym, kocyk, tata, mama i dziecko. Wspólnie zaśmiewających się z przeciwności losu i wszelkich trudności. Spacerów poprzez dzikie lasy, łąki nieskażone techniką- ludzką krzywdą ku przyrodzie. Czy kiedykolwiek przyroda zdoła uchronić się przed ludźmi? Czy potrafi zachować choć odrobinę swojego uroku, gdy jest właśnie dzika? Gdy łąki są zarośnięte tak, jakby On porozrzucał na ślepo nasiona maków, traw wszelakich, chabrów... Maików... &lt;br /&gt;Jakże piękne są lasy, gdzie nie ma śladów wycinki? Konary poprzewracane ze starości, porośnięte mchem... Wysokie sosny, buki, brzozy wspinające się jakoby do Niego... A pomiędzy nimi wole jastrzębie, orły, dzięcioły, wróble... Wszystko żyjące w całkowitej harmonii, namaszczone Tchnieniem.  Dlaczego człowiek sobie upodobał te właśnie tereny do podniesienia własnych ambicji, do zyskania awansu społecznego.... Na co mu się to zda. &lt;br /&gt;Tak, tęsknota do wakacji, do czasu przepełnionego leniwym obcowaniem z naturą, to ona mnie przepełnia. Może i jestem zbyt wrażliwa, zbyt uczuciowa... Ale ból z racji tego, że nie mogę znaleźć się gdzieś pośród kosodrzewiny, uważając na osypujące się piargi przeszywa wręcz mnie. Czuję się tak, jakby zabrano mi coś mojego, coś, co było moją własnością, jednocześnie coś, czego nigdy sobie nie chciałam przywłaszczyć. &lt;br /&gt;Przyroda zawsze będzie mnie wzruszać jak muzyka, będzie przenikać moją dusze i będzie powodowała łzy szczęścia, ale też i łzy bólu. Bo tak na prawdę, muzyka i przyroda, natura to bardzo bliskie tematy.  Obie potrafią być mroczne, ponure, wesołe niczym śpiew skowronka, majestatyczne, podniosłe... &lt;br /&gt;Marzę sobie po cichu także o spotkaniu z niektórymi ludźmi, tymi, których mi niesamowicie brakuje. Czy to nie jest egoizm? Oni nie mogą przy mnie być, a mam żal, chyba do Boga. Wiem, że nie powinnam. Wiem, jak ja to dobrze wiem. Chciałabym, by parę sytuacji się rozjaśniło, by wróciło to, co kiedyś było. Chciałabym odważyć się na bardzo szczerą rozmowę z niektórymi, choć za bardzo nie mam jak i znów czuję żal, ale tym razem do siebie,z byt dużo wymagam, od siebie. Staję się chłonna niczym gąbka, coraz bardziej wrażliwsza, coraz więcej emocji, tęsknoty i pragnień we mnie, czuję, ze niedługo nie będzie miała się gdzie podziać woda- to co mnie wypełnia i nagle wszystko się wyleje. Bez uprzedzenia.&lt;br /&gt;I wiecie co? Odkryłam, ze lubię słuchać nudnych opowieści. Wypływające z ust Rafała, stają się bardzo ciekawe, piękne... nie są nudne, są cząstką Jego, są cholernie ciekawe... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rsU4qrP7J4o"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3234693861148771609?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3234693861148771609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/09/wspomnienia.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3234693861148771609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3234693861148771609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/09/wspomnienia.html' title='wspomnienia.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8957376374238520436</id><published>2009-09-12T13:30:00.003+02:00</published><updated>2009-09-12T20:18:59.369+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krytyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakochując się w kawie'/><title type='text'>Maski.</title><content type='html'>Ilekroć jestem w swoim otoczeniu, w szkole, w kościele, gdziekolwiek, czuję się otoczona klonami, ludźmi przybierającym maski i przesadnie ukazującymi swoje poglądy. Przykład? Kolega. Słucha Metalliki. Ostatnio rozmawiamy o muzyce, wymieniamy się ulubionymi kawałkami tejże kapeli i nagle nie chcę wierzyć własnym uszom, on określa siebie jako zagorzałego fana na podstawie tego, że... ma zdjęcia chłopaków w komórce. Kupił koszulkę z logo zespołu... i w Gitar hero ( nazwa spolszczona) namiętnie gra. Aż mnie uderzył bezsens jego słów. Po cholerę, pytam ja się, tak bardzo chce się z tym wszystkim obnosić? &lt;br /&gt;Przesadne stosowanie eufemizmów, nadużywanie ich wręcz, by nie powiedzieć wprost... O czym to świadczy? Ni mniej ni więcej o strachu przed życiem, o strachu przed wyrażaniem siebie, swoich opinii, osądów. Mamy na to, powiedzmy taką sytuację. Dwóch znajomych i jeden z nich, popełnia błąd w oczach drugiego. A ten, zamiast powiedzieć wprost o co mu chodzi, to kręci, smęci, jego słowa opływają szerokim łukiem temat tabu i za nic w świecie, nie jest w stanie powiedzieć wprost. Dlaczego? Bo się naturalnie - boi. Nie chce wyjść na zimnego drania, na bezdusznego krytyka, zatem woli być odrobinkę tylko, nieszczery, w imię dbałości o "dobre samopoczucie swojego rozmówcy", za czym kryje się jego własny brak poczucia winy. Takie obieranie czynu w ładne słowa, ie zawsze są odbierane tak, jakbyśmy chcieli to przekazać. Często dochodzi do nieporozumień, a to dlatego, że "myśleliśmy, że to był żart, albo co gorsza komplement... "&lt;br /&gt;Ślepe podążanie za wzorcami z estrady, za znajomymi... Bo oni mają, a ja nie... I tu mnie oczywiście boli, a jakże. Ukrywanie swoich słabości i gloryfikowanie, co zazwyczaj wychodzi dość... groteskowo, by nie powiedzieć, żałośnie, swoich powodzeń, wielkich czynów, zasług... &lt;br /&gt;Częsty brak spójności z tym, co siedzi w nas w środku i z tym, co wypływa z naszych ust. Ale to już można podciągnąć pod sztuczną wrażliwość społeczną.&lt;br /&gt;Teraz nawet czytanie książek, słuchanie muzyki, studiowanie, praca... sprowadzają się do tego, co jest modne w naszym środowisku, polecane przez otoczenie, bo... Musimy być zaakceptowani. Mamy mylne wrażenie, że aby być zaakceptowaną osobą, będąc sobą, musimy się podpasować pod to, jakie ideały wyznaje persona dyskutująca z nami, będąca z nami w byle jakiej wspólnocie. I jeszcze szczerzymy chciwie zęby, zacieramy dłonie i mówimy, że jesteśmy inni, jesteśmy sobą... &lt;br /&gt;Do pracy przybieramy maskę ogarniętego, służbistę, zasiewającego zrywkami flirtu, kokieterii... Z przyklejonym delikatnym uśmiechem, skierowanym do każdego... &lt;br /&gt;Przy partnerze jesteśmy w miarę sobą, ale to zależy od stażu związku. Na początku udajemy, polujemy i gramy. Nie chodzi mi o to, że kłamiemy osobę, którą kochamy, nie nie, ale z jednej strony jesteśmy zaślepieni przez potęgę uczucia, a z drugiej jesteśmy spięci, bo być może przez naszą małą gafę, nasz skarb niepojęty, może się przypadkiem odkochać! Będąc w kościele, modlimy się najgłośniej, pierwsi ruszamy do Komunii, wstępujemy do wspólnot parafialnych, by po tym wszystkim, pójść się uchlać, zdradzić żonę, męża, obgadać... Plotkować z przyjaciółką, o zgrozo, w kościele jeszcze (!) kto jak jest ubrany, kto nie ma gustu, kto ile zarabia, kto mógłby dać więcej na tacę, co ostatnio zrobił ten i ten ksiądz ( jakże hańbiącego i demoralizującego z resztą...) jaka to dzisiejsza młodzież jest zepsuta( uprzednio robiąc to samo, za co oskarżały młodzież). &lt;br /&gt;Sztuczna skromność, wylewająca się potokami. Mówienie: a skądże, nie jestem inteligentna, pracowita ( inne epitety, w stosunku do zapotrzebowania) by usłyszeć jeszcze większy wylew komplementów... by połechtać swoją dumę, ambicję... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kimże w dzisiejszych czasach jest człowiek? Kim innym, jak nie aktorem? Może nieświadomie bierze udział w grze, w roli swojego życia, może nie ma świadomości konsekwencji... Jak to było dawniej? Czy ludzie równie dobrze pozorowali, stwarzali dobrą minę do złej gry? Czasami wręcz brzydzę się człowiekiem i jego poczynaniami... A On nakazuje mi kochać każdego człowieka, jak brata... Niemożliwe? Niewykonalne? Skądże znowu. Irracjonalne, ale istotne a przede wszystkim... prawdziwe. &lt;br /&gt;Ktoś by powiedział, że jestem naiwną... Ale i ja nie jestem idealna. I ja jestem aktorką. Tak jak każdy z nas. Pomimo tego, że staram się żyć wg tego, co ja sobie sama narzucam, nie wg tego, co modne, co słuszne... Czuję się czasem jak manekin, a świat popkultury tylko pociąga  śmiejąc się ironicznie, za cienkie sznureczki...&lt;br /&gt;Jak się zachłysnę, swoim godnym życiem, czuję się jak faryzeusz, przypomina mi się słynna jego modlitwa... " o dzięki Ci Panie, że nie jestem taki jak on..." Ale ja jestem! Choćbym się broniła... Jestem. Jestem człowiekiem. Każdy, KAŻDY, ma swoje chwile zwątpienia i słabości. Przykładowo zarzuciłam paroma wersami o tym, jak człowiek zachowuje się w niektórych codziennych sytuacjach... Być może z racji tego, iż są to dla mnie zachowania skrajne i niewątpliwie, dziwne. Ale jest o wiele więcej takich sfer w życiu człowieka. Nieskończenie wiele. Godnych potępienia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8957376374238520436?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8957376374238520436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/09/maski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8957376374238520436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8957376374238520436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/09/maski.html' title='Maski.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8613729408363378639</id><published>2009-08-31T17:06:00.002+02:00</published><updated>2009-08-31T17:48:49.282+02:00</updated><title type='text'>Refleksja na koniec wakacji.</title><content type='html'>Może to dość infantylnie zabrzmi, ale wakacje były nieskończenie długie, ale czuję się tak, jakby ich nie było. Wakacyjne romanse? Brak, jeśli nie liczyć romansu z książką Schmitt'a, czy też urojonego romansu z klerykiem. Nowe znajomości? Najpierw warto zastanowić się, co w dzisiejszych czasach oznacza słowo znajomy. Popatrzmy na sławetny portal nasza-klasa.pl. Ilu tam mamy znajomych, dwustu, trzystu... i tak nieskończenie w górę, ale tak naprawdę, jaki kontakt mamy z większością? Nie licząc wspólnot, do których należymy typu klasa, środowisko w pracy, biurowiec, Kościół itd, mamy sporo znajomych, których widzieliśmy parę razy, lub też raz, zamieniliśmy parę zdań, jedno zdanie, słowo... I to są nasi dzisiejsi znajomi, o których sporo wiemy od innych, ale bezpośrednio od nich, nic. Więc takich znajomych zyskałam masę. A jak brzmi moja własna definicja tegoż słowa? Nie licząc tego, że znajomy może być bliski, lub też daleki, znajomy to taka osoba, z którą chcę nawiązywać stale kontakt, nadal. Nie przypinam ludziom karteczki z wielkim groteskowym napisem :PRZYJACIEL. Tak więc... Ilu znajomych mi przybyło? Paru, garstka. Ale cieszę się z ich obecności w moim życiu, bo im wiele zawdzięczam. Dali mi chociażby zwyczajną radość z niczego. Nie, nie z niczego, ale z tego, że po prostu byli, w tych momentach. Ile rozczarowań? Wiele. Głównie swoją osobą, swoją głupotą i małością.Drugorzędnie, ludzką głupotą i ograniczeniem, czy tez fałszywością. Najwięcej dające dni? Dwudziesty piąty czerwca. Pewien spacer. Takie zbliżenie całkowite z pewną osobą, na swój sposób pożegnanie. Ale potwierdzenie chęci utrzymywania kontaktu. Umocnienie więzi. Drugi, trzeci, czwarty lipca. Dni przepełnione Nim. Niezapomniane chwile, pełne czułości, radości, uśmiechu... Ale też zapowiedź tęsknoty. Pełnowymiarowej. Czternasty, dwudziesty drugi i trzeci lipca. Te dni rekolekcji, najbardziej odbiły się na moim Ja, na mojej wierze. Upadłam i jednocześnie powstałam. Wakacje już oficjalnie minęły. Skończyły się dni przepełnione leniwym powietrzem, zapachem morskiej chłodnej wody obijającej się o skały, zapachu ziół na łące łomnickiej, zapachu czarnego adidasa (;p) zapachu skoszonej trawy... Skończyły się chwile spotkań z Tymi, których kocham... Wszystko to zwieńczyło pasmo niesamowitych chwil, spotkań, rozmów... Wszystko tak pięknie się wypełniło...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8613729408363378639?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8613729408363378639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/08/refleksja-na-koniec-wakacji.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8613729408363378639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8613729408363378639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/08/refleksja-na-koniec-wakacji.html' title='Refleksja na koniec wakacji.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2277641454415888382</id><published>2009-08-17T21:02:00.002+02:00</published><updated>2009-08-17T21:38:38.593+02:00</updated><title type='text'>Memento mori...</title><content type='html'>Niedziela. Po nieudanym rajdzie po kościołach opadam z sił. Zewsząd otaczająca mnie gorączka, dopada mnie i dusi. Powietrze wisi w powietrzu, ani drgnie. W głowie huczą wręcz moje myśli. Mężczyzna, w kapeluszu, obtartych spodniach, rozciągniętym swetrze... I to, jak dziękował za chleb, za zwykły chleb... Ten impuls, pomóc, nie pomóc, zaproponować czy nie, zostawić samemu sobie i na pastwę innych... Czy też, może on nie ma pieniędzy, bo wydaje na alkohol? Zmaganie z krucjatą... Szybka decyzja. Trucht do spożywczo-monopolowego."Poproszę chleb. Jeden. Obojętnie.Może być. I dwie parówki jeszcze." Taki mało znaczący gest, dla mnie i Ani tak naprawdę żaden "wyczyn". Kiedyś pomyślałam sobie tak: "Całego świata nie zbawię. Jednak pomagając konkretnym osobom, mogę się sporo do tego przyczynić." &lt;br /&gt;Jazda jeszcze bardziej parnym tramwajem, istne marzenie. Wysiadam, majestatycznie wkraczam ( ok, może i moje słownictwo nie pasuje do charakteru mojego przejścia przez bramę kościelną, ale nadaje tonu i podnosi prym) ok, kroczę przez bramę kościelną i oczom własnym nie wierzę. Myślę sobie, co tu się u licha dziś dzieje. Cyrk w okolicę przyjechał, czy co? Pod kościołem chodzą kobiety w lateksach, spódnicach ledwo okrywających im pół... cztery litery. Obcasy o niebotycznie wysokim i zarazem wyprofilowanym na szpilkę słupku. Na twarzy nie tapeta, a tynk. Jest coraz gorzej- tych klonów przychodzi coraz więcej. Nie do nich iść i mówić, że do kościoła strój godny obowiązuje. One nawet u bluzki ramiączek nie mają... Pięć minut do mszy. Wchodzimy. W kościele hałas, harmider. Chrzciny. Po ilości świeczek i wzniosłej czyt. głośnej i krzykliwej atmosferze, łatwo jest wywnioskować, że mówimy o liczbie ich bardzo mnogiej. Dziesięć dokładnie. Pięknie bardzo, dziesięć nowych członków wielkiej rodziny. Nowe pokolenie rośnie Chrześcijan, tylko się cieszyć. Dopiero co się narodzili, życie przed Nimi, te perspektywy, pierwsze miłości, zawody, żale... próby... czasu... Tak to się zamyśliłam słuchając kolejno regułki każda z innym imieniem: Weroniko, Maju, Danielu... to jest NOWE ŻYCIE. I po mszy. Wracam znów tym samym, tłocznym i śmierdzącym tramwajem. Wcześniej zaliczając Grześka. Ta głęboka treść, to opakowanie, autoreklama i wspomnienia... To tworzy niesamowitą otoczkę do wafelka w gorzkiej czekoladzie za 0,90 PLN. ( chyba, że kupujesz w biedronce dziesięciopak -  masz taniej, ot ekonomiczne refleksje ;)) Uchylam bramkę do tajemniczego mojego ogrodu, ale tego jeszcze zanim Marry i Collin zdąrzyli w nim zadziałać;p. Idę nagrzanymi płytami chodnikowymi, słysze turkot silnika helikoptera, pędzącego z zawrotną prędkością w stronę  drogi krajowej nr 7. Ze szpitala. Ktoś znów zmaga się ze śmiercią i życiem... być może głupotą... Ktoś umiera... I w głowie tylko piszczący, drażniący dźwięk aparatury...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2277641454415888382?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2277641454415888382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/08/memento-mori.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2277641454415888382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2277641454415888382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/08/memento-mori.html' title='Memento mori...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-4497838282954849938</id><published>2009-08-14T17:57:00.005+02:00</published><updated>2009-08-14T19:24:19.911+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czy już za późno...'/><title type='text'></title><content type='html'>Czasem nie ma się o czym napisać konkretnie, a mimo to, chęć jest większa. Nieraz jest tak źle, że chce się w martwym tekście wpleść swoje emocje... &lt;br /&gt;Dawno nie pisałam, przeżyłam wiele, bardzo wiele ciekawych, pouczających sytuacji. &lt;br /&gt;Rekolekcje... Piętnaście dni, skondensowane życie Chrześcijanina w pigułce. Każdy dzień na pozór taki sam, ale każda sekunda tak naprawdę inna. Każda pobudka inna, każda jutrznia inna, każda rozmowa z bratem, czy spacer inny... Każda modlitwa wieczorna całkowicie z innymi intencjami...  Każda noc, niedochowane do końca Silentium Sacrum poprzez rozmowy, pomoc byciem obok.... To wszystko sklejało się w taką jedną, bardzo spójną całość. Pamiętne podejście na Kicarz... I msza, te momenty z Tchnieniem Ducha... Rewelacyjny czas, Katharsis. &lt;br /&gt;Jednak, prawdziwe rekolekcje zaczynają się teraz. To teraz jest najtrudniej się zdyscyplinować, skupić na modlitwie. To teraz mam problemy z nią na powrót...&lt;br /&gt;Podpisanie krucjaty zobowiązuje mnie do innego, bardziej czujnego życia. &lt;br /&gt;I jeszcze jedno... Gdzie ta sama ja co twierdziła, ze każde cierpienie ma sens? Teraz, gdy znów mnie to dotyczy, ja tracę wiarę w te słowa. Jaki sens do cholery miałoby to wszystko mieć? Po co Boże to wszystko? Mimo, że to był wspaniały czas... Taki paradoks w człowieku siedzi.  Zamiast cieszyć się z pięknych wspomnień, ba cudownych, niezastąpionych, on martwi się nad utratą. &lt;br /&gt;To tylko, aż życie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;  http://www.youtube.com/watch?v=0EWXXhSjGkI&amp;feature=related&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;i Ona wie co mi w duszy gra...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-4497838282954849938?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/4497838282954849938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/08/czasem-nie-ma-sie-o-czym-napisac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4497838282954849938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/4497838282954849938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/08/czasem-nie-ma-sie-o-czym-napisac.html' title=''/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8624630388412499267</id><published>2009-07-10T13:20:00.004+02:00</published><updated>2009-07-10T13:43:32.776+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świadectwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autorytet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>cyrk na kółkach.</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;"Monika, proszę podejmij ten krzyż, póki nie podejmie go za Ciebie Jezus..."&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo istota naszego życia jest podejmowanie codziennie krzyża swojego... Człowiek jest grzeszną istotą, która każdym swoim grzechem obciąża belkę krzyża Jezusa...&lt;br /&gt;W każdym z nas ponadto siedzi egoista. Czyż nie łatwiej byłoby mi zostawić to tak jak jest, powierzyć męki Chrystusowi, bo " On i tak cierpi"? Przecież na co dzień obarczamy kłopotami rodziców, nauczycieli, społeczeństwo... Szefowi mówimy że nasz przełożony nie wytłumaczył nam tego czy tamtego i dlatego nie zrozumieliśmy... &lt;br /&gt;Nikt nie jest tak idealny jak On, który wszystko z pokorą bierze na siebie. My często nie znamy pokory, skaczemy jak koguty, bo to my, bo nie damy się upokorzyć, poniżyć...&lt;br /&gt;Ile ja miałam takich sytuacji w życiu, że chciałam sobie sama udowodnić, ze dam rade, bez nikogo, a dopiero po wielu klęskach dowiedziałam się, że bez Niego nie dam sobie z niczym rady. &lt;br /&gt;Wczoraj także dowiedziałam się, ze można być egoistą dla samego siebie. Dobre, prawda? I ja nim jestem. Bo nie dbam o siebie, bo jestem uparta. &lt;br /&gt;Cholernie trafiło także to do mnie, że na spowiedzi usłyszałam te same słowa, co św. Piotr, uciekając przed śmiercią, gdy powiedział pamiętne słowa: Qvo vadis, Domine? &lt;br /&gt;I dziś moje słowa zabrzmią dziwnie, ale cieszę się z tego krzyża. Ciesze się ponadto z ponad półrocznej współpracy z moim spowiednikiem. Bez tego, bez tego byłoby zupełnie inaczej, bardziej... pusto. Każda kolejna spowiedź mnie przybliżała i w ogóle, działała wiele, a pamiętając wcześniejsze spowiedzi... nie działo się nic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brak weny, brak radości. Wszystko jest takie... szare, tylko On daje mi dziś radość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8624630388412499267?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8624630388412499267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/07/cyrk-na-kokach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8624630388412499267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8624630388412499267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/07/cyrk-na-kokach.html' title='cyrk na kółkach.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-999682665585576725</id><published>2009-07-06T23:26:00.002+02:00</published><updated>2009-07-07T00:32:05.817+02:00</updated><title type='text'>kobiety obdarte z kobiecości...</title><content type='html'>Kobiecość... Iluż to filozofów roztaczało swe jakże wzniosłe wywody, iluż poetów pisało o istocie z żebra Adama powstałej... &lt;br /&gt;Ktoś powiedział, że kobieta każda jest urokliwa i kobieca, jeśli tylko o siebie zadba... A co się dzieje, jeśli nie ma możliwości? &lt;br /&gt;Kobieta od wieków jest tą, która mniej może. Mimo że uwodzi płeć przeciwną, wodzi jak tylko chce, niczym za niewidzialną smycz, to w obliczu fizyczności okazuje się... bezsilna. &lt;br /&gt;Dajmy na to zwykłe pobicie. Mimo iż często rozwścieczonego faceta przewyższa i to o wiele w sile argumentów( nie to, że uważam mężczyzn za mniej inteligentnych, tylko człowiek wściekły, zazwyczaj podpity ślepo uderza, siecze słowami, bez namysłu)kobieta, to gdy potyczka słowna sięga zenitu, gdy emocje już wyciskają się przez szczeliny razem z powietrzem, ręka leci to tu, to tam, nie bacząc na to, że przeciwnik słabszy. I kobiecość się zaciera poprzez połamany nos, rozciętą brew...&lt;br /&gt;Wraz z siłami jakie opadają z kobiety, narasta upokorzenie. &lt;br /&gt;Każda, podkreślam KAŻDA z nas, chce być kobieca, choćby przykrywała się pod warstwami dresów, męskich ubrań, miała na łyso obcięte włosy i się tego wypierała. Nawet lesbijka pragnie być kobieca i atrakcyjna dla swojej partnerki. To tylko twarde stereotypy, że lesbijki są męskie. &lt;br /&gt;Gorszego upodlenia dla kobiety chyba nie ma, niż gwałt. Tu nawet nie chodzi o ból zadawany podczas wymuszonego stosunku, a o psychikę, zaburzenia własnej osobowości, wartości. O nie do opisania upodlenie. Niektórzy mówią, ze to kobiety wina, bo i ona prowokuje... Ale do cholery, co to za wytłumaczenie, że prowokuje?! Choćby i naga chodziła po ulicach, obcy facet NIE MA PRAWA JEJ DOTKNĄĆ! To nie jest rzecz, że można ją sobie wziąć, wymacać, zabawić się, to istota z uczuciami, o wiele bardziej złożonymi niż system myśleniowy samca. Taka prawda panowie, większość z Was skupia się na dużej jednostce, nie bacząc na szczegóły. Co z tego wynika? W tym momencie w gwałcicielu siedzi zakorzenione wielkie pożądanie i to ono się liczy, bo co w tym momencie oznacza taki szczegół jak czyjeś zdrowie psychiczne, czyjaś godność i zgoda.  Kobieta natomiast, myśli o pierdołach, o każdym szczególe. &lt;br /&gt;Niby niektóre kobiety ( nazwałabym to zjawisko nimfomanią) mają fantazje seksualne związane z gwałtem, podnieca je ta wizja... Mogę być pewna, że 99% z nich, po takim akcie nie mówiłaby tego samego. &lt;br /&gt;Zawsze się zastanawiam, gdzie facet ma głowę i odrobinę, krztę empatii w chwili gdy rzuca sie na swa ofiarę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ALKOHOLIZM&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Piąta rano. Ela wstaje, gdy otwierają monopolowy. Już bez budzika, jej organizm sam wyśrubował ten cykl. Przerzuca brudne ubrania, gary po przejściu, wpada do kuchni, otwiera puszkę po puszce w poszukiwaniu drobniaków... &lt;br /&gt;Znajduje w przedostatniej pięćdziesiąt złotych odłożone na rachunek za wodę... Bierze, po czym bez skrupułów uderza psa otwieranymi drzwiami i wychodzi do sklepu. Wybiera trzy tanie piwa i dwa wina taniej marki. Bardzo taniej marki... Sama nazwa pali w gardło.  Wchodzi do domu, próbuje zapalić światło na ciemnym jeszcze o tej porze roku korytarzu po czym puszcza wiązankę łaciny, odcięli prąd, za niepłacenie rachunków. Podchodzi do "starego" i go budzi zamaszystym uderzeniem w ramię. Siadają i w ciszy piją najpierw jedno piwo, potem drugie, trzecie... Potem w obieg idą wina. Na głodzie tak jak teraz nie liczy się cel odłożonych pieniędzy, tylko własna potrzeba, teraz w tym momencie. A co się dzieje jak przychodzi dzień, kiedy jest Ela trzeźwa? Sprząta, patrzy na zniszczonego przez alkohol męża/ konkubinę, siada na wolnym od brudu miejscu i płacze, rzewnymi łzami. Zastanawia się, co zrobiła ze swoim życiem, co się stało z człowiekiem, którego kochała i być moze nadal kocha, co z tymi ambicjami i planami... Przecież żaden człowiek nie planuje zostać pijakiem, menelem... Patrzy w lustro i nie dowierza. Gdzie ta młoda atrakcyjna osoba, gdzie jej gładka jasna cera, lśniące włosy, błyszczące oczy... Gdzie we mnie kobiecość? się pyta...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-999682665585576725?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/999682665585576725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/07/kobiety-obdarte-z-kobiecosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/999682665585576725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/999682665585576725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/07/kobiety-obdarte-z-kobiecosci.html' title='kobiety obdarte z kobiecości...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5531633780342936382</id><published>2009-05-24T10:22:00.002+02:00</published><updated>2009-05-24T10:59:56.484+02:00</updated><title type='text'>duszę się...</title><content type='html'>Możliwe, że będzie to pierwszy post na tym blogu, bardziej przyziemny, bardziej o mnie. Wszystko się we mnie właśnie w tym momencie kumuluje i chcę to wyrzucić. Niekoniecznie osobie fizycznej. Czułam parę dni temu Katharsis a dziś? Dusi mnie to wszystko. Począwszy od zachowań niektórych ludzi, do mnie samej. Ta obłuda w dzisiejszym świecie... Co oni chcą przez nią zyskać? Kończę wywód na ten temat, bo obawiam się, że sprowadziłabym to do paru person i skupiła się na obrzucaniu ich błotem, a do tego nie chcę dopuścić. I kolejna myśl: powiedzieć, czy też nie? Niech żyje w cudownej nieświadomości, do póki sen nie pryśnie, albo w ogóle nie będzie mieć takiej okazji? Może w tym wypadku słuszna będzie bierność? Raczej tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dłuższego czasu żyje z pewną, dość niemiłą świadomością i teraz tak zastanawiam się i wnioskuję, że czasem lepiej czegoś nie wiedzieć, dla swojego dobra, dla dobra sprawy. Dalej wnioskując, mniej byłoby stresu i wiadomość byłaby z pierwszego źródła, później. Efekt prawdopodobnie byłby ten sam. Nic bym nie straciła a jedynie zyskała. Po cholerę mi to było... Choć jakby nie patrzeć, samo się przyplątało. Bywa i tak w życiu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzależniłam się od stałego spowiednika. Na serio. I nie od Niego jako osoby, ale jako sam fakt, że spowiedź całkowicie inaczej wygląda i życie inaczej wygląda. Wiele grzechów nie popełnia się po raz drugi, ma się świadomość i chęci by walczyć z nim. I pokuty nie są oklepane ani też mało dające. W moim wypadku każda kolejna pokuta przybliża mnie do Boga i jednocześnie umacnia w wierze. Często jest bardzo pożyteczna. Nie wiem co by się stało, jakbym musiała cofnąć się do tego co było. NIE nie nie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się natomiast, że w jednej sprawie jestem o wiele bardziej śmiała. Ta głupia granica nieświadomości i obawy rozmyła się, nie ma jej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego On taki jest? Dlaczego nic dla Niego już nie znaczę, tyle jedynie co zmartwienie, jakby tu przede mną uciec? Jak tu uciec przed komornikiem, jak tu nie zapłacić... Jestem dla Niego jak niespłacony, uciążliwy rachunek. Pominięty i zapomniany, bo inne są spłacone i są oszczędności na koncie. Dlaczego On jest do cholery tak głupi i ślepo zapatrzony w nią, wredną, bezwzględną, dbającą o tylko swój tyłek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże, ja wiem, że Ty masz już z góry zaplanowaną ścieżkę dla mych stóp... Dodaj mi odwagi na każdy kolejny krok i oświeć nią swoją obecnością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5531633780342936382?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5531633780342936382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/05/dusze-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5531633780342936382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5531633780342936382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/05/dusze-sie.html' title='duszę się...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-6241044568738108333</id><published>2009-04-11T15:28:00.003+02:00</published><updated>2009-04-11T16:03:30.653+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tato...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><title type='text'>List do Taty...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SeCik-C_3OI/AAAAAAAAAIQ/3VLcroDlG1w/s1600-h/mama-268.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SeCik-C_3OI/AAAAAAAAAIQ/3VLcroDlG1w/s200/mama-268.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5323433515566488802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kochany Tato!&lt;br /&gt;Zbliżają się święta, a ja chciałabym złożyć Ci życzenia...&lt;br /&gt;Pamiętasz jak jeździliśmy do babci, na wieś, na te święta? Spędzaliśmy je razem, stroiliśmy koszyk, cieszyliśmy się ze swojej obecności... Chodziliśmy za dłonie zmierzając przed siebie do wiosennego lasu, ustrojonego w kwitnące czereśnie, szumiącego od szelestu liści i zgiełku pszczół... &lt;br /&gt;Pewnie nie pamiętasz tego momentu, kiedy otworzyłam drzwi, a Ty stałeś wręcz nieprzytomny od alkoholu, opuchnięty, ślepo patrzący w drzwi... Pewnie nie pamiętasz mojej miny i kołatania mojego serca... Nigdy nie dowiesz co wtedy się w nim działo. &lt;br /&gt;Te święta to także pierwsze święta bez Ciebie. Ta dziwna pustka w głowie i w sercu. Gdy dostałam lakonicznego smsa... Śniadanie stanęło mi kołkiem w gardle, łzy popłynęły, krystaliczne, zimne...Lecz wtedy nie wiedziałam jeszcze, co mi wyrządzisz. Na co Cię stać...&lt;br /&gt;Potem były wspólne wakacje. "Zabrałeś" mnie w góry... Czemu piszę w cudzysłowie? Bo sobie odliczyłeś koszta mojego pobytu od alimentów. Doprawdy miłe. Nie wiedząc o tym, spędzałam z Tobą wspaniałe chwile w górach, moich ukochanych... Cieszyłam się istotnie, jak dziecko. Nikt do Ciebie nie dzwonił, żadna Kaśka, Baśka, Ewelina...Po tym... Większe spotkanie z Tobą miałam po pół roku. Święta... Czas rodzinny... aby na pewno?  Jeździłeś codziennie do niejakiej panny M... Zostawiałeś mnie samą, tylko po to, by ją zobaczyć... Nawet nie wiesz, jak wtedy byłam na Ciebie wściekła... Ją masz na co dzień,a  mnie dosłownie, od święta!  Przeprosiłeś mnie i niby wszystko było ok... Ale za dwa miesiące co robisz? Oznajmiasz mi, że będę mieć rodzeństwo, po czym... olewasz mnie, słuchasz się tej swojej M. jak Boga. Od tamtego momentu, minął już ponad rok... a ile razy się widzieliśmy? raz? ile razy rozmawialiśmy? 3? Ostatni raz na wiosnę? Tak panie K, na wiosnę... Czas szybko leci, prawda? Żadnych życzeń ani na święta, ani na urodziny... Wiesz co do Ciebie czułam? Nienawiść. Półroczną. Nie chciałam Cię znać, dla mnie nie istniałeś...  Byłeś nikim  w moich oczach...Wiele się wydarzyło od tamtego czasu i... I trochę ten z góry działał w moim życiu, to i owo zrobił... I Ci przebaczyłam. Modlę się o Twoje dobro, wiesz? O powodzenie... Kocham Cię! Tęsknię za Tobą! Wiem, że żyć nie potrafiłabym na Twoich układach, ale... po cichu liczę, że kiedyś zmądrzejesz, że kiedyś postarasz się zmienić i być  choć trochę poprawniejszy... Bo znów móc Cię przytulić... Tato... Życzę Ci tego...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-6241044568738108333?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/6241044568738108333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/04/list-do-taty.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6241044568738108333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6241044568738108333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/04/list-do-taty.html' title='List do Taty...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SeCik-C_3OI/AAAAAAAAAIQ/3VLcroDlG1w/s72-c/mama-268.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5328830042801852824</id><published>2009-03-30T10:03:00.003+02:00</published><updated>2009-03-30T16:10:44.210+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='osobowość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Czym dla Polaka jest Jego kraj?</title><content type='html'>Odnoszę coraz częściej, że my Polacy, dzielimy się na dwie części obywateli. Pierwsza to skrajni patrioci, wręcz rasiści, którzy ciągle wyrzucają brudy Niemcom i Rosjanom, za wszystko, za piekło wyrządzone siedemdziesiąt lat temu, za mordy na Polakach, za krzywdę, która oczywiście nie powinna nas spotkać, co do tej kwestii nie ma co dyskutować. Z resztą, co ja mogę powiedzieć na temat wojny, na temat przyczyn, tego, czy sobie zasłużyliśmy, czy nie, skoro jestem pacyfistką…&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Ta grupa ludzi wychwala wręcz sztucznie Polskę oraz jej przymioty, stara się wręcz usilnie przypominać o dawnej potędze naszego państwa, co z tego, że było to jedno tysiąclecie wstecz… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Takim żywym przykładem zaobserwowanym w moim życiu jest pewien mężczyzna. Żył ileś tam lat w Niemczech, dosyć długo( zaznaczę, że jest Polakiem), a teraz znowu żyje w Polsce. Kolega pewnego razu do mnie podczas rozmowy o owym człowieku powiedział: „temu to musi być ciężko w Polsce pewnie, co? Co od Niego o tym wiesz?” Ja zdziwiłam się w pierwszym momencie, o czym on do cholery gada… Natomiast chwilę potem myślę… No tak, żył ileś tam lat w Niemczech, pieczątką już jest na czole naznaczony.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;W papierach ma napisane „żył tyle a tyle w Dűsseldorfie.” Przecież to jest tak wielki dla narodu polskiego powód do odrzucenia, czy zniewagi. I tu nie jest mowa tylko o tym Romku, tak miał na imię. Tu mowa o każdym Polaku, który na ileś tam lat wyemigrował za granicę zachodnią Polski, rzadziej za wschodnią. Może teraz już tak na to się nie patrzy, ale pamiętam jak to było na początku gdy Polska wkroczyła w strefę UE. Polacy masowo zaczęli oblężać Niemcy. To było istne szaleństwo. A co mówili tu, w Polsce o nich? Jako że zazwyczaj wyjeżdżali ludzie młodzi, Ci starszej daty, takich poglądów jaki póki co przedstawiam wręcz zarzucali im zdradę narodu. Jak to, Polak ma Niemca pracować? &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Opozycją dla tej części narodu są Ci, którzy zbytnio nie chcą się z Polską wiązać. Robią to na wiele sposobów, często nieświadomie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 42.55pt;"&gt;Kiedyś Polska walczyła o niepodległość, o demokrację, o wolny wybór, każdego, to teraz co robi przeciętny Kowalski? Kiedy przychodzi jeden dzień raz na parę lat, to nie ruszy czterech liter i nie weźmie dowodu, nie przejdzie się do najbliższego punktu, nie odda głosu, bo i po co? A co będzie za jakieś parę dobrych miesięcy? Będzie nadal siedział w tym samym fotelu i będzie psioczył „ jaka ta władza jest niekompetentna, kto ją w ogóle wybrał…”&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 42.55pt;"&gt;Dalej polemizując nad beznadziejnością polskiego przeciętnego Kowalskiego, podam inny przykład, używanie nałogowo łaciny. Dawniej walczono o to, tracono życie za wysłowienie się w ojczystym języku a teraz? Teraz co drugie słowo z ust takiego penitenta to po łacinie i to coraz bardziej wymyślnej, coraz bardziej chwytnej dla dzieci, gdyż dzieci biorą przykład z góry. Teraz dla średniej warstwy, gdy człowiek wypowie się poprawną polszczyzną, lub też poprawi delikatnie błąd, literówkę, to uchodzenie za człowieka staroświeckiego, za człowieka- idiotę, co jednak wiadomo, że jest na odwrót. Nie chodzi mi tu o poprawianie Kaszubów, Podhalan czy Ślązaków. Gwara regionalna niestety również ginie bezpowrotnie, na część polskiego łatwego, polskiego bardziej przystępnego. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 42.55pt;"&gt;Coraz bardziej irytuje mnie zachowanie typowego Nowaka, który idąc ulicą, rzuci papierek po batoniku, a potem patrzy się na inne miejsce, gdzie kroczyła masa takich Nowaków i z pogardą mówi: Jaka ta Polska brzydka… &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Jaka ona ma być? Idąc wielokrotnie po lasach, parkach, przeraża mnie widok papierzysk, butelek, słynnych „papierzaków” które jak co dla niektórych błędnie kojarzą się z głową Kościoła, choć i ten nie zatrzyma tej funkcji swojego organizmu. Co więcej, taki widok to coraz częstsze urozmaicenie krajobrazu w parkach narodowych…&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Pytam się po raz kolejny, jak ta Polska ma być drogi Nowaku piękna, jak sam włączasz się w ten mechanizm brudzenia, zaśmiecania jej? &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 42.55pt;"&gt;Celowo nie poruszam tematu licznych emigracji do krajów, gdzie życie jest łatwiejsze, ze względu na tego Romka z pierwszej części mojego felietonu. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Trochę dwulicowa byłaby obrona jednego mężczyzny, a z drugiej strony naskoczenie na resztę osób, które wyjechały zapewne z tego samego powodu, co wtedy rodzice Romka.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 42.55pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 42.55pt;"&gt;Kończąc już mój rozmyślania… Zastanawiam się, jak ta Polska ma się zmienić? Kiedy jej znaczna część społeczeństwa broni się jak tylko może od integracji z krajami UE, czy jak ktoś woli, od zanglizowania społeczeństwa, a druga, nie mniej liczna, tylko narzeka, a sama nic nie robi w stronę postępu, zaprzeczając sama sobie w swoich przekonaniach… Tak naprawdę, to nie Polskę trzeba zmienić, tylko nas, Polaków. Może wtedy będzie nam się żyło tu lepiej…&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5328830042801852824?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5328830042801852824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/03/czym-dla-polaka-jest-jego-kraj.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5328830042801852824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5328830042801852824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/03/czym-dla-polaka-jest-jego-kraj.html' title='Czym dla Polaka jest Jego kraj?'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1662282966702607480</id><published>2009-03-20T17:42:00.004+01:00</published><updated>2009-03-22T18:01:08.193+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autorytet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='osobowość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmyślania nad zimną zieloną herbatą...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='osobistości'/><title type='text'>W czasach popkultury, a JPII...</title><content type='html'>Możecie mnie po tej dzisiejszej publikacji ukamienować, zgnębić i zmieszać z błotem, ale jestem na to gotowa. Wytoczę dziś ciężkie działa naprzeciw dzisiejszemu społeczeństwu. Moim zdaniem, ono upada. Łapczywie poszukuje jakiegoś punktu odniesienia, łatwego sposobu zadowolenia rzeszy ludzi, taniej wręcz radochy dla ogółu. Udowodnię to, nieco zapewne wjeżdżając na uczucia Was, czytelników, za co z góry przepraszam. Jednak ten mechanizm istnieje w społeczeństwie i proszę nie zapominać, że pisze dziś dosyć ogólnikowo, a nie do poszczególnych jednostek, więc generalnie rzecz biorąc obrażanie się za te słowa nie ma sensu. Po prostu nie da się tego podzielić na kilka mniejszych kategorii, na kategorię ludzi dobrych i złych, lub też neutralnych. No to, zaczynamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim dla Nas jest Jan Paweł II (Karol Wojtyła)?&lt;br /&gt;Zapewne wielu jak nawet nie większość odpowie - autorytetem, niewątpliwym i niepodważalnym. Wielu z nas, chce podążać Jego drogą, z wielkim wyrytym napisem na naszych sercach czy tez tylko na ustach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;TOTUS TUUS&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;( cały Twój)  &lt;/span&gt;nie zważając na mechanizację reakcji. Niewątpliwie, szlachetny to człowiek, inteligentny, uzdolniony artystycznie, wspaniały retoryk i w dodatku o złotym sercu i bezgranicznej wierze. Człowiek wręcz idealny. Odznaczała Go dodatkowo niewątpliwa pokora przed Stwórcą, można sobie pomyśleć, jak taki ideał, w jaki sposób, mógłby narobić sobie przez dwa tygodnie tyle grzechów i to ciężkich, by korzystać z sakramentu pojednania regularnie, właśnie co czternaście dni? Niewyobrażalne, prawda? Jak taki osobnik, w Watykanie, otoczony samymi duchownymi i mediami, mógł nagrzeszyć? Tu widzimy Jego wieeeeeeelką pokorę. W tym właśnie akcie. Dlatego też, większość z nas, uważa Go za wzór. Wręcz nieosiągalny. Jednak ja... widzę w tym... w dzisiejszym społeczeństwie i jego odezwie na wszelkie reakcje związane z JPII ... Zwykłą marketingową akcję, pod naklejką z wielkim, złotym napisem Jan Paweł II- Święty.  To się zaczęło od mediów. Jak się na początku pontyfikatu Karola Wojtyły nie dziwię Polakom, tej wielkiej radości, tej dumy i tego rozgłaszania wszelkiemu stworzeniu, że to Polak został głową KK. Tak teraz, wręcz bije mnie w oczy to, że sam zainteresowany, stworzył takie prawo dla papieży, że gdy ten jest chory, w cięzkim stanie czy też umierający, to nie chce być pokazywany, filmowany. Gdyby nie to, bez skrupółów dziennikarze wleźliby do szpitalnego pokoju, próbowaliby wręcz przeprowadzać wywiady, robić poniżające zdjęcia by  ogladaczom zdało się to jak najatrakcyjniejsze. Zachowaliby w tym wszystkim zwierzęcy instynkt, na upolowanie jak najsmakowitszego kąska. Takiej okazji nie mozna przepuścić, przecież widz wymaga, to mu trzeba dac jak najbardziej bogatą ofertę! Za wszelką cenę, nawet za cenę poniżenia czyjegoś imienia. A my co robimy? Siedzimy przed odbiornikami, gramy w dość interesującą, aczkolwiek niezrozumiałą, ( choć jednak już wiem o co w tym chodzi, ale o tym za moment) grę, która polega na jak najgłośniejszym płakaniu, wylewaniu z siebie łez, biadoleniu że Wielki człowiek odchodzi, jak to mozliwe, przecież On miał być wieczny... Powracamy do tradycji starożytnego Egiptu, robimy za darmowe płaczki. Chcemy przez to pokazac, jak nas to bardzo boli, niczym faryzeusze, pokazujemy nasz cały ból, czasem co dziwne upozorowany, tylko dlatego, bo... bo ktoś inny tak samo robi. Bo komus też serce nieomal pęka i trzeba w tym mu dorównać. Nagle gdy Papież umiera, masowo wystawiamy świeczki w oknach, modlimy się do Boga o szybką beatyfikację, nasza wiara przechodzi niemal obrót o 360 stopni... na parę dni. Do momentu gdy w telewizji trwa żałoba i nie leci nic innego niz tylko dokumenty o szlachetnym Polaku i transmisje z Watykanu. Wszyscy nagle zmierzamy do kościoła i jesteśmy wzorowymi Chrześcijanami. Przywieszamy sobie białą wstążeczkę na pierś i dumnie z nią kroczymy po mieście. Szkoda tylko, ze zapominamy o tym wszystkim po dość szybkim czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej.... już nie chodzi o odczucia nasze, teraz trochę opowiem o prymitywności oddawanej czci.&lt;br /&gt;Bo jak inaczej nazwiemy brukowce, które na 2 kwietnia przemieniają się wręcz w media katolickie, nie licząc wiadomości o zdradach, o romanasach Dody czy Wiśniewskiego? Jak inaczej nazwiemy koszulki z wizerunkiem Karola Wojtyły, jakieś medale, śmieszne wręcz ze swego idiotyzmu łańcuszki na gg, przez smsa czy teraz również przez naszą klase, że czy też przypadkiem zauważyłam, że naszego rodaka prześladuje liczba 13, albo też, wpiszmy się w intencji rodaka, to za którymś tam razem pojawi sie nowe słoneczko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a może nazwijmy ulicę od imienia Papieża, nie patrząc na to, że za rogiem jest seks shop?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując... jesteśmy jak faryzeusze, którzy obwieszczamy wszem i wobec swą wielką boleść, nie nadając odczuciu żadnej intymności, ulegając sile perswazji, dość prymitywnej ze strony mediów, które nam narzucają nastrój, odczucia... Teraz trwając w Wielkim Poście.. nie zapomnijmy o tym, że Jezus ganił faryzeuszy za ich prowokacyjne obwieszczanie żalu i smutku. Zagośćmy te uczucia w naszych sercach i oczekujmy przyjścia Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wiem, ze dość dobitnie usiłowałam pokazać prymitywność owego zajścia, ale niestety, ubolewam nad tym wielce, nasz kochany Jan Paweł II stał się swoistą ikoną popkultury, niestety... Czy musiało do tego dojść? Pewnie tak, w takich już niestety czasach żyjemy..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1662282966702607480?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1662282966702607480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/03/w-czasach-popkultury-jpii.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1662282966702607480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1662282966702607480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/03/w-czasach-popkultury-jpii.html' title='W czasach popkultury, a JPII...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-95435843434962226</id><published>2009-02-20T14:18:00.005+01:00</published><updated>2009-03-22T18:03:34.624+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świadectwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metafora'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje ja'/><title type='text'>... bo czasem stracić, znaczy zyskać..</title><content type='html'>Moją twarz oblewają blade i nieśmiałe jeszcze posłanki Słońca- promienie.  Ramiona i gołe łydki obwiewają jeszcze chłodne powiewy letniego wiatru, wzbudzone w oddalonych szczytach... Powietrze wlewa się do nosa niczym wonny perfum... Czuć w Nim nutę roślinności, nutę zimnej wody, uderzającej o już rozgrzany głaz oraz glebę... Czuć trawę... Najpiękniejsze zapachy jakie można sobie wyobrazić... Buty rytmicznie uderzają o skaliste podłoże. Słońce coraz śmielej wychodzi... Ukazuje radość na mojej twarzy, z każdym promieniem jest jej coraz więcej... Szlak jest prosty, lekki, łatwy... Spacerowy. W oczach widać dziecięcą ciekawość, a w dłoni czuję dłoń swojego Taty... To on mnie prowadzi. Idę z zaufaniem, prowadzona przez Niego, przez ścieżkę... W oddali rysują się wręcz bajeczne widoki... Widać szczyty oraz ten najwyższy, który jest Naszym celem... W oddali rysują się białe, niczym mleko chmury, tak lekkie, tak pociągające... Tak odległe, że nie wierzymy z Tatą, że przebyjemy te chmury... One są tak odległe... Nadal trzymając się za dłonie, kroczymy raźnym krokiem... Z uśmiechami na ustach, opowiadamy sobie o wszystkim. O tym jak się kochamy... O tym, jak jesteśmy dla siebie ważni... O tym, żebyśmy uważali tam, gdy zaczną się progi... Mijamy samotne osoby, mijamy samotne skały, delikatne i wątłe strumyczki i upewniamy się, czy jesteśmy przy sobie. Czujemy ciepło naszych dłoni i pulsującą w nich krew, nasz rytm serc... Pierwszy most, murowany, pod którym przetacza się rwący potok, a  w oddali siklawa, przeciskającą się przez skały, mocne, nieugięte przez tysiące lat... I wierzymy, że tak będziemy trwać jak te dwie skały, trwałe i bliźniacze. Tu już zaczyna się skos. Droga nieznacznie przechyla się w górę... pnie coraz wyżej i wyżej... Zaczyna się też przeplatać gdzieniegdzie sosna... W efekcie czego, słońce czasem znika, czasem chowa się za drzewo... Czasem rozprasza się w styczności z konarem, z gałęzią... Nagle... Potykam się, rozbijam sobie kolano... Krew się sączy... a rana jest zanieczyszczona. On... On wyciąga apteczkę i jak najdelikatniej opatruje moje kolano, dmucha, chucha... Po czym zawija w gazę. Przy okazji, robimy sobie przerwę, odpoczynek... On wie, że zdobycie tego szczytu to marzenie spędzające sen z powiek... Idziemy dalej. Droga zaczyna się zaplatać, zawijać... Coraz więcej drzew rozprasza promienie, coraz bardziej ciemno się robi... Wyciągam kurtkę, muszę ją ubrać, zatrzymuję się... Tata nieznacznie puścił moją dłoń po czym powoli szedł sam dalej... Pociągało go dalej i dalej... Dobiegłam, dogoniłam Go. Nie pozwoliłam mu odejść. Idziemy trochę szybszym krokiem... Coraz bardziej pod górę, bardziej poplątaną drogą, bardziej kamienistą... Próbuję złapać Go za dłoń... Nie daje jej i tłumaczy się tym, że tak mu wygodniej... Idziemy razem. Nie widzimy nic już, bo przed nami gęsty las... Nie widzimy celu naszej wyprawy... Mimo to, podążamy dalej. Nagle on mówi, że mnie dogoni... Idę sama, co chwilę się odwracając, bojąc się, że mnie zostawi... Bojąc się co będzie dalej... Tata dogania mnie, zmieniony jakiś. Nie widzę na jego twarzy poprzedniej radości a raczej poddenerwowanie i irytację brakiem efektów... Chcę Mu pomóc, chcę dowidzieć się przyczyny Jego nastroju... Znów mnie zbywa, mówiąc ostrzej- "nie twój interes.". Idziemy już bardziej osobno niż razem. Czuję chłodny powiew na karku, moje włosy zaczynają być niespokojne niczym powiew wiatru... Związuję je w gumkę, nieznacznie oddalając się od mojego "przewodnika"... Czuję zmęczenie... Ta monotonia, brakiem emocji, brakiem reakcji ze strony Taty... On coraz bardziej przyspiesza... Już chyba zapomina o tym, że idzie ze mną... Spotyka znajomą kobietę... Radość mu powraca... Znów ma ten uśmiech na twarzy...Lecz już nie skierowany do mnie...  Znów trzyma ciepłą dłoń w swojej, lecz już nie moją. Znika mi w oddali... Idę teraz już sama... W totalnej ciemności. W strachu o dalsze kroki... Droga zaczyna być coraz bardziej wyboista... Spod skał wyrastają konary i zdradliwe korzenie... Potykam się o nie... Wołam: Tato, usłysz mnie! Zaczekaj... Odpowiada mi echo... Niestrudzona idę do osiągnięcia swojego celu... Drzewa się przerzedzają... Widzę w oddali szczyt... Moje ambicje, mój punkt odniesienia, moje spełnienie marzeń... Gdy już wychodzę i prawie zapominam o osamotnieniu... Pojawia się On. Wraca już, już zobaczył swoje szczęście, całując co chwilę Monikę, tak miała na imię owa kobieta, mówi mi, że już On tam był i że mam iść sama... Siadam na skałę i płaczę jak małe dziecko... Potrzebuję by on mnie utulił... Chcę tak bardzo tego teraz chcę... Lecz on mówi: trudno, po czym idzie za dłoń prowadząc tę Monikę... Uśmiechając się do Niej wdzięcznie... Ja długo próbuję się podnieść... Czuję, że nie mam juz sił, że tu zostanę do końca życia... Góry mi zbrzydły, piekne Słońce mi zbrzydło... Po czym mój wzrok spoczywa na drewnianym krzyżu, postawionym, wbitym pomiedzy skały... "&lt;span class="postbody"&gt;Moc bowiem w słabości się doskonali.  "&lt;br /&gt;2 Kor 12,9. Widząc ten napis, w sumie w tym momencie nic dla mnie nie znaczący, bo Bóg mnie tak naprawde nie obchodzi... Moje serce zadrżało. Łzy wyschły osuszone niesmiałymi promieniami słońca.... Wstałam i ruszyłam... Teraz dopiero zaczęła się prawdziwa wyprawa.... Sama zdana na siebie... Idąc, nie odwracałam się do tyłu, szłam, pomimo bólu w kolanie, pomimo bólu w sercu... Ale widziałam swój cel. Jakże piękny i nieosiagalny dla zwykłego smirtelnika... Teraz promienie słońca zyskały dla mnie nowy wymiar... Były one dotykiem Taty, tego nieśmiertelnego... Na nowo uczyłam się chodzić, wspinać... Droga rozgrywała się teraz pomiędzy piargami a kosodrzewiną... Szlak coraz bardziej stawał się wymagający a ja jeszcze bardziej pragnęłam dotknąć prawdziwego szczęścia... Wiatr nie wiał juz z takim natężeniem... zatrzymałam się, by schować kurtkę... Czułam juz Jego obecność... Obecność Wszechmogącego... Lecz... spojrzałam się do tyłu... ujrzałam  teraz mikroskopijnych wielkości skałę, na której traciłam sens swojgo starego życia i zyskałam nowy. Zobaczyłam tylko zarys krzyża... Tak wiele już przeszłam... Nie ociągając się, podążałam dalej. Spotkałam na swojej drodze pewnego mężczyznę. On zmierzał ku temu samemu celowi... Lecz innym szlakiem. Spotykaliśmy się co jakiś czas, gdzyz nasze szlaki się przeplatały... Widział On moje łzy i słowami je ocierał. Przyblizył mi słońce i Jego promienie. Stał się przyjacielem. Okazało się za którymś razem... że jest on przewodnikiem pewnej grupy... Poprosił mnie za każdym razem o przyłączenie się do nich, lecz nie potrafiłam, nie miałam odwagi... Oni nieśli tyle radości... Odnosiłam wrażenie, mylne, że jeśli się do Nich przyłącze i tak będę sama. Nadal samotna... Dalej podążałam w stronę słońca, w stronę celu...  Nie poddaję się i jestem silna i  piękna w oczach Boga! tak sobie powtarzałam... Czując juz dostatecznie duużo promieni słonecznych, przyłączyłam sie na ich bogatszy, bardziej wymagający szlak... Zaczęło się od pasma łańcuchów... Na dłoniach tworzyły się odciski... W łydkach pojawiały się skurcze... A mimo to, mimo to szłam dalej. Będąc już na górze, wśród Nich...&lt;br /&gt;Zdałam sobie sprawę, że ja kocham Tatę. Tego, który mnie zostawil, nie przejął się moim losem... I chcę dla Niego dobrze. Pomimo wszystko... Popłynęły łzy. Tym razem szczęścia.  Usiadłam w samotności na skale, na szczycie... Podziwiałam przepiękne widoki, czułam bliskość Boga... Czułam, że On mnie przytula! Czułam że po wielokrotnych próbach,w  końcu nie rozmył mi się w powietrzu, kiedy chciałam się do Niego zbliżyć... Byłam taka szczęśliwa...  Powoli  schodzili się ludzie, do których podczas wspólnej wędrówki zdążyłam się przywiązać... Cieszyli się moim szczęściem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, od tego czasu żyje szczęśliwie ja, mój Tata ... A Pan Bóg mi w tym przyświeca...  i Tatry stoją całe nieporuszone, w swym ogromie:)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-95435843434962226?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/95435843434962226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/02/bo-czasem-stracic-znaczy-zyskac.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/95435843434962226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/95435843434962226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/02/bo-czasem-stracic-znaczy-zyskac.html' title='... bo czasem stracić, znaczy zyskać..'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1350176559016961124</id><published>2009-02-11T12:20:00.004+01:00</published><updated>2009-02-11T12:58:52.383+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='osobowość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje ja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>przemyślenia nad słowami.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SZK9WIYXpwI/AAAAAAAAAHM/-c8Lde-fpfo/s1600-h/bez%C2%A0tytu%C5%82u.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 320px; height: 239px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SZK9WIYXpwI/AAAAAAAAAHM/-c8Lde-fpfo/s320/bez%C2%A0tytu%C5%82u.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301507899272963842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Często tak mam, że myślę i to namiętnie o słowach innych, o tym, co mi ktoś powie. Potrafię naprawdę sporo czasu zająć sobie takim myśleniem, z rzędu: " co ten ktoś miał na myśli, dlaczego tak a nie inaczej powiedział, a może chciał zawrzeć drugie dno tej sprawy?". Analizuję i to wręcz przesadnie. Często spotykam ludzi, którzy są na swój sposób dziwni. Nie ma co ukrywać, dla mnie każdy z nas jest dziwny na swój sposób. Każdy ma jakieś maniakalne zapędy co czegokolwiek, jakąś swoją pasję, odkrytą, bądź też będącą póki co dla niego samego swoistą tajemnicą. Każdy z nas, ma te dni, kiedy myśli nad sobą, nad wszystkim innym, ma te dni ciche, kiedy chce pobyć sam, stać się choć na moment outsiderem. Nawet najbardziej towarzyski człowiek w pewnym momencie swojego życia, pragnie stać się outsiderem. Wyciszyć się. Dać upust emocjom. W samotności. I ja nie ukrywam. Jestem dziwakiem. I chcę nim być. Jedną taką frazą jaką usłyszałam i szalenie mnie ona zaskoczyła była myśl mojego przyjaciela. Otóż, jadąc wspólnie tramwajem, on do mnie powiedział słowa co najmniej dla mnie zaskakujące: "Monika, czemu ty taka jesteś? Czemu jesteś tak inna od ogółu, czy nie dostrzegasz, ze to co robisz, jaka jesteś, jest niedzisiejsze?" Mnie to po prostu w pierwszym momencie zamurowało,w  drugim ucieszyło. Odpowiedziałam mu: "Piotrek, a czy nie uważasz, że łatwiej jest żyć, dopasowując się do epoki, jaką mamy, niż żyć tak, jak sami chcemy, mieć pasje, jakie mamy na to ochotę, nie kreować się na otoczeniu? Widzisz, bo ja nie chcę iść z prądem, nie chcę być jak inni. Nie chcę być kolejną dziewczyną ubierającą się w tandetne, kolorowe szmatki, nie chcę być kolejną chodzącą na dyskoteki, skoro mnie to nie bawi... Chce być sobą, odkrywać swoje prawdziwe ja i robić wszystko w zgodzie ze mną. Słucham klasycznej muzyki czasem, wiesz? Sprawia mi to szaloną przyjemność, wycisza, ostatnio zaczęłam słuchać jazzu, może to jest taka moja odskocznia od metalu, rocka..." Chłopaka totalnie zamurowało. A ja miałam materiał na dalsze przemyślenia na co najmniej parę dni. Do tej pory czasem o tym myślę, dlaczego ludzie tak bardzo trzymają się kurczowo czasów, w których żyją, bo to nie wypada, bo to nie przystoi, bo to będzie idiotycznie wyglądać... Ciągle ludzie sobie sugerują, że " co inni sobie pomyślą"... A co mają pomyśleć? A niech myślą, ono przecież nie boli. My sami znamy siebie najlepiej i wiemy, że coś dobrze, albo źle robimy. Nie potrzeba nam do tego opinii innych. Ciągle się boimy łatek, jakie da nam otoczenie, całkowicie niepotrzebnie. Osobiście już wiele takich łatek ja mam, np.: moher, nudziarz, zbyt poważna na swój wiek, pewnie robi to by się wywyższać, dawniej słucha rocka to pewnie emo... Ludzie żyją w totalnej nieświadomości tego co jest wokół nich, wspaniałym tego przykładem, było nazywanie emo każdego, kto przyodział się w arafatkę, ćwieki... każdego, kto słucha mocniejszych brzmień. Nie wiedzą, co we mnie siedzi, skąd taka wielka wiara i zaufanie do Boga, skąd moja religijność, a myślą, że pewnie siedzę i słucham tylko mediów dyrektora i gra. Nie wiedzą czym jest oaza i czuwania a myślą, ze to tylko klęczenie i modły. Nic bardziej mylnego! Dlatego ja, nauczyłam się żyć swoim szyciem, nie interesować się tym, co ktoś o mnie powie, bo tak naprawdę, tylko ja sama siebie dobrze znam. Nikt inny. I zauważyłam, że żyjąc jak żyje, z tym swoim uporem w tym co robię, zaczęłam mieć więcej szacunku w oczach innych.  Mimo, że jestem odmienna, to więcej ludzi widzi mnie jaką tę niską, ale silną istotkę, która wie czego chce, która jest sobą w każdej sytuacji. I chyba to jest najpiękniejsze w tym co robię. Że jestem silna. Nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Że mam swój charakter, unikatowy. Cieszę się, że takim np. Piotrkom, potrafię pokazać istotę życia. Dzięki temu oni nabierają odwagi do życia. Nie lękają się tego, co inni powiedzą, ale śmielej robią swoje. Tego też Wam życzę!:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1350176559016961124?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1350176559016961124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/02/przemyslenia-nad-sowami.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1350176559016961124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1350176559016961124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/02/przemyslenia-nad-sowami.html' title='przemyślenia nad słowami.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SZK9WIYXpwI/AAAAAAAAAHM/-c8Lde-fpfo/s72-c/bez%C2%A0tytu%C5%82u.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-734887609799485512</id><published>2009-01-17T16:34:00.007+01:00</published><updated>2009-01-17T21:05:38.207+01:00</updated><title type='text'>Pomiędzy kartką z zeszytu a piórem...</title><content type='html'>Skąd się bierze brak szacunku? Dlaczego jeden człowiek nie potrafi uszanować drugiego? Jak można uważać kogoś, za personę nieważną, którą nie warto zaprzątać sobie myśli, Którą można ranić ile się tylko da, która ni ma uczuć, lub też, ma je, ale nie warto się z nimi liczyć... Bo i po co? Co ten człowiek zrobił światu, a dokładnie tej osobie, że w jej oczach nie zasługuje na szacunek? Nigdy chyba tego nie zrozumiem... Być może dlatego, że ja nie potrafię kogoś nie szanować. Dla mnie szacunek to wartość, która należy się każdemu homo sapiens. Powiem inaczej. Nie ważne, co on/ona robi, co kiedykolwiek zrobiła, mogli być seryjnymi zabójcami, gwałcicielami, pedofilami czy zoofilami, ale dajmy im szansę  na zrozumienie błędów. Gdy brak wsparcia doskwiera człowiekowi, on będzie dalej tonąć, zagłębiać się w to co robi. Ale nieważne. Nie jestem za tym, by odwzajemniać się tym samym,. Starajmy się żyć zgodnie z regułą: NIE CZYŃ DRUGIEMU CO TOBIE NIE MIŁE. Jeśli ktoś zabił, czy jego należy zatem uśmiercać? Jeśli jest w nim cokolwiek z człowieka, zalążek z najdoskonalszego dzieła Boga, on będzie miał  wyrzuty sumienia. On zrozumie. A jeśli nie, ja uważam, że to jest wtedy już choroba psychiczna, próba zadośćuczynienia sobie wszelkich krzywd, w tak głupi i chory sposób... Ale czy temu człowiekowi należy się obdarcie go z człowieczeństwa? Czy aby na pewno jest jeszcze z czego? Przecież on sam się tego pozbawił. Może jestem dziwna, ale mogę nie rozumieć takiego człowieka, jego zachowania, psychiki, ale mimo wszystko, ogólny szacunek, ograniczający się nawet do spojrzenia się na niego jak na człowieka, mu się pomimo wszystko należy. Człowiek jest istotą ludzką, a więc także błądzącą. Robiącą błędy. Pomimo wszystko...&lt;br /&gt;Dalej się posuwając, śmiem twierdzić, że każdemu osobnikowi należy się szacunek. Czy to nauczyciel, żebrak, ksiądz... Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, kto jaką grupę społeczną reprezentuje, ale jakie wartości reprezentuje jego dusza. To, że on sam siebie nie szanuje, na przykład upijając się jak świnia, mówiąc o sobie w negatywnym świetle, z góry poddając się, nie oznacza, że mu mamy robić to samo. Najbardziej dobija mnie brak szacunku, dla osoby, która całkowicie sobie na to nie zasłużyła. Podać przykład? Proszę bardzo.&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie księdza katolickiego. Lat około 34. Z mniejszego miasta. Jest bardzo łagodnym człowiekiem, który za bardzo wysoko sobie ceni człowieka, jako ogół. Ma może trochę dziwne spojrzenie na to, że licealiści renomowanego według niego liceum, to elita, a uczniowie technikum czy tym bardziej zawodówki, to chłopi. Ale w głębi niego drzemie ta miłość, niesamowita z resztą, do bliźniego. Może też, popełnił błąd na początku, mówiąc otwarcie o swojej łagodności... o tej miłości, o tym, że nie potrafi krzyczeć... przez szacunek. I co w zamian dostaje? Pospolitego kopa w szanowne siedzenie od życia. Całkowity brak szacunku. Każdy z "elity" wchodzi mu na głowę, każdy ma go gdzieś, każdy nie uważa go godnego jakiegokolwiek szacunku. Każdy zrobił sobie z niego swoistą tarczę do strzelania, a na lekcjach toczą się dosłownie boj o to, kto strzeli najwięcej razy w serce... A najgorsze jest to, że on jest w takiej sytuacji bezradny, nawet samymi słowami, dość logicznymi, nie przemawia, mówiąc o obniżeniu sprawowania, o tak zwanym dywaniku u dyrektora, podejrzewam, że on sam nigdy by tego w czyn nie wprawił... Najgorsze jest to, że on to wszystko aprobuje...&lt;br /&gt;Rozumiem, że mogą nie rozumieć jego słów.( co z resztą świadczy o jego wyższości nad nimi) rozumiem, że być może nie zainteresował ich swoją osobą, ale to pod rzadnym względem, nie uprawnia ich do braku szacunku...&lt;br /&gt;Powracając jeszcze do cytatu św. Maksyma Wyznawcy, który zamieściłam w poprzedniej notce... Było trochę komplikacji w prawidłowym odbiorze, albo tż, za mało na ten temat napisałam... A więc ideą wyznawania tegoż cytatu jest fakt, który również wiąże się z tematem dzisiejszego posta. Otóż uważam, że wiele osób wierzących, będących Chrześcijanami, mówi o tym otwarcie, mówi o niesamowitej więzi z Bogiem, o miłości do Niego, a z drugiej strony... Nie szanuje drugiego człowieka, bliźniego. Potrafi go opluć w twarz( swoją drogą powie jeszcze, że deszcz pada...), poniżyć, pokazać rzekomo swoją wyższość...   I to się przecież jedno z drugim zaprzecza... Dla mnie człowiek, który w taki sposób się zachowuje wobec bliźniego, wobec odbicia Pana w górskim potoku... Nie do końca Go kocha. Kocha Go, ale widzi Go przez mgłę... Chce Go przytulić, ale On rozchodzi się w powietrzu... Znam te uczucie i szalenie się cieszę, że na swój sposób ewoluowałam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"... bo jak śmierć, potężna jest miłość..."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-734887609799485512?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/734887609799485512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/01/pomidzy-kartk-z-zeszytu-pirem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/734887609799485512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/734887609799485512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/01/pomidzy-kartk-z-zeszytu-pirem.html' title='Pomiędzy kartką z zeszytu a piórem...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-900437150411707030</id><published>2009-01-11T13:53:00.003+01:00</published><updated>2009-01-11T15:25:22.356+01:00</updated><title type='text'>wielki, mały powrót.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SWoBMeh6EsI/AAAAAAAAAGk/Ll2koi4x-k0/s1600-h/images.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 89px; height: 126px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SWoBMeh6EsI/AAAAAAAAAGk/Ll2koi4x-k0/s320/images.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290042026165408450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie pisałam tak długo, bo... Jakby to ująć... Zapomniałam hasło, praktycznie się już "załamałam", że już nigdy się nie zaloguję na te konto i nic nigdy już nie napiszę... Ale na szczęście po dłuuuuugich próbach, udało mi się. Nie będę składać spóźnionych życzeń Bożonarodzeniowych, nie będę pisać co u mnie się działo przez ten czas, choć działo się wiele... ale nie. Po prostu napiszę coś kompletnie oderwanego od poprzedniej notki.&lt;br /&gt;A więc tak... opowiem wam pewną opowieść... Chociaż postaram się. Albo nie. Bo nie potrafię. Napiszę wprost o co mi chodzi. Co z tego, że mało metaforycznie. Ale jednak. A wiec tak...&lt;br /&gt;No i... nie napiszę o tym. Po części zrozumiałam całą tę filozofię wypływającą z ich zachowania. I przypomniały mi się pewne słowa kogoś " faceci są prości, zajmują się wielkimi, prostymi rzeczami, a kobiety skupiają się na szczegółach... z tego więc wynika, dlaczego obydwoje się nigdy do końca nie zrozumieją."&lt;br /&gt;Jako, że jestem kobietą, zastanawiam się... dlaczego mówi się, że kocha się sercem? Dlatego, że to centralny narząd człowieka ze skłonnością do odchylenia w lewo? Dlatego, ze to taka jakby pompa, pompująca ludzkie życie, krew? Niby jak serce może coś myśleć, może coś przeżywać, jak wszelkie bodźce trafiają do mózgu? Skąd wziął się kształt schematyczny serca? Jakby nie patrzeć, ten schemacik jest dalece odległy od rzeczywistości... Skąd człowiek wpadł na taki pomysł, by stworzyć taki a nie inny symbol i przypisać go narządowi zwierzęcemu, jak dawno to się działo, by symbolika tak się rozprzestrzeniła, bo nie potrzeba przecież słów, by zrozumieć, co oznacza owy symbol... Takie moje głupkowate filozofowanie... A nawet jakby porównać serce do jego symbolicznego zarysu... to gdzie podziała się aorta itp itd, które współtworzą z pozoru najważniejszy układ? Przecież samo serce nie pompowałoby krwi porozlewanej po całym ciele... Dobra, kończę już na ten temat.&lt;br /&gt;Kolejne co mnie wkurzyło i to zdrowo... To "mój" proboszcz. Sympatyczny człowiek, nie powiem, ale... Nasz kościół jest nowy. Ma na moje oko z 14, 15 lat... Ołtarz, naprawdę jest sam w sobie ładny w swojej prostocie i z drugiej strony przepychu... A tu... już projekt nowego, który na moje oko( co z tego, że mam jakąś tam nie zbadaną wadę) przypomina chińską drewutnię... I jeszcze te "skromne" założenie, ze jeśli każda rodzina z parafii oddała na ten cel zaledwie 100 zł, to na wiosnę zacznie się remont i we wrześniu będziemy podziwiać nowy ołtarz i będzie kolejna uroczystość z obecnością mediów jakże szanowanego o. Tadka...  Proboszcz oszalał, widzi że parafia daje kasę na jedną kapliczkę, na drugą kapliczkę i przychodzi coraz to więcej darczyńców, to posuwa się dalej, remontuje kaplicę... A teraz jeszcze propozycja zmiany ołtarza... Bo przecież trzeba dbać o ekonomię kościoła... Bla bla bla. Zakonnik jeden się wziął... Zapomniał najwyraźniej o charyzmacie swojego zakonu.  No, ale nieważne z resztą.&lt;br /&gt;Od dziś próbuję żyć zgodnie ze słowami świętego Maksyma Wyznawcy:" Błogosławiony jest człowiek, który potrafi kochać wszystkich ludzi jednakowo." Do następnej:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-900437150411707030?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/900437150411707030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/01/wielki-may-powrt.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/900437150411707030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/900437150411707030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2009/01/wielki-may-powrt.html' title='wielki, mały powrót.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SWoBMeh6EsI/AAAAAAAAAGk/Ll2koi4x-k0/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-5384426684662714834</id><published>2008-11-28T14:11:00.012+01:00</published><updated>2008-11-28T15:36:11.011+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='abstrakcja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmyślania nad zimną zieloną herbatą...'/><title type='text'>Bo każda epoka ma swojego śpiewaka...</title><content type='html'>Kiedyś zastanawiałam się, jak to się stało, że nie urodziłam się w epoce romantyzmu... Teraz już wiem. To nie nazwa epoki kreuje świat, tylko my sami, na swoje potrzeby tę epokę tworzymy. W swoich duszach. Co z tego, że wokół mnie gra muzyka, której sensu nie znam? Co z tego, pytam się? Zamknę się w swoim świecie i posłucham tej znanej przeze mnie. Tylko przeze mnie. Muzyki mojej duszy. czasem dam jej posłuchać jednej, dwóm osobom. Zależy. Jeśli tylko zechcą... Włożą do odtwarzacza moją płytę i odegrają mnie... Tylko na jednej płytce jest blokada. Także dla mnie. nigdy jej nie odblokuję. Nie zajrzę tam... choć tak bardzo bym chciała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasu równiez nie cofnę, choć tak bardzo bym chciała...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do R.:&lt;br /&gt;Przebacz mi. Jestem malutką istotą, robiącą wielkie błędy. Ten błąd był najwększym w moim życiu.wiem, że mi tego nigdy nie zapomnisz... raniąc Ciebie zraniłam tak na prawdę siebie. żadne słowa nie wyrazą mojego zalu. Twoja na zawsze M.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami mam zachowanie rasowej poganki. Ale jaki Chrześcijanin, który mówi przekonywująco, że w bliźnim widzi Boga, na drugi dzień, mógłby zabić jednego ze swoich braci? Jaki chrześcijanin ma zamiar wstąpienia do zakonu tylko dlatego, by uciec przed zyciem, przed niespełnioną "miłością"? Który człowiek mówi że kocha, mówi to ciągle, stale a tak na prawdę nie wie co to znaczy? Czy można tak kochać, by w jeden dzień się "odkochać"&lt;&gt; i zakochać w drugiej osobie? Nieważne. Już wszystko ma swój koniec, Na szczęście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jestem szczęśliwa. Bo mam R. bo mam przyjaciół, tych prawdziwych, bo poznaję nowych, bo kupiłam moje nowe drewniane serduszko. Bo czuwanie dziś!:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-5384426684662714834?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/5384426684662714834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/11/bo-kada-epoka-ma-swojego-piewaka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5384426684662714834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/5384426684662714834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/11/bo-kada-epoka-ma-swojego-piewaka.html' title='Bo każda epoka ma swojego śpiewaka...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2401271890093276812</id><published>2008-11-20T19:19:00.024+01:00</published><updated>2008-11-20T20:03:58.362+01:00</updated><title type='text'>za miesiąc święta...</title><content type='html'>a media już mają święta. zarabiają na czym się da. Czekoladowy mikołaj, to coś w sam raz do "buta", a gdy tylko wszyscy "objedzą" Święto zmarłych, wystawienie kolorowych bombek, cukrowych, czekoladowych mikołajów, pierników, łańcuchów, lampek i choinek na sklepowe witryny to najlepszy czas na tę czynność. Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że ludzie już nie przywiązują uwagi do duchowej sfery nadchodzących świąt, a starają się jak najbardziej zaimponować rodzinie. Czy to awansem w pracy, czy to statusem społecznym wyrażonym w kupionym prezencie, czy dobrymi ocenami córki czy syna... Takie to wszystko... puste. Święta zatraciły już dawno swoją prawdziwą otoczkę duchową, a zyskały nową, marketingową. Bo teraz trzeba się wystroić w markowe fatałaszki żywa świąt duchowo, nikt już nie widzi piękna pamiątki, dla której obchodzimy święta... że... moze to dlatego, że moje życie ciut się powywracało do góry nogami... może dlatego... ja tak a nie inaczej na to wszystko patrzę, bo w domu... w domu wszystko mi przypomina się na nowo. Przy łamaniu opłatka, przy tym, jak ojciec " z wizytą duszpasterską" przyjdzie... ciągle mi się wszystko, do cholery jasnej przypomina. że w domu nie mam tego świątecznego, prawdziwie świątecznego nastroju, więc czukam tego... w modlitwie, skupieniu...Rok temu jak na siłę mobilizowałam moją rozbitą, ale kochającą się rodzinę do obchodów świąt tak jak dawniej. Przy wigilijnym stole, razem, z wieloma potrawami, bez telewizji, z kolendami choinką ( żywa nawet była) z prawidziwie szczerymi życzeniami a prawie nawet udało mi się ich na pasterkę wyciągnąć... prawie... wszystko pękło. Ciocia i wujek skłóceni( już nie zyją razem) a ja z mamą zostałyśmy same. W pustce. Ciszy. Jedna na drugą się tylko patrzyła. Powiedziałyśmy, ze sie kochamy, przytuliłyśmy... i mimo łez na policzkach, było nam dobrze. Być może jak nigdy dotąd. Zadzwoniłyśmy do babci, która samotnie, ze znajomą spędzała święta tuż pod granicą niemiecko-francuską. Widoki miała piękne... Ale co po widokach. Znów życzenia, pełne miłości. I znów potem cisza. martwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak sobie pomyślę, ze ojciec moze zadzwonić, złożyć mi życzenia... z jednej strony nie chcę tego. przebaczyłam mu, ale nie potrafię zapomnieć. Nie chcę... co ja mówię, chcę jak diabli, ale nie wychodzi mi to. Z drugiej strony jak nie zadzwoni... będzie jeszcze większa pustka. W sercu. Jeszcze się nie pozbierałam po tym wszystkim. Także... świeta będą... w tym roku pewnie takie jak się zapowiadają, cztery kobiety plus pies, nad stołem wigilijnym, przy sztucznej choince.... I dlaczego nie miałabym uciec w modlitwe? Owszem, wspólna kolacja, wspólne życzenia... ale... to wszystko w telewizji, w gazetach w szkole w kościele... te wszystkie życzenia. mnie to dobije.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nieważne.&lt;br /&gt;Waże że mam bliskich... Dziękuję Boże, za kochającą mnie rodzinę, bliskich... memu sercu.&lt;br /&gt;I dziękuję za to, że po raz kolejny mnie uświadamiasz, że na Ziemi jestem półsierotą. Mimo że mój "tatuś" zyje. Chyba żyje. Jak wysyła alimenty pocztą to się podpisuje. Więc jednak żyje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2401271890093276812?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2401271890093276812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/11/za-miesic-wita.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2401271890093276812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2401271890093276812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/11/za-miesic-wita.html' title='za miesiąc święta...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1431016048281739782</id><published>2008-11-01T11:09:00.002+01:00</published><updated>2008-11-01T11:36:40.648+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jak można pomóc osobie, która nie potrafi dostrzec piękna w życiu? Jak można przywrócić wiarę w lepsze jutro? Jak łatwo urazić człowieka po "przejściach" jednym zwykłym słowem, nieświadomie zupełnie. Bo chce się pomóc, a nie ma jak. Chce się wysłuchać, przytulić, pomilczyć, spróbować zrozumieć... Nawet jak do tego dojdzie, nie do końca wiemy, że pomogliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najgorsze uczucie to bezsilność. Bezsilność wobec ludzkiej krzywdy, bezsilność wobec ludzkiej głupoty, bezsilność wobec... bezsilności. Osobiście wolałabym cierpieć w braku kontaktu z ludźmi otaczającymi mnie, niż odczuwać bezsilność. Człowiek bezsilny, który traci wiarę, to człowiek niezdatny do żadnej funkcji życiowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia mnie ostatnio zachowanie pewnej osoby. Z początku znając tę osobę z przysłowiowego cześć cześć, to było dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Zastanawiałam sie, co on chce tym zyskać... Ale od dziś... Patrzę na Niego od innej strony. Jest on bardzo trudnym człowiekiem, ale ta jego trudność... Ona ma prawo istnieć. Tak samo jest z innymi jego zachowaniami. On po prostu chce być chociaż tu, na zewnątrz radosnym ( co z tego, że aż za bardzo mu to wychodzi), bo nie może być w środku. On ma do tego prawo. Ja mu się w gruncie rzeczy nie dziwię. Sama nie wiem jak bym sie zachowała...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...Za wszystkich tych, którzy nie dostrzegają pięknych stron życia... za tych, którzy nie widzą nadziei...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nie dorówna Tobie nikt!"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1431016048281739782?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1431016048281739782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/11/jak-mona-pomc-osobie-ktra-nie-potrafi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1431016048281739782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1431016048281739782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/11/jak-mona-pomc-osobie-ktra-nie-potrafi.html' title=''/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2541622966087196913</id><published>2008-10-25T14:33:00.002+02:00</published><updated>2008-10-25T16:00:28.592+02:00</updated><title type='text'>o miłości słów kilka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SQMSQyQVNVI/AAAAAAAAAFc/ymCEgKwwhLY/s1600-h/PA030032.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SQMSQyQVNVI/AAAAAAAAAFc/ymCEgKwwhLY/s320/PA030032.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261068869276349778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miłość... jedno słowo a tak wiele wyraża. Miłość... zastanawialiśmy się pewnie czy jest jedna czy jest wiele miłości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość jest jedna ale tak różnorodna, że nie jesteśmy w stanie określić ile barw ma ta tęcza...&lt;br /&gt;Miłość nie powinna być jak ta świeczka, która pali się mocnym płomieniem i gwałtownie gasi się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość nie ogranicza się na miłości partnerskiej... Ona ewoluuje aż do miłości do bliźniego. Każda jej barwa jest taka sama a jednak inna.&lt;br /&gt;Miłość jako słowo... Czasem tak trudno nam wypowiedzieć te słowo... ale to nie zależy od głębokości naszego uczucia... Czasem tak bardzo kochamy a boimy się być źle zrozumiani, odebrani i milczymy. Czasem nie jesteśmy pewni tego co czujemy...&lt;br /&gt;Czasem nie zastanawiając sie, mówimy kocham Cię, a ja uważam, ze tu potrzeba głębszej refleksji i zrozumienia tego co się czuje. Czasem, nie zdając sobie sprawy, ranimy...&lt;br /&gt;Kocham przyjaciół. Kocham bliźnich. Kocham rodzinę. Kocham Jego.  Każdego z Nich (Was) kocham, jednak na swój sposób. Z Nim chcę spędzić resztę życia, z Przyjaciółmi chcę dzielić się smutkami i radościami w dobrych i złych momentach, z rodziną.... być rodziną. Z Bliźnimi dzielić się Dobrą Nowiną oraz pięknem życia codziennego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2541622966087196913?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2541622966087196913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/o-mioci-sw-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2541622966087196913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2541622966087196913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/o-mioci-sw-kilka.html' title='o miłości słów kilka'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SQMSQyQVNVI/AAAAAAAAAFc/ymCEgKwwhLY/s72-c/PA030032.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3845122684165586014</id><published>2008-10-14T14:51:00.004+02:00</published><updated>2008-10-14T16:36:34.210+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metafora'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samotna pośród kropel deszczu i spadających liści'/><title type='text'>o Krawcu...</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;...bo czasem coś, co wydaje się być cennym darem, staje się przekleństwem, gdy tego nie ma, z początku żałujemy, a gdy opadają emocje, dostrzegamy, że żyjemy dalej, a nawet lepiej. &lt;/span&gt;Prawda, chciałabym mieć ojca przy sobie, żyć z nim w jednym domu, tworzyć rodzinę... Ale za jaką cenę? Za cenę wielokrotnych zdrad i poniżania Mamy? Za to, żeby ujrzeć ponownie, kim się jest dla "tatusia"?  Dlatego teraz już chcę żyć tak jak żyję. Już znalazłam miłość ojcowską gdzie indziej, tam, gdzie wcześniej niestety nie szukałam... Jest mi dobrze, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;nie odczuwając&lt;/span&gt; tego bólu. Chociaż czasami nadal tęsknię za tym, co było...&lt;br /&gt;Byłam ostatnio na zakupach. Już widzę strach w oczach mężczyzn, ale nie bójcie się, to będzie tylko metafora:) Przymierzałam wiele płaszczy, kurtek, które ani trochę na mnie ni pasowały. Wisiały jak worki. Były za duże. Zbyt szerokie. Tak to jest, jak szyje się na dany wzór. Nie ma to jak pójść do krawca, powiedzieć swoją  wizję odziania, dać się wymierzyć... i... Otrzymać ubranie na wymiar, idealne w każdym stopniu, milimetrze. Zainspirowana wręcz... Odkryłam w tym istotę indywidualności. Tak to już jest, jak boimy się wyjaśnić swoje myślę, podążamy za innymi, ślepo zapatrzeni w ikony świata nas otaczającego. Wtedy jesteśmy tą kurtką ze sklepu. A kiedy... Głośno mówimy o swoich przekonaniach, sami wybieramy cel i próbujemy go osiągnąć, sami wytyczamy własny szlak, choć czasem poprzez gęstą kosodrzewinę i niestabilne piargi, wtedy, kiedy nie wstydzimy się swoich własnych wartości, swojej osoby oraz wiary... Jesteśmy tą jedyną szytą na miarę kurtką. Praktycznie unikatową. Nie zapominajmy także, że w swojej indywidualności powinniśmy mieć zaufanie do krawca:)&lt;br /&gt;Na prawdę, jak ja lubię ludzki uśmiech... To coś niesamowitego. Od razu mi milej, cieplej na sercu. To on okazuje uznanie w oczach drugiego. Działa czasem jak znieczulenie. Kiedyś chyba nawet książkę o tym napisze, tak bardzo mnie inspiruje ludzki uśmiech...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A teraz na zakończenie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;* Miśka, On chciał dobrze... Nic nie będę pisać, choć mam chęć, ale... on dobrze chciał. Sama rozumiesz... po prostu zbyt bardzo mnie to poruszyło. I tyle:)&lt;br /&gt;* Kasiu, teraz nie myśl o tym, co napisałam... tylko o tym, o kim to było napisane:) To są tylko proste słowa, które nie opisują i tak tego wszystkiego...:)&lt;br /&gt;*A teraz pytanie... Metafora zawierała dwa przesłania... Jedno opisałam, a drugie celowo zataiłam... Kim jest Krawiec??=)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3845122684165586014?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3845122684165586014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3845122684165586014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3845122684165586014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/blog-post.html' title='o Krawcu...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-9081979554353226877</id><published>2008-10-07T19:06:00.002+02:00</published><updated>2008-10-07T19:25:22.175+02:00</updated><title type='text'>Bo zycie na Ziemi jest promilem naszego życia.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SOubeBxhlzI/AAAAAAAAAEE/8nB-964wbBA/s1600-h/bez%C2%A0tytu%C5%82u.bmp"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SOubeBxhlzI/AAAAAAAAAEE/8nB-964wbBA/s320/bez%C2%A0tytu%C5%82u.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254464330432354098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czemu jak coś się dzieje, do głowy przychodzą mi zawsze głupie myśli? Nie wiem... ale muszę to uleczyć. To tylko nie pozwala normalnie funkcjonować.&lt;br /&gt;Zauważyłam ostatnio jedną rzecz... Młodzież boi się wyznać swoją wiarę. Młodzież nie wie, jak odmawiać różaniec, a na  Akt Strzelisty robią wielkie oczy i raptem na 100 osób  wymawia go... z 10?  Ale przed księdzem to oni taaacy wierzący... Yhym... Wyjdą ledwo co i po łacinie nawijają.  Znów mnie coś ponosi... Ale co? Moja zbytnia wrażliwość na coś, co dla mnie jest oczywiste, czy na ludzką głupotę? Czy dojrzały Chrześcijanin  nie pamięta słów Pozdrowienia Anielskiego, albo też  wymawiając, nie potrafi się skupić na tym, co mówi tylko śmieje się z tego, co jego kolega robi?Eh.... Nieważne. Nikt nie jest idealny. Tak to podsumuję.&lt;br /&gt;Ostatnio... nurtuje mnie jedno pytanie... Co bym zrobił/a, gdyby zostało mi 24 godziny życia ziemskiego? Wiele osób jest postawionych przed takim faktem, mają podany okres ich pobytu na Ziemi... I co Oni wtedy mogą czuć? Ja rozumiem. życie na Ziemi jest dopiero początkiem... ale... Tak trudno Nam odciąć się, pożegnać się z  czymś, co towarzyszyło nam odkąd to pamiętamy...&lt;br /&gt;Mój różaniec jest częścią mnie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-9081979554353226877?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/9081979554353226877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/bo-zycie-na-ziemi-jest-promilem-naszego.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/9081979554353226877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/9081979554353226877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/bo-zycie-na-ziemi-jest-promilem-naszego.html' title='Bo zycie na Ziemi jest promilem naszego życia.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SOubeBxhlzI/AAAAAAAAAEE/8nB-964wbBA/s72-c/bez%C2%A0tytu%C5%82u.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3757626417482545080</id><published>2008-10-04T15:03:00.006+02:00</published><updated>2008-10-04T15:08:30.478+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w jesienne południe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='myśli'/><title type='text'>Jedna czy tysiąc?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SOdp7zHTGCI/AAAAAAAAAD0/PgbVFHaXcGo/s1600-h/Rotation+of+P7250072.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SOdp7zHTGCI/AAAAAAAAAD0/PgbVFHaXcGo/s320/Rotation+of+P7250072.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253283966404991010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=";font-family:arial;font-size:85%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Cisza... Cisza nie istnieje. Gdy nastaje pozorna cisza... Myśli ją zakłócają. Przynajmniej u mnie. Nie potrafię trwać w ciszy. I tak trwając w tej ciszy… Myślę sobie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kim jest ta dziewczyna, siedząca w tramwaju, wpatrująca się w krople deszczu rysujące krzywe linie, kropki na szybie i wirujące liście? Ze słuchawkami w uszach, słuchawkami,z których wydobywa się ciepły dźwięk gitary, elektryzująca perkusja, charakterystyczny wokal… Ta, która dostrzega coś pięknego w tych spadających liściach, w deszczu…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A ta, z książką na udach, z ciepłą zieloną herbatą w kubku z rysunkiem Tatr, kiedy to nie istnieje dla Niej świat, z nieobecnym wzrokiem, wpatrzonym w drukowane literki, zdania, strony…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kim jest ta, która siada w ławce, w zaciszu kościelnym, by rozmawiać z Ojcem? Ta, która modli się nie tylko wtedy, kiedy Go potrzebuje, modli się, jakby rozmawiając z przyjacielem, głupio myśląc, że Bóg nie wie, co u Niej… A ona chce mu to wszystko opowiedzieć, tak jak dziecko spragnione kontaktu z Tatą, gdy ten wraca z pracy… Zastępująca brak Ojca, rodzica, półsierota, uciekająca się do kontaktu duchowego z Jej jedynym Tatą? Ta, która ‘Ojcze’ może powiedzieć do Boga i do zakonnika? &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A kto to, ta, która cieszy się jak dziecko, tylko wtedy, kiedy może stać pod sceną i słuchać na żywo tego, co ta pierwsza dziewczyna w tramwaju słuchała z mp3? Ta, która z chęcią pojechałaby na przystanek Woodstock, jeśliby tylko mogła?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A z kolei ta, która jadąc pociągiem w upragnione góry, cieszy się jak dziecko, ta, która spędza po 12 godzin w PN, tylko po to, by wejść na szczyt i zachwycać się widokami? Ta, której marzeniem jest zdobyć szczyt Mount Everest? Ta, która wbrew chorobie idzie, nie boi się, że może zemdleć lub też przewrócić się? Ta, której to się udaje, dzięki wierze? Bo czymże to jest, jak nie wiara, gdy normalnie zakręciłoby się jej z parędziesiąt już razy, a tu, ani razu, nic a nic? Ta, która męcząc się, odpoczywa? Ta, z nizin, czująca się w górach jak w domu… Kim ona jest?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A ta, która nie wstydzi się swojej wiary, nie uważa, jak dzisiejsze społeczeństwo, że księża są źli (nie wymienię wszystkich epitetów, jakich usłyszałam).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która nie skreśla człowieka za coś, za co inni go skreślili na początku..&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która wybacza, choć nie powinna… Ta, która próbuje się pojednać… choć tylko ona tego chce…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która kocha z całego serca, na zawsze, wiernie…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która widzi sens, kiedy inni już go dawno nie widzą…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która wie, że Bóg ją kocha, nie za coś, jak większość próbujących się dowartościować Katolików uważa, lecz pomimo czegoś…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która nie dowartościowuje się, wbrew sobie, by zaistnieć w otoczeniu…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która rani drugiego, choć nie powinna… ta, która tego żałuje…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ta, która jest duszą towarzystwa, choć autsajderką?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;font-family:arial;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;KIM ONE WSZYSTKIE SĄ?&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3757626417482545080?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3757626417482545080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/cisza.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3757626417482545080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3757626417482545080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/10/cisza.html' title='Jedna czy tysiąc?'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SOdp7zHTGCI/AAAAAAAAAD0/PgbVFHaXcGo/s72-c/Rotation+of+P7250072.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-1806999515635718781</id><published>2008-09-16T18:53:00.002+02:00</published><updated>2008-09-16T19:13:02.675+02:00</updated><title type='text'>Bo JA to już nie JA...</title><content type='html'>Może to idiotycznie brzmi... ale w ostatnim czasie, ja się zmieniłam. Co ja mówię, ja od zimy... jestem inną osobą. Może to zasługa ojca? Pewnie tak. Po części przynajmniej. Już nie jestem tą samą za bardzo wesołą dziewczyneczką bez problemów. Już mam inne zmartwienia niż wyciągnięcie funduszy na nową bluzkę... Teraz... to znaczy w zimę... odczułam brak miłości. Całkowity chłód. Zimny prysznic. Przestałam być naiwną, zapatrzona w swojego 'tatusia' córeczką. W końcu zobaczyłam coś, co on mi przysłaniał przez wiele lat. Zobaczyłam jego prawdziwą naturę. Może to i dobrze? Tak, zdecydowanie. Lepiej mi się żyje z tą wiedzą. Bo wiem, że... wiem. Bo gorzej już być nie może w tych stosunkach. Bo już się na nim nie zawiodę, bo nie mam jak. Teraz już może mnie tylko zaskoczyć pozytywnie, co robi na jego korzyść. Wiem, jestem straszną optymistką. Nie ma co. Wszystko mnie dziś denerwuje. Każda najdrobniejsza rzecz, która idzie nie po mojej myśli. Każde mało znaczące aczkolwiek podejrzliwe słowo. Kontemplacja nad swoim JA dzisiaj... pojawiła sie dość niespodziewanie. Tak o, nagle. Bez uprzedzenia. Zawsze tak jest. W pokoju w końcu robi się cieplej... Nie wiem czy to zasługa długo działającego już PC czy w końcu te kaloryfery się choć trochę rozgrzały, bo na początku były tylko na wpół ciepłe. Takie wręcz letnie.&lt;br /&gt;Nie bierzcie czyiś słów do siebie, szczególnie gdy ta osoba was nie zna. Tylko my wiemy, co dla nas jest najlepsze, Tylko my próbujemy uniknąć porażki. Nikt tak na prawdę nas nie zna, tak jak my sami... Co innego, gdy my sami nie znamy własnego ja. To wtedy zaczyna się dziać. Ale... Załóżmy że znamy nasze ja. Jest ok. Nowa szkoła... nowe otoczenie... wszystko jest... wręcz idealne... Wręcz zaskakująco niespodziewanie miłe. Niespodziewanie ... niespodziewanie pozytywnie. Tak, to dobre określenie. W końcu mi ciepło. I tu fizycznie i tu w sercu. W sercu... w sercu od dłuższego czasu mi ciepło. Gorąco. Upalnie. Ale ja lubię upały. Lubię słońce. Moje Słońce...:) Nasze!  Kocham księżyc. Póki co... wspólny punkt odniesienia. Póki co:)&lt;br /&gt;A jutro... Jutro o 19... do zimnego... tfu, do mroźnego kościoła! Zaczyna się... Wyścig szczurów. Tak, to słuszne określenie. Bo czym mogę nazwać owe zjawisko, jakie nazywa sie Bierzmowanie? Sakrament jak sakrament... no ale... Ludzie do niego przystępujący,w  znacznej części... Nie są na to gotowi. Tak.&lt;br /&gt;Do następnego przypływu myśli. Mało znaczących myśli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-1806999515635718781?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/1806999515635718781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/09/bo-ja-to-ju-nie-ja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1806999515635718781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/1806999515635718781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/09/bo-ja-to-ju-nie-ja.html' title='Bo JA to już nie JA...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-6601995996074167607</id><published>2008-09-13T16:23:00.002+02:00</published><updated>2008-09-13T17:29:10.893+02:00</updated><title type='text'>wpis bliżej nieokreślony...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SMvcJ1p-fqI/AAAAAAAAADA/Qajuf56kbHU/s1600-h/P9060027.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SMvcJ1p-fqI/AAAAAAAAADA/Qajuf56kbHU/s320/P9060027.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5245528252583149218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie potrafię zawrzeć w słowach moich myśli i odczuć. Z dnia na dzień coraz bliżej jest mi znany cel mojego życia. Coraz bardziej wątpię w jedno moje postanowienie, że w nim dotrwam. Coraz mniej widzę w tym sensu. W postanowieniu znaczy się. Ale przynajmniej jestem optymistką. W końcu jestem w pełni radosna, nic mnie nie pozbawi tego cudownego uczucia!&lt;br /&gt;Mam też rewelacyjną klasę. Nie zamieniłabym jej na żadną inną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-6601995996074167607?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/6601995996074167607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/09/wpis-bliej-nieokrelony.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6601995996074167607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/6601995996074167607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/09/wpis-bliej-nieokrelony.html' title='wpis bliżej nieokreślony...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_grzCcpNvuAU/SMvcJ1p-fqI/AAAAAAAAADA/Qajuf56kbHU/s72-c/P9060027.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3795686105616208445</id><published>2008-08-25T22:06:00.002+02:00</published><updated>2008-08-25T22:31:17.808+02:00</updated><title type='text'>W objęciach szczęścia...</title><content type='html'>Tytuł notki, nie zapowiada tego, co tu zaraz napiszę. Ale odzwierciedla to, co czuję. To, co ze mną się dzieje...&lt;br /&gt;Tak nie do tego, co powyżej pisałam, czytałam dziś Pismo święte... Pierwszy fragment, który wywarł na mnie duże wrażenie, w akurat tym momencie... w którym go czytałam... w którym myślałam o kimś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 0);"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 0);"&gt;Piękność kobiety rozjaśnia oblicze i jest największą radością dla oczu;a jeśli przy tym ma łagodny język, nie ma wśród synów ludzkich szczęśliwszego nad jej męża"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;                                                                                                                                &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Syr36,24-25&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;myślę, że łagodny język oznacza także duszę... Podoba mi się strasznie ten fragment. Zważywszy nawet na okoliczności, w jakich go przeczytałam.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;..&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ok, a teraz do właściwej notki powracam.&lt;br /&gt;Uczeń prowadzi monotonne życie. Z jednej strony oczywiście. Dziesięć miesięcy nauki, stresów, powodzeń, lub też niepowodzeń...a  potem... Dwa miesiące( uwaga, uczniowie mnie niektórzy za to ukamienują, co zaraz przeczytają)  na pozór słodkiego nic nie robienia. Bo czym są wakacje? Wspaniałą wolnością? W czym ona się wyraża Siedząc na czterech literach, w domu, jesteśmy zamknięci w klatce nudy. W klatce internetu, nałogów, pierwszych prób charakteru...To jest wolność? Owszem, jak wyjeżdżamy, zwiedzamy, przebywamy często w miejscach bliskich naszemu sercu... Ale nie spędzamy całych wakacji na wyjazdach. Spotkania ze znajomymi? A co, jeśli akurat nie masz na nie ochoty? Czym ono jest? Kim będę, kiedy nie wyjdę? Nudziarzem, któremu do pełni szczęścia potrzebne są cztery ściany? Przylepią mi łatkę lenia, który musi sobie poleżeć, pooglądać telewizję?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę, kiedy jesteśmy WOLNI? Ale, tak prawdziwie. Kiedy naprawdę nas nic nie ogranicza, kiedy robimy to, co my naprawdę chcemy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kolejny cytat, który również dziś przypadkiem mi wpadł do oka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 0); font-style: italic;"&gt;" Dla ojca córka jest skarbem zwodniczym; snu go pozbawia troską o nią: gdy jest młoda [lęka się on], aby nie została wzgardzona, gdy jest starsza, aby o niej nie zapomniano; gdy jest dziewicą, aby nie została uwiedziona, gdy jest mężatką, aby sie nie wynosiła; gdy jest w domu ojca, aby nie stała się brzemienną,; gdy jest w domu męża, aby nie została bezdzietna."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;                                                                                                                  &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;  Syr42,9-10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję Ci Boże, że pomogłeś mi odkryć, ze na Ziemi jestem półsierotą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3795686105616208445?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3795686105616208445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/w-objciach-szczcia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3795686105616208445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3795686105616208445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/w-objciach-szczcia.html' title='W objęciach szczęścia...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-3493831992887292644</id><published>2008-08-12T08:31:00.002+02:00</published><updated>2008-08-12T09:58:36.007+02:00</updated><title type='text'>sens życia.</title><content type='html'>Istotą życia każdego człowieka jest odnalezienie jego sensu. Czasami odkrywamy go w jeden dzień, w ułamek sekundy, od razu wiemy, że to właśnie to, a czasem potrzeba nam na to wiele lat. Czasami nie starcza nam życia, aby odnaleźć jego sens... Tak właściwie, czym jest sens życia? To zbiór wielu czynników, na jakie składa się nasze życie. To miejsce zamieszkania, to sposób zapewnienia sobie bytu, bo przecież możemy się spełniać, jednocześnie wykonując swój zawód(wyuczony). Jeśli wcześnie odkryjemy go, na etapie edukacji, może nam być łatwiej. Czy to nie oczywiste, że przyszły matematyk, będzie dobrze się czuł na studiach związanych z matematyką? Zapytacie się pewnie, czy zawód, wykonywanie pracy może być sensem życia. Ano nie. Ale póki co piszę tylko o jednym z wielu czynników. Jeśli człowiek odkryje stosownie szybko swój sens życia, sposób na ni, nie jest mu potrzebne wykształcenie, jeśli zrealizowanie swojego 'ja' nie jest temu podległe. Oczywiście, nikogo nie namawiam do porzucenia szkoły=). Kolejnym z nich, są nasze uczucia. Chyba najistotniejszym. Człowiek nie może bez nich zyć. Są jak narkotyk, jak alkohol, zmieniają człowieka, poprawiają humor i... Uzależniają. Jednak... jesli miłość jest prawdziwa i gorąca, przetrwa najdłuższy odwyk, by po nim, ze zdwojoną siłą, uderzyć. Gdy raz się go skosztuje, trudno zostać abstynentem. Ogólnie, sens życia, to sposób na nie. A czym jest możność bytu ogółu ludzkiej istoty? Niczym innym, jak odkryciem tego, że świat jest złożony, al po to, by byc jednocześnie prostym. Nie rozumiecie? Siedząc na balkonie, obserwując wędrujące chmury... Zaczęłam myślec nad istotą tego, co nas otacza. Po co Bóg stworzył zimno i ciepło, deszcz i słońce, noc i dzień? Czemu to wszystko co nas otacza jest tak złozone a słuzy do tak prostych celów? Dlaczego nasze życie, które na pozór takie proste, odbywa się na planecie Ziemi, która nigdy do końca nie zostanie zbadana milimetr po milimetrze? Patrząc się na rozrastającą jedyną białą chmurę pośród setek szarych, zadałam pytanie wprost do Stwórcy"Boże, dlaczego świat, który jest Twoim dziełem, jest tak skomplikowany, tak dopracowany, tylko po to, byśmy zyli na nim my, wypełniali tu swoje krótkie i proste żywota?( wchodzę do domu, już nie dostrzegam krzywych liter, słowa i myśli napływają już tak szybko, że ręka nie nadąża, a ten mrok niewiele mi pomaga... Jestem już w ciepłym, oświetlonym mocnym światłem pokoju, choć zdecydowanie wolałam ten piękny mrok, te szare niebo, na którym kłębiły się obłoki, wśród nich ten jeden biały, lekki i chłodny powiew powietrza, dźwięki szumiących drzew, głosy ludzkie, zapach palonego drewna, pierwsze gwiazdy(chęć odnalezienia tej spadającej... przyprowadził mnie w okolicy 23 z powrotem, wtedy przez prawie pół godziny, nie czując zimna, siedziałam zapatrzona w niebo, rozmyślałam... i czuję coraz to większe ciepło, o tu, na sercu:)) a w tle... tysiące ludzkich istnień w oknach wieżowców i bloków, każdy ze swoją własną legendą, z własnym Ja, z miłością bądź też samotnością). I właśnie w ułamku sekundy wszystko pojęłam. To wszystko jest po to, by człowiek sam poczuł, czym jest dobro i zło. By po burzy cieszył się tęczą. Bo czymże byłby urok tęczy, gdyby widniała przez nasze całe i na pozór długie bytowanie na ziemi? Byłaby tym samym, czym jest powietrze. Dopiero zauważamy jego brak, gdy mamy go pod dostatkiem, est nam obojętny. Może i idiotycznie wręcz to zabrzmi, ale zło czy smutek jest nam potrzebny do życia tak samo jak dobro i radość. Jest on po to, by tworzyć kontrast, by odczuć brak radości(smutek) i odczuć radość tuż po przysłowiowej burzy. Oczywiście mówiąc zło, nie mówię o wojnach(jestem pacyfistką) ani żadnych zjawiskach podobnych. Może myślicie, jakie sa moje idee, jaki jest mój cel życiowy.... Może po tym, co przeczytacie, wydam się wam istotą rodem z epoki romantyzmu ( bo i nawet czasem chciałabym żyć w tamtej epoce, ale to byłoby pójście prostą drogą. O ile więcej radości daje nam życie w epoce, w której panują z goła inne wzorce niż nasze, stawianie im czoła, życie wobec swoich własnych idei i nie uleganie wpływom otoczenia). Może i nie powierzam swojego życia wierze i miłości całkowicie, ale te wartości sa dla mnie cenniejsze od istoty racjonalizmu, który zdecydowanie nie jest postępowaniem w zgodzie z moim Ja. Chcę ofiarować siebie innym, ale każdemu na swój sposób. Nie chcę ograniczyć się na pracy i zbieraniu bonusów, na braniu, ale chcę dawać, gdyż prawdziwym szczęściem jest wiedza, ze nasze uczucia, które ofiarujemy, są zaakceptowane, sprawiają radość i spełnienie, ze to co dajemy innym, sprawia im szczęście. Ofiarować siebie innym, nie zaprzecza się oddaniu w całości partnerowi życiowemu. Wg mnie oddać się w całości można nie tylko jednej osobie. Bo oddanie się w całości to dla mnie ofiarowanie miłości, która jak wiemy, jest jedna, ale ma wiele barw. To całkowite zaufanie, powierzenie całej swojej istoty duszy drugiemu. To może być mama, tata, mąż, żona, przyjaciele... Bo oddanie się w całości to obnażenie si e, pokazanie całego oblicza, zezwolenie na dogłębne poznanie duszy. Pragnę miłości, którą odwzajemniam. Chodzi mi o miłość partnerską ( bo dla mnie łatwiej żyć z miłością nieodwzajemnioną jeśli chodzi o rodzica, aniżeli o nieodwzajemnioną taką miłość). Na szczęście kocham i jestem kochana.To uczucie uskrzydla i przekonuje w słuszności mojego powołania, na które się składa ciepło domowego ogniska, czułość, troska, trwanie w jedności duszy i ciał( swoją drogą... ostatnio doszłam do ciekawego wniosku... Czy fizyczność i duchowość jednego człowieka, mogą wobec siebie być sprzeczne??) Z tym pytaniem was zostawiam=)&lt;br /&gt;Dziękuję za uwagę=)I podziwiam tych, którzy przebrnęli przez masę moich przyćmionych myśli.&lt;br /&gt;P.s.: I tak w gruncie rzeczy nie 'usłyszeliście' tego, jaki jest sens mojego życia. Czemu? Bo to dla mnie samej jeszcze momentami zagadka. Ale elementem bez którego życie obok partnera( bo to nieodzowny element mojego życia, bo nawet z tymi górami, o których zaraz wspomnę, moje życie nie będzie w pełni wartościowe)będzie trochę szare i bez polotu, są góry=). Już teraz kończę na pewno:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-3493831992887292644?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/3493831992887292644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/sens-ycia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3493831992887292644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/3493831992887292644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/sens-ycia.html' title='sens życia.'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-690971648759877457</id><published>2008-08-06T16:15:00.004+02:00</published><updated>2008-08-12T10:01:01.013+02:00</updated><title type='text'>o smutku i radości...</title><content type='html'>(Zanim zaczniesz czytać, ściągnij sobie Mad World- Garego Julesa, znajdziecie tutaj: &lt;a href="http://www.speedyshare.com/379785274.html"&gt;.:link:.   &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;w nieco innym wykonaniu, ( wg. mnie lepiej pasuje do notki) bo dopiero wtedy w pełni zrozumiesz moje słowa... Nastaw sobie na wielokrotne odtwarzanie, bo notka zapowiada się długa, usiądź wygodnie... I wpłyń w ocean moich myśli, tym razem masz całkowite pozwolenie na to =).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając Gergo Julesa(wyżej wymienione Mad World, tyle że oryginalne wykonanie), popijając ciepłą zieloną herbatę z cytryną(tak tak, nie słodzę ostatnio...) wzięło mnie na refleksje o życiu, o śmierci, o ich sensie... O tym, co muszę zmienić w sobie, by nie odczuwać zbyt często istoty wyżej wymienionego utworu, a starając się żyć, jak najczęściej korzystając z pozytywnych stron świata. Ogółem to co zaraz przeczytacie, to będzie kolejny nawał niespójnych ze sobą myśli. Wybaczycie mi to, prawda? Wiem, że wybaczycie... A więc słuchając tego utworu, emocje wzięły górę... łza majestatycznie spływa po policzku... Tak bardzo chciałabym wiedzieć, czy ze smutku, czy też z radości. Te dwie emocje przeplatają się we mnie. Posłuchajcie najpierw o smutku. Postaram się szybko o nim napisać, ponieważ dusząc go w sobie nie napisałabym w pełni oddając charakteru&lt;br /&gt;o radości. Smutek jest tak jak oczyszczenie. Kiedyś zastanawiając się po co jest nam ból, smutek, doszłam do wniosku, że Tata stworzył go po to, dozuje nam go, aby radość nie stała się monotonna, aby rzeczywiście sprawiała nam radość. Bo czymże byłoby to uczucie, gdyby towarzyszyło nam przez całe życie? To byłoby tak, jakbyśmy wszyscy byli swojego rodzaju eskimoskami, dla których śnieg czy lód jest chlebem powszednim, nie znając zadowolenia na widok ów wytworu natury ludzi, którzy mieszkają w miejscu, gdzie śnieg jest najmniej spodziewany... Ale takie tłumaczenia w praktyce dają krótkotrwałe ukojenie. Bo czy dadzą one zapomnienie, gdy człowiek po raz kojelny uświadamia sobie, że miłość jaką ofiarywała mu osoba bardzo bliksa, rodzic, jest już fikcją? No ni, tyle o smutku, teraz opowiem o uczuciu, które coraz bardziej wypełnia moje życie, a mianowicie o radości. Nauczyłam się cieszyć każdym szczegółem, chociażby uśmiechem. Tak mało trzeba z siebie dać, uśmiechając się do drugiej osoby, a tak wiele szczęście możemy ofiarować. Szczególnie, gdy taka wymiana niewerbalna następuje między dwiema bliskimi osobami. Gdzieś już kiedyś pisałam, że dobrym rozwiązaniem byłaby skrytka w pamięci na wszystkie te uśmiechy. Kiedy nastąpiłaby chwila zwątpienia, kiedy nic nie wskazywałoby na nadchodzące szczęście, można by przejrzeć ten 'katalog', wybrać zadowalające nas uśmiechy i przeżywać na nowo emocje w nas wtedy wzbudzone. Niewątpliwie niektórym uśmiechom towarzyszyłyby te silne. Nie, nie zdradzę tego, które uśmiechy należą właśnie do takich. W każdym bądź razie jeden z nich należy do przyszłości, jeszcze nie został przeze mnie widziany, a już wiem, jakie mu będą towarzyszyć emocje. Chociaż nie, jest i drugi, ale ten to dopiero po śmierci:)&lt;br /&gt;Oho, teraz słucham 'Mad World' w wersji Mnichowej, herbata a raczej to co po niej zostało, wystygła, ból głowy nasila się coraz bardziej, a pies drapie mnie po gołych łydkach, by wziąć go na kolana. (Chwila przerwy, dopieszczam pupila, który ukradkowo usiłuje mnie polizać... swoją drogą, co to w ich języku oznacza? Czy to być może okazanie ich uczuć, przywiązania? Ok, już o dopieszczaniu) O czym to ja pisałam? O szczęściu, tak? Ciesząc się z każdego szczegółu, drobnostki, staje się coraz bardziej szczęśliwa, z całkowitej pesymistki, które nie może uwierzyć, że może być lepiej, przeistaczam się stosunkowo szybko w tą dawną optymistkę. Celowo pomijam realizm. Nie mogłabym być twardą realistką, bo wtedy mój system cieszenia się z każdego szczegółu, ległby w gruzach. A tego zdecydowanie nie chcę.Nie teraz.&lt;br /&gt;Jestem twarda i czytam 'Los powtórzony' Wiśniewskiego. Czegoś innego się spodziewałam, po słowach zapewnienia, że to kontynuacja S@motności, mimo tego, z wplótł sie tutaj wątek Jakuba, ale... nic nie znaczący. Ale książka ciekawa, tym bardziej ze względu na miejsce, w którym toczy się akcja-Biczyce, podhalańska wioska &lt;swoją&gt; i tym razem z perspektywy mężczyzny. Dziś zamierzam ją dokończyć. Tzn, jutro( notka pisana wczoraj). Oglądał ktoś może film 'Trzeci' z Markiem Kondratem? Ja oglądałam. Wywarł na mnie duże wrażenie. Kim był ten tytułowy 'Trzeci'? Aniołem, który pomaga schodzić się parom skłóconym? Sama płakałam prawie, gdy pod koniec  odkryłam cały sens filmu... Ok, schodzę na coraz to bardziej poboczne tematy, czyli czas kończyć.&lt;br /&gt;Dziękuję Bartkowi za 'Mad world' dziękuję wam za uwagę...&lt;br /&gt;Przepraszam za zajęcie czasu i zanudzanie. No i... Do następnej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Teraz i w godzinę śmierci naszej...'&lt;/swoją&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-690971648759877457?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/690971648759877457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/zanim-zaczniejsz-czyta-cignij-sobie-mad.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/690971648759877457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/690971648759877457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/zanim-zaczniejsz-czyta-cignij-sobie-mad.html' title='o smutku i radości...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-8564425276813501845</id><published>2008-08-04T15:37:00.001+02:00</published><updated>2008-08-12T10:01:52.808+02:00</updated><title type='text'>o Tatrach( odwyk)</title><content type='html'>Zawsze na każdym swoim czy to blogu, czy czymkolwiek podobnym... muszę, to już stało się siłą wyższą, napisać 'skromną' notatkę o Tatrach, czy ogólnie, o górach... bo jakże by inaczej, skoro ja je kocham?:) Pijąc ciepłą herbatę, gdy za oknem pada deszcz a w głowie smutek, refleksja nad własnym 'ja' i własnymi uczuciami... Czy istnieje lepsza pora, by napisać o czymś takim? (Notka pisana na trzydniowym odwyku, więc nie zdziwcie się, jeśli zamiast o górach będę wplatała elementy emocji, które we mnie siedzą, albo też... dobra, to najpierw napiszę o tym, a potem już w zupełności o górach. Czuję się jak ćpunka, której odebrano na trzy dni narkotyk. Tyle, że boję się, że za te trzy dni, narkotyk będzie wywoływał we mnie z goła odmienną reakcję, której sama się nie spodziewam... Mimo, że miało być inaczej... Może to zbędne obawy... ale taka jestem, poprzedni odwyk zakończył się nieciekawie. Bardzo nieciekawie. A dziś? Wszystko sprzeciwia się wobec mnie... Alexander w podpisie, w radiu... Ta wstrętna pogoda, ten sen babci... Sama teraz zastanawiam się nad specyfiką snu... Bo co miałby oznaczać sen,w  którym ja płaczę, a u mnie w domu jest chłopak, którego kocham, a jego matka nie pozwala nam się spotykać? Co to do cholery ma znaczyć? Czemu moja babcia ma zawsze takie sny... jak rozwód, to dwa dni przed jej się ten rozwód przyśni... jak coś nie tak, to ona to wyśni... oby tym razem był to tylko sen z pokroju nic nie znaczących...I jeszcze ta cholerna płyta w supermarkecie... Wszystkie inne ułożone tak, ze widać tylko grzbiety okładek a S@motność... na wierzchu. Dla jasności, nie ćpam, nie zażywam, nie używam.... ) .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz będę mogła skupić sie na Tatrach. Może się uspokoję przez to, wyciszę...&lt;br /&gt;O Tatrach mogłabym godzinami pisać. Na poprzednim blogu, prawie w każdej notce coś potrafiłam wpleść pomiędzy wersy o nich. Czasem nieświadomie, a czasem wręcz przeciwnie, tak ot, kiedy chciałam sobie powspominać.A że w tym roku tam niestety nie byłam, to to co zaraz napiszę, będzie chyba jedną z najbardziej zapełnionych tęsknotą publikacji na moim blogu... na wielu innych także. Może to i powód trochę innej tęsknoty.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJcPAa_d4HI/AAAAAAAAAAU/s66Ff3Gyfs8/s1600-h/DSC00171.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJcPAa_d4HI/AAAAAAAAAAU/s66Ff3Gyfs8/s320/DSC00171.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230665992134058098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chyba jednak się wypaliłam w opisywaniu Tatr. Nie wiem od czego zacząć... Zacznę od tego, jak ta przygoda moja z nimi się zaczęła... Byłam dzieckiem.  Były wakacje, po których miałam pójść do 6 klasy. Byłam u babci na wsi. (niepozornie, prawda??:)) Dostaję telefon od cioci, że zabiera mnie do Zakopanego... Cieszyłam się na myśl, że pojadę gdzieś daleeeko, jak zapowiadała ciocia, ale nie wiedziałam nic, o tym miejscu. Zaczęłam się wypytywać. Dowiedziałam się, że będą tam góry. Jako dziecko moje wyobrażenia o tamtych terenach były dość ubogie. Myślałam, że gdy po trzynastu ( mówiłam wam, ze ta liczba mnie prześladuje?) godzinach dojadę do małej wioseczki, gdzie po wiejskich drogach przechadzać się będą stare babcie w kwiecistych chustach na głowie związanej wokół szyi, spod której będzie wyrastał siwy warkocz. Miały też być same pojedyncze małe chałupki drewniane, wszędzie miało być zielono od niczym nieskażonej trawki, na której miały się paść owieczki białe jak śnieg( w dalszych rejonach Zakopanego, na ulicy np. Droga do Daniela, znajdziemy takie widoki.) Góry miały być skaliste od samego podnóża i piąć się swoim majestatem do nieba.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJcd1HZwl2I/AAAAAAAAAAc/iP1_RgLWvPo/s1600-h/DSC00215.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJcd1HZwl2I/AAAAAAAAAAc/iP1_RgLWvPo/s320/DSC00215.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230682290571482978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;... Więc wyobraźcie sobie mnie, kiedy wjeżdżam taksówką...( w ogóle skąd tam taksówki??:)) do miasta gdzie ulice wypełnione są turystami, gdzie co moment restauracje... myślę sobie, co to jest? A wyobraźcie sobie jeszcze coś lepszego... mnie taką nieświadomą... na Krupówkach:) No ale, zboczyłam z tematu:) Jako że byłam pierwszy raz w górach, nieprzygotowana na cokolwiek... Mój wyjazd w 'Tatry' ograniczył się do łatwiejszych szlaków, godzinnych zakupów i namiętnego buszowania po wyżej wymienionym deptaku, do nadwyrężeń stawów od jakże trudnego, żmudnego i wyczerpującego Morskiego Oka... z wyjazdu na wyjazd... coś tam się zmieniało... a to dorzuciliśmy inny szczyt, a to raz nie poszliśmy na Krupówki... A to zamiast nich, poszliśmy na wieczorny spacer do doliny jakiejś... Aby was nie zanudzać tandetnymi wyczynami przeciętnego turysty, opiszę moją przedostania wyprawę (ostatnia odbyła się w zimie, bez osprzętu typu raki.... więc nie ma co opisywać, choć nie, opiszę jedną przygodę). W końcu był to jeden z tych prawie że prawdziwych w&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJce4ZJzkiI/AAAAAAAAAAk/svohWCGFyXY/s1600-h/DSC00251.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJce4ZJzkiI/AAAAAAAAAAk/svohWCGFyXY/s320/DSC00251.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230683446387642914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ypraw w góry. Pierwszego dnia, łaknąc piękna Tatr a przy tym z małym zapasem sił, wyruszyłam z ojcem na Krupówki( aby obalić mit, że jemu się to nie spodoba i aby zjeść w końcu ciepły posiłek). W ekspresowym tempie przemierzyłam ów szlak cepra, zbaczając w ulicę,  która nas doprowadzi do Kuźnic. Już w samym tym spacerku ojciec sie zmęczył, więc trzeba było zwolnić. Była bodajże 12, kiedy kupowaliśmy bilety wstępu do TPN (jakby ich bilety nie blakły, bym wam powiedziała to z dokładnością zegarmistrza) Trasa na Nosal, jest bardzo łatwa. Prawie cała wiedzie przez las, momentami z prześwitem na góry,w  tym Giewont, który ukazany jest z innej perspektywy. Szczyt można łatwo i bez komplikacji osiągnąć, a widoki są p&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJchXA4o6PI/AAAAAAAAAAs/9gz7y5nQQIM/s1600-h/DSC00348.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJchXA4o6PI/AAAAAAAAAAs/9gz7y5nQQIM/s320/DSC00348.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230686171472390386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;owiedzmy, że zadowalające na pierwszą taką wyprawę:). widząc od roku zapomniane przez oko fizyczne góry... prawie się nie popłakałam. Ze wzruszenia. Od razu przeszła mi senność nieprzespanej nocy, a serce się radowało  tymi widokami. schodząc... zaszliśmy na Wielką Krokiew. potem jeszcze(oczywiście nie tego samego dnia) przeszliśmy doliny:Białego, Kościeliską, ogólnie wszystkie po drodze na Morskie, Strążyska, ku Dziurze,  Polana pod Wołoszynem, Polana Waksmundzka, Pańczyca, Hala Gąsienicowa... Wielka Królowa Kopa (1531 m.n.p.m.) Nosal (1206 m.n.p.m.),Sarnia Skała(1377 m.n.p.m.) Giewont( 1894 m.n.p.m.), MOK, Czarny Staw Gąsienicowy, Czarny staw pod Rysami, Smerczyński Staw, Jaskinia Mroźna, Wąwóz Kraków... Na tak krótki wyjazd byłam w  pełni zadowolona. Przeżycia po tamtej wyprawie... chyba nie muszę opisywać. I co z tego, że do tej pory odzywa się naderwane ścięgno? Co z tego, skoro to także piękne wspomnienia, ostatnich wspólnych wakacji ze swoim ojcem...  Wiem, że ta ostatnia wyprawa, była dosyć mało ekstremalna, w cudzysłowie, albo że stać mnie na lepsze osiągi... Jestem młoda i całe życie przede mną, już planuję kolejny wypa&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJchxP0CEII/AAAAAAAAAA0/ku1CXOh68_0/s1600-h/DSC00402.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJchxP0CEII/AAAAAAAAAA0/ku1CXOh68_0/s320/DSC00402.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230686622156198018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;d w Tatry, tym razem z lepszym sprzętem, z bardziej doświadczoną ekipa i tak prawdziwie po turystycznemu. Ponadto nie chcę się ograniczać do samych Tatr, teraz chcę poznać Bieszczady, Beskidy, Karkonosze... Chyba w końcu, po mału odnajduję kolejny 'mały' sens mojego życia:) I teraz, zastanawiam się, czy by przypadkiem nie pójść na krajoznawstwo, geologię.... coś w tym kierunku na studia... mogłabym się spełniać i jednocześnie zarabiać:) Czytałam ostatnio bardzo ciekawy artykuł o geologach, którzy wyruszyli w  rumuńskie góry, by zbadać różnicę ich budowy... czyż to nie wspaniała praca??:) A, miałam wam opowiedzieć jeszcze o tej zimowej wyprawie... Daruję wam:) Dziękuję z góry, że mnie 'przeczytaliście':)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wszystkie zdjęcia opublikowane w tej notatce są mojego autorstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Bądź wola Twoja...'&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-8564425276813501845?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/8564425276813501845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/bo-o-tym-tu-jeszcze-nie-byo-pierwszy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8564425276813501845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/8564425276813501845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/08/bo-o-tym-tu-jeszcze-nie-byo-pierwszy.html' title='o Tatrach( odwyk)'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_grzCcpNvuAU/SJcPAa_d4HI/AAAAAAAAAAU/s66Ff3Gyfs8/s72-c/DSC00171.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-2871992040957404965</id><published>2008-07-30T15:29:00.000+02:00</published><updated>2008-07-30T15:59:30.541+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o muzyce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tatry'/><title type='text'>o muzyce...</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;    Czy muzyka dużo dla nas znaczy? Czy istotnym są dźwięki wydobywające się z instrumentu, odtwarzacza? Wiem jedno, na pewno niesie ze sobą wiele naszych emocji. Do każdej emocji, uczucia, trochę bardziej osłuchany człowiek potrafi dopasować sobie dany utwór (i na odwrót). Ponadto, słysząc dany utwór, możemy przypomnieć sobie jakąś istotną, bądź mniej osobę w naszym życiu.  Czasem przyjemna melodia może stać się dla nas znienawidzoną. Wszystko za pomocą emocji. Dla mnie muzyka, to nie tylko słowa, dźwięki, przy których się bawię, dla mnie przede wszystkim to uczucia. Czasem całkiem przypadkowo utwór kojarzy mi się z miejscem, personą, przedmiotem. Tak jest w przypadku &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold; font-family: trebuchet ms;"&gt;"Miasto budzi się"  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;Kukiza.  Słysząc tę melodię, mam wrażenie, że właśnie wjeżdżam do Krakowa, jeszcze sennego, spowitego mgłą i prześwitującym gdzie nie gdzie nieśmiałym jeszcze Słońcem, ze świadomością, że za trzy godziny będę u celu, że te trzy godziny będą przepełnione widokami, które są dla mnie najbliższe. Będę teraz (w wyobraźni) obserwować budzące się ociężale wzniesienia, pierwsze góry... Uchylając okno zaparowanego przedziału będę słyszeć szum coraz to bardziej rwących potoków... Nie wybiegam wyobraźnią dalej, bo zacznę opisywać majestat Tatr, a to trochę by znów i czasu jak i miejsca na blogu zajęło.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;    Kolejnym utworem 'z duszą' jest dla mnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold; font-family: trebuchet ms;"&gt;"świat się pomylił" &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;Patrycji Markowskiej. Słysząc go przeszywają mnie dwa odmienne uczucia: radość i smutek. Radość w zimie, gdy jechałam do Palenicy Białczańskiej (zimowym objazdem), z przecudownych widoków na ośnieżone masywy (dojść na Mok w zimę, to zupełnie co innego, niż w lato, zaufajcie:)) a z drugiej strony ból i refleksja nad stosunkami z Ojcem, gdyż jadąc wtedy myślałam o tym, z chęcią wybaczenia... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;    Kiczowate dźwięki &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; font-family: trebuchet ms;"&gt;"Moniki" &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;Rudiego Schuberta będą mi zawsze przypominać kochaną babcię. To dzięki niej mam tak, a nie inaczej na imię. Poprzez fascynację tą piosenką. Choć czasem chciałabym zmienić imię, mam go serdecznie dość. Nie moja wina, że zazwyczaj Moniki jakie spotykam na mojej ścieżce  życiowej okazują się jakby to delikatnie powiedzieć... okazują się intrygantkami, egoistkami, w ogóle, niezbyt ciekawymi istotami. Bez urazy oczywiście dla ogółu Monik:)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;    &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; font-family: trebuchet ms;"&gt;"Dla Ciebie"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Myslovitz... sama poezja, finezja uczucia:) Wszystko co dla mnie najcenniejsze... Osoba, o której piszę, wie, że to o Nim:) Wie, kim dla mnie jest, co dla mnie znaczy... ile dla mnie znaczy... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;   Kolejnym utworem z duszą... a raczej bez duszy i serca jest Alexander Myslovitz... Utwór jakże wspaniały.... Ale słowa. Za nie mogłabym zagrzebać tę piosenkę własnymi dłońmi pomiędzy gliną, żwirem, nie zważając na krwawiące palce. Okres swojego życia, nazywanego przeze mnie "aleksandrowym" zapominam, wymazuję, chowam do skrzynki w pamięci, którą powoli wypalam nad płomieniami uczucia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;    &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; font-family: trebuchet ms;"&gt;"What a Wonderfull World"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Louisa Armstronga... Brat. Co tu dużo mówić??:) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt;    Dla mnie ogółem, wiele utworów ma "swoją duszę". Jak słucham któregoś, to nie widzę oczami wyobraźni artystów w studiu nagraniowym czy na koncercie, ale widzę miejsce określone, odczuwam uczucia... Słuchając wspomnianego wyżej utworu Kukiza, nawet w deszczową pogodę czuję się jakbym była skąpana w promieniach słonecznych, czuję te oczekiwanie i po raz 'enty' zachwycam się Tatrami... &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-2871992040957404965?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/2871992040957404965/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/07/o-muzyce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2871992040957404965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/2871992040957404965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/07/o-muzyce.html' title='o muzyce...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1453576374778334048.post-271826843984900240</id><published>2008-07-21T19:08:00.000+02:00</published><updated>2008-07-21T19:27:22.130+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oto ja'/><title type='text'>Pierwsze spojrzenie...</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Co tu dużo mówić... Jestem zwykłym człowiekiem. Oddycham tym samym co reszta społeczeństwa powietrzem, mam takie same prawa jak inni... I nie zamierzam się wywyższać, bo niby w czymś jestem lepsza, bo za chwilę ustępuję drugiemu człowiekowi w czymś i to  on jest lepszy. Słucham tego, co miłe dla mojego, aczkolwiek nie innych, ucha. Odpoczywam tak, jak mi to sprawia największą radość. Jestem zmienna. Ale nie w uczuciach. Jestem wierząca. Kocham... Przyjaciół. Kocham rodzinę... A czy ojca... nie wiem. Nie czuję już tego. Ale o nim, może kiedyś będzie okazja na tym blogu "usłyszeć", nie teraz. Kocham pewnego człowieka, on o tym wie... Kocham swojego psa. Lubię rzeczy proste, lubię jasne sytuacje, ambitne książki, kino, muzykę. Nie lubię głupich seriali, tanich wyciskaczy łez dla naiwnych kobiet, muzyki, która najmniejszym kosztem zabawi największą publiczność. Nie lubię używek. Przekleństw. Tandety i kiczu. Doszukuję się prawdy w niejasnych sytuacjach. Jestem zbyt drobiazgowa. Gdy jestem szczęśliwa, szukam jakiejś "usterki, wady". Oto cała ja...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1453576374778334048-271826843984900240?l=manaika.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://manaika.blogspot.com/feeds/271826843984900240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/07/pierwsze-spojrzenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/271826843984900240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1453576374778334048/posts/default/271826843984900240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://manaika.blogspot.com/2008/07/pierwsze-spojrzenie.html' title='Pierwsze spojrzenie...'/><author><name>Monika M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04425277771951761256</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
